Raptor: Call of the Shadows



     Ah... Jak miło znów należeć do klanu Mc... (Mc??? To my nazwę zmieniliśmy??? Na "Mistake Corner"? :PPP - dop.Veehawken) (No kurczak, pewnie nieźle sobie wypił ^_^. Ehh, musimy kiedyś Vee wraz z resztą redakcji się spotkać ghdzieś na popijawę, taką jak np.: Caleb organizuje :D - dop. Don Alfredo) ekh... chyba po przesłuchaniu podkładu z #8 i obejrzeniu po raz trzeci filmu Braveheart (kto nie widział tego arcydzieła ręka w góre... nie widzę - tak myślałem) udzielił mi się ten szkocki klimacik, a teraz może poważnie. Naprawdę bardzo się cieszę, że Don Alfredo zgodził się przywrócić mnie do ekipy KC. Oczywiście słysząc o pewnego rodzaju kłopotach pośpieszyłem na pomoc, co nie zmienia faktu, że wcześniej zachowałem się chamsko. Pierwszą grę, którą po powrocie mam zamiar zrecenzować darzę wielkim sentymentem. Jest to jakby dużo ładniejszy RiverRaid (również widok z góry) obdarzony interesującą fabułą, a także łączący funkcję zręcznościowie z ekonomicznymi.

    Na początek bowiem, tuż po wybraniu nazwiska, ksywki i wyglądu naszego pilota sami kupić musimy samolot (chodź w grze występują raczej latające samoloty przyszłości niż typowe - dla czasów obecnych - powietrzne pojazdy), oczywiście zanim zarobimy trochę kasy nie będzie to cacko ala najnowsze amerykańskie maszyny, a jedynie namiastka późniejszej rozkoszy... (LOL :P Co wąchałeś he? Moje skarpety? :P - Don Alfredo)(Ja ostatnio jestem w stanie skrajnego załamania - moja stara wyprała te skarpetki i zeszło "I love Don Alfi"...;((( Nic, tylko lalkę voodoo zrobić... - dop.Veehawken) Wcześniej sami wybrać musimy jeden z 4 poziomów gry (na początek polecam Rookie, Treningu pod żadnym pozorem nie włączać - NAPRAWDĘ!) dzięki, którym lepsi gracze będą mogli naprawdę powalczyć, bo 4 poziom jest już naprawdę wysoki, a Ci gorsi bez kompleksów ;) pograją na Rookie. Według mnie bombowe jest również menu stworzone jako wojskowy hangar, wygląda naprawdę dobrze...

    Teraz może coś o samej rozgrywce w Raptorze... Na pierwszy ogień pójdzie grafika, kiedy rozpoczniemy misję widać nasz samolot i otoczenie z góry w 2D, ale nie skreślajcie przez to tej świetnej zręcznościówki, wręcz przeciwnie! Takie rozwiązanie okazało się - jak na tamte czasy - dużo lepsze niż próby stworzenia symulacji 3D, z których zupełnie nic nie wynika. Tutaj mamy lekkie wzniesienia, wodę i tym podobne zmiany ukształtowanie, które mimo, że w rozgrywce nie przeszkadzają wyglądają ładnie pozytywnie wpływając na grafikę, jedyną znaczącą wadą tejże jest animacja niektórych pojazdów, ale o tym może za chwilę, gdyż najpierw wypada napisać coś o nich samych, "samoloty" oraz naziemne pojazdy, których jakby trochę za mało w grze prezentują się świetnie, po prostu WYJĄTKOWO. Mało kiedy w latach gdy Raptor: Call of the Shadows wyszedł zdarzały się tak dobrze wykonane maszyny, niestety ich image popsuły trochę animacje, o których już wcześniej wspomniałem... Niektóre maszyny podczas skręcania właściwie nie wykonują żadnego ruchu tylko płyną, w którąś ze stron. Trochę to irytuje... Ale... To właściwie jedyny znaczący błąd!

    Jeśli chodzi o muzyczne walory gry, znowu jest świetnie, dobre, przyjemne dla ucha techno (przepraszam maniaków, być może według Was będzie to disco czy coś takiego, ale ja tak to właśnie odbieram), (disco, techno, soul, hip-hop, jazz - dla mnie wsio ryba! ;DDD - dop.Veehawken) póżniej jest jeszcze lepiej, każdy pocisk wydaje inny dźwięk, a różne pozostałe odgłosy także są zróżnicowane.

    Najważniejsza w grze jest jednak... no... no... no GRYWALNOŚĆ oczywiście :) Z czymś takim się nie spotkałem, sporo broni, każda fajna, wielu rywali, każdy bardzo interesujący, a o tym czy gra wciąga to może powiedzieć moja Mama (pozdrowienia :)), bo przez Święta Raptor był jedną z moich ulubionych rozrywek. Jedną z... to znaczy jedyną oprócz obejrzenia Bravehearta i wysłuchiwaniu głupawych kulturystów próbujących śpiewać wiadome utwory (o mały włos, a scena by się zarwało, swoją drogą, ciekawe czy wiecie o numerze z Brathankami... Otóż ich wokalistka to, że nie złamała lub zwichnęła nogi zawdzięcza osobie od dźwięku, który rękoma utrzymał skaczącą po oderwanych klepkach piosenkarkę, niezłe co?)...


*********
Avistak
avistak5@wp.pl