Football Gamez
W CD-Action praktycznie jedyną osobą, która zajmuje się grami sportowymi jest Eld. W ostatnich numerach wyraźnie przestało mi się to podobać, bo nie zgadzamy się w wielu kwestiach. Myślę, iż dzięki "Football Gamez" Wy, Czytelnicy dowiecie się, iż nie tylko Eld potrafi napisać tekst o komputerowej piłce nożnej. (A fee! Gdzie tam C-DA przyrównywać do KC! KC RLZ, a w CDa to komercha sama no :P - - dop. Don Alfredo) (Chyba ktoś powinien go uświadomić, że KC znajduje się na płytce CDA... Ale mnie o to nie proście, bo mnie jeszcze pogryzie! - dop.Veehawken) Oczywiście opisane będą gry, w której sterujemy drużyną, ale i takie, w których wcielamy się jedynie w menadżera takowej. "Football Gamez" ma zadanie opisywać warte polecenia gry piłkarskie, a w jego pierwszej części (którą właśnie czytacie) opiszę starsze z nich i te, które najbardziej lubię... Wszelkie uwagi, riposty, erraty, komentarze czy inne listy odnośnie tekstu podsyłajcie na e-mail podany poniżej (pod artykułem).
Final Soccer Challenge
FSC to gra piłkarska, która została wydana w roku 1983, przez Martina Magnussona. Sama rozgrywka, jak i menu wyboru wygląda bardzo podobnie jak bardziej znana gra tego typu - Sensible Soccer. Punktem wyróżniającym od siebie te dwie, świetne gry jest wariant rozgrywki. W SS gramy jak zawodowcy, tzn. jedenastu na jedenastu, a tutaj, w grze FSC spotykamy się z niecodziennym w grach komputerowych systemem "podwórkowym". Co to oznacza? Mamy dwie drużyny po trzech zawodników. Po golu nie ma przerwy, czy powtórek. Musimy grać dalej. Mimo takiego wariantu gra jest niesamowicie ciekawa. Dostarcza ogromnych wrażeń i emocji, a gdy gra się jeszcze we dwóch to można zapomnieć się na wiele godzin... Grafika w FSC jest jak na środek lat osiemdziesiątych bardzo dobra. Niezłe są również animacje postaci, choć jak zawsze mogłoby być jeszcze lepiej.
Ultimate Soccer Manager 98
USM 98 to jeden z najlepszych managerów piłkarskich w historii gatunku. Być może minimalnie traci do CM-a i Premier Managera, ale i tak należy mu się pewne trzecie miejsce wśród gier tego typu. Mamy wiele ciekawych opcji taktycznych oraz klubowych, jak na przykład sprzedaż kanapek na stadionie czy układ z telewizją co do transmisji spotkań. Bardzo ciekawym faktem w USM 98 jest to, iż możemy każdemu zawodnikowi osobno wytłumaczyć jak ma grać, a później rozliczyć go z tego oglądając spotkanie z ławki trenerskiej (tak, tak mecze możemy oglądać na ekranie monitora w 3D.). Fajnie prezentują się także menusy, które wyglądają jakbyśmy sami poruszali się po budynku klubowym. Według mnie USM 98 był lepszą grą niż CM 2 i wielka szkoda, że seria została tak zakończona.
