Opowieści z Otkowej górki część pierwsza |
]Otek[
Dzisiaj zajmiemy się sprawą numer 576. Otóż
pewnego pięknego dnia moja mama wracając z pracy zakupiła jak to ma w zwyczaju
piątkowy numer gazety wyborczej. Jako, że mieszkam w województwie śląskim (tak
dokładniej to w Zabrzu) znalazłem w niej dodatek katowicki. Przeglądając go
natknąłem się na pewien ciekawy fragment. Otóż jak donosi gazeta w którymś z
sąsiadujących z Zabrzem miast policjanci chodzą po domach z nakazami i
sprawdzają czy ktoś nie posiada pirackiego softu, muzy itd. Nie jestem pewien,
ale chyba chodziło o Gliwice. Mniejsza jednak o miasto - najważniejsze, że
groziły za to wysokie kary pieniężne, nie mówiąc już o utracie płytek. Jako, że
musiałem zrobić zadanie domowe z matematyki, a ta na nieszczęście odbywała się
na pierwszej lekcji nie miałem czasu, aby zastanowić się głębiej nad tym
artykułem.
Dzień następny - szkoła. Okazało się, że ów artykuł czytał jeszcze
jeden kumpel. Opowiedzieliśmy o tym reszcie klasy i paru kolegom z innych klas.
Ogólnie mówiąc wszystkich ta wiadomość rozbawiła. Nie podejrzewając niczego
złego poszedłem spać.
Kolejnego dnia bomba. Cała szkoła, aż huczy. Paru gości twierdzi,
że wiedzą z kilku pewnych źródeł jakoby policjanci nie ograniczali się jedynie
do Gliwic, ale mają "przeskanować" wszystkie śląskie miasta. Jako źródła
podawali oni rozmaite fora w tym forum gazety (niestety nie dane było mi
sprawdzić prawdziwości tych doniesień). Natychmiast jednak pojawiły się pytania.
Czy aby na pewno mają nakaz? Jeżeli nie to przecież nie muszę ich wpuszczać do
domu. Jeśli tak to przecież załatwienie takiego nakazu na wszystkich mieszkańców
trwałoby kupę czasu. Może, więc sprawdzają komputery tylko u wybranych
mieszkańców? U których? Jak się okazało następny dzień przyniósł rozwiązanie
tych zagadnień. Otóż mają być sprawdzone komputery osób posiadających łącze
stałe. W tym momencie odetchnąłem z ulgą. Nie będę was bajerował, że mam
wszystko oryginalne. Trochę piratów jest. Głównie programy, których w wersji
oryginalnej w okolicy nie da się znaleźć (np. Turbo Pascal) oraz płyty z muzyką
- z tego samego powodu (np. Fenix Tx, Good Charlotte, Sum 41, Blink 182, New
Found of Glory I parę innych). Dobra wracajmy do naszej historyjki. Jednak parę
osób z łączami stałymi poważnie się przejęło.
Zaczęła się jednak runda "dobrych" pomysłów. Podam tylko te
najciekawsze. Płytki schowam do piwnicy, wywiozę do babci, wujka, kolegi,
schowam do worka na śmieci i schowam w zsypie. Co do dysku twardego to było
jeszcze ciekawiej. Od prostych pomysłów typu wyciągnę twardziela, schowam i
powiem lamą, że zaniosłem go do naprawy. Do bardziej wyrafinowanych jak na
przykład zdejmę radiator z procka i powiem, że mam zwalonego kompa. Czy wreszcie
kompletnie bezczelnych: wyjmę taśmę z twardziela czy też strzelę se formata i
powiem, że kompa kupiłem dopiero wczoraj. Musicie przyznać jednak, że
wyglądałoby to trochę dziwnie gdyby co druga osoba na osiedlu miała zwalonego
komputra.
Dzień kolejny. Jest coraz gorzej: gliny chodzą z informatykiem i
byli już na Mikulach (jedna z dzielnic Zabrza). Następne będzie inne osiedle, a
pojutrze nasze!!! Panika osiągnęła punkt kulminacyjny. Pojawiły się też pierwsze
informacje o wysokości kar. Za piracką płytkę z muzyką lub gierką - 7 zeta.
Nielegalna Winda masz dwista zeta w plecy. Muszę przyznać, że ja "biedny" do tej
pory modemowiec patrzyłem z wielką uciechą na załamanie i rozpacz "wielkich"
panów z łączem stałym. Może i trochę chamskie, ale taka już ze mnie złośliwa
bestia. Mój kumpel wyliczył, że według powyższej stawki powinien zapłacić prawie
tysiąc złociszy.
Co niektórzy olali to myśląc, że być może im się jakoś uda. Jednak
niektórzy naprawdę się przejęli. Jednym z najlepszych i zarazem najśmniejszych
przykładów jest mój kumpel niejaki Shaq (gościu ma 1.48 wzrostu w trzeciej
gimnazjum). Jest on jednym z największych graczy jacy mi są znani. Gieruje w
jakimś tam klanie w Contera. Otóż Shaqu wywiózł wszystkie piraty do babci,
sformatował twardziela i zainstalował sobie ... LINUXA. Wyobraźcie teraz sobie
miny policjantów, którzy wchodzą do pokoju oblepionego plakatami z rozmaitych
FPP-ków. Widzą półki, na których stoją oryginalne gierki, włączają kompa i widzą
Linuxa, na którym ŻADNEJ z tych gierek nie da się odpalić:). (Hehe, koleś jest
naprawdę hardcorory - szkoda, że jeszcze nie wyjechał do Meksyku albo
Izraela, albo uciekł do Rumuni jak kiedyś prezydent - Caleb).
Warty przytoczenia jest także niejaki Czajor. Wpadł on pewnego
wieczora do mojego kolegi z klasy i mówi, a właściwie to krzyczy: Wojtek chowaj
płyty, bo gliny sprawdzają, widziałem jak wchodzą już do bloku obok. Kolega
taktownie podziękował koledze za informację i poszedł spać. (I to jest najlepsze
zachowanie, ja tak robię na lekcjach - kompletny luz i zero stresu - Caleb).
Mijały dni, a policjantów jak nie było tak nie ma. Dziś od tego
czasu minęły prawie dwa miesiące, a gliniarzy dalej nie widać. Co więcej nie
słyszałem o nikim z Zabrza u kogo taka kontrola była przeprowadzona. Już od
dłuższego czasu wszystko jest po staremu - serwery sieci lokalnej są przeciążone
od plików ściąganych przez Kazę.
To tyle na dzisiaj. Do zobaczenia w następnym odcinku opowieści z
Otkowej górki.  |