Motorhead



     Kiedy pisałem recenzję Raptora wiedziałem, że jeszcze wiele tekstów dla Was napiszę, gdyż, co tu dużo mówić znowu odnalazłem wenę twórczą. (;] Mamy nadzieję że istotnie tak jest ^_^ - dop. Don Alfredo) Tym razem postanowiłem napisać o grze, która ukazała się niegdyś na Cover CD w "Ekszynie", chodzi mi o Motorhead - futurystyczne wyścigi samochodowe nagrodzone kilka tygodni temu dyplomem dla najlepiej udźwiękowionej gry w historii! W rankingu Motorhead wyprzedził między innymi takie hity pod względem muzyki, jak i samej rozgrywki jak, np. GTA 3 i GTA Vice City; NBA 2003 czy chociażby nie wydaną jednak grę z muzyką The Doors. Mi jednak Motorhead zaimponował nie tylko pod względem oprawy dźwiękowej... Urzekła mnie praktycznie każda część produktu, o czym poczytacie poniżej. Oczywiście nie zamierzałem robić z tego tekstu reklamowego! A gdzie tam, gra - jak każda zresztą - ma kilka drobnych błędów, o których napisać nie zapomnę.

    No... odpalam. Stara płyta z CDA powoli rozkręca się na tacy mojego napędu... Nareszcie! Można rozpocząć grę. Uruchamia się menu, które zachwyca wyjątkową muzyką i prostotą obsługi. Jeszcze tylko kilka korekt w ustawieniach i JUMP, jestem już na futurystycznym torze podczas mistrzostw najsłabszej, 3 dywizji... A tak! Zapomniałbym o trybach rozgrywki, cóż - pojeździć możemy w mistrzostwach, walcząc z czasem i uczestnicząc w pojedynczym wyścigu, oczywiście mistrzostwa stanowią tak naprawdę jedyną porządną zabawę, a dzięki nim, przechodząc do kolejnych dywizji wygrywamy nowe auta i trasy do rajdów. Mistrzostwa zaczynają się tak. Najpierw musimy w opcja wybrać kolory i ksywkę naszego gracza, a potem, gdy już dojdziemy do menu następnego wyścigu dostajemy, na początek, w 3 dywizji, kilka najgorszych aut i dwie trasy, na których pojedziemy. Później jest lepiej, awansując kolejno do drugiej, pierwszej i "profesjonalnej" (?) ligi zdobywamy nowe samochody, najpierw 3, później 5,7 i 9, podobnie jest z trasami. Na koniec, jeśli uda nam się pokonać najlepszych powalczymy z mistrzem gry, który oddaje nam do wyboru kolejne dwa wozy i ukrytą mapkę!

    Dużym plusem samej rozgrywki jest to, że także rywale mylą się, a czasami jadą, aż miło, często ni się obejrzysz, a przed Tobą jest już dwóch rywali, ale czasem widzisz na przykład jak komputerowy konkurent rozbija się przy ostrym zakręcie czy zderzając z innym kierowcą. To mi się podoba, choć na dzisiaj to już normalne, w czasach powstania gry Motorhead zwykle w aplikacjach tego typu rywale jeździli najczęściej wolno, acz po prostu perfekcyjnie :\

    Graficznie Motorhead odstaje oczywiście od dzisiejszych produkcji, ale, mimo wielkiej, jak na przemysł komputerowy, różnicy czasowej* ta "najlepiej" udźwiękowiona gra w historii PC pod względem grafiki i inter nie jest tak naprawdę zła, ba... Patrząc na to z wzglądem na różnice roku wydania jest ona wręcz wspaniała. Jej dużym plusem jest także fakt, że gra pójdzie praktycznie na każdym sprzęcie z akceleracją, jak i bez niej, i choć dzisiaj to raczej nikogo nie obchodzi, bo prawie każdy ma w domku sprzęty typu 2,5 GB; 512 RAM i tak dalej, ale pomyślcie, gdy na rynek wyszedł Motorhead w Polsce mieć nawet najgorszego PC-ta było czymś wielkim, a na dysku mieściło się wówczas zwykle kilka gier i programów! (znam ten ból, mój pierwszy sprzęt z zepsutym dyskiem, na którym po zainstalowaniu systemu operacyjnego - hehe Winzgroza jest najlepsza - zostawało około 60 MB)

    W czasie wyścigów z głośników wydobywa się magiczna, przynajmniej dla mnie, muzyka, którą puszczam często również kiedy robię coś w Windowsie... hehe Eminem, DJ Barthez etc. Możecie się schować :)


**********
Avistak
avistak5@wp.pl