Pet Soccer
Co roku na rynek komputerowy wychodzi wiele tego typu gier, ale według mnie żadna z nich nie dorównuje do pięt piłce nożnej zwierzaczków. Tak zwierzaczków! W grze bowiem nie wcielamy się w trenera Realu czy Barcelony, a na przykład Girafinaikosu. W grze nie spotkamy się z gwiazdami pokroju Beckhama, Kahna czy chociażby Ronaldo. Każdy zespół to prostu inne zwierzęta :) Girafinaikos to na przykład żyrafy, a Wisła Kraków w grze występuje jako Wisła Gorilakov (tzn. goryle :)). Co bym nie napisał dalej, powiedzcie czy ta gra nie powinna dostać dychy za pomysł? Oj powinna, powinna. Jeśli chodzi o samą grę, jest ona bardzo interesująca. Kiedyś grałem np. z niedźwiedziami i po chwili wszyscy moi zawodnicy byli znoszeni z boiska po pierwszym ostrym wejściu rywali. Wszystko potraktowane jest z przymrużeniem oka co cieszy przeciętnego zawodnika. Mimo brutalnych bądź co bądź zagrań Pet Soccer jest utrzymany w bardzo przyjemnej, majówkowej atmosferze. Opisałem nie czyste zagranie, ale to tylko jedna strona gry. Grać trzeba nie wielką taktyką czy podaniami. Należy wziąć piłkę i szybko minąć wszystkich rywali. Prawo lewo Prawo lewo i goryle Białej Gwiazdy już leżą... Wracając jeszcze do otoczki gry, fajne są na przykład przeloty ptaków i reakcje na nie kotów :) To naprawdę prześmieszna, wyśmienita gra. Grafika jest bardzo ładna, nieco komiksowa, a animacja postaci prezentuje się lepiej niż w niejednym filmie animowanym. Świetnym dodatkiem jest to, iż niedźwiedzie polarne swój stadion mają na lodowcu, żyrafy w pustynnej oazie, a goryle w lesie! Uwzględniono również to, że na przykład niedźwiedzie nie będą mogły zbyt dobrze grać w lesie, a byki na lodowcu to jasne, jak przystało na tak świetną grę! Każdy zespół posiada własne taktyki i możliwość ich zmiany, a prezentują się one prześmiesznie. Grając bykami, może ustawić naszych w rządku i ruszyć przed siebie taranując wszystkich rywali! Mówiąc szczerze gra dużo bardziej śmieszy mnie od filmów Disneya, a pod względem samej rozgrywki wyprzedza najnowsze FIFY czy Actua Soccery o klasę, a może dwie. Zapewne większość dorosłych powie, że to jakaś zabaweczka dla dzieci. Nic bardziej mylnego gra spodobać się powinna każdemu, a ja w każdym razie gorąco polecam.
Premier Manager 98
W roku 1998 na rynku pojawiło się bodaj najwięcej managerów piłkarskich w historii gatunku. Było ich bodaj ponad 20 sztuk. Niestety niemal każdy z nich był tylko nieudanym sequelem poprzedniej gry z serii. Jedynymi managerami piłkarskimi, które mogę Wam polecić (z roku 1998 rzecz jasna) z ręką na sercu to Championship Manager 97/98, Ultimate Soccer Manager 98, Liga Polska Manager 98 i opisywany teraz Premier Manager.
Fanom managerów piłkarskich nie trzeba zapewne przedstawiać firmy Gremlin i jej serii Premier Manager. Gra chodziła już na Amidze, C-64 czy nawet pradawnego Atari 65, jak również ST. Premier Manager 98 jest już 6 (najprawdopodobniej) częścią tejże serii. Premier Manager charakteryzuje się przede wszystkim tym, iż możemy grać tylko w lidze angielskiej. Na pewno każdy z Was chciałby pograć również w ligach takich jak Serie A czy Bundesliga, lecz jest też dobra strona medalu. Liga angielska dzięki temu, iż jest odosobniona została wykonana wręcz fenomenalnie. Oczywistym faktem, że w grze wcielimy się w managera ligi angielskiej jest również nazwa, człon Premier bowiem, pochodzi od pierwszej ligi angielskiej Premier League. Wkrótce przekonacie się jednak, że to posunięcie okaże się zaletą tego menadżera.
W Premier League 98 do wyboru dostajemy dwa tryby gry, a mianowicie Manager League i Pro-manager League. W tym pierwszym wybieramy dowolnie jakiś klub z wszystkich czterech lig angielskich. Trudniejszym, aczkolwiek o niebo lepszym rozwiązaniem jest drugi wariant, a mianowicie Pro-manager League. Tutaj musimy zdecydować się na przyjęcie, którejś z ofert zespołów z lig czwartej i trzeciej. Jeżeli czytacie ten tekst, to znaczy, że co nieco znacie i lubicie piłkę nożną, (Veto!:) - dop.Veehawken) lecz dla przypomnienia dodam, iż w Anglii ligi są trochę mylące. Pierwsza liga to Premier League, a druga natomiast nazywa się "first division" co oznacza w dokładnym tłumaczeniu pierwszą ligę bądź dywizję. Jeszcze raz chciałbym polecić tryb drugi czyli Pro-manager League. Zagrajcie i przekonajcie się dlaczego, po prostu satysfakcja z każdej wygranej jest o niebo wyższa. Pograjcie sobie Barnetem, Darlingtonem czy innymi zespołami tego typu, a sami zrozumiecie co czuje się podczas zdobywania mistrzostwa, pucharu FA, pucharu Anglii lub innego trofea. Ja, w swojej karierze zawsze grałem zespołem z Londynu Barnetem. W ostatnim sezonie mojej gry zdobyłem praktycznie wszystko. Mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii i Puchar UEFA.
Kiedy już wybierzemy tryb i zespół przychodzi czas na wybór funkcji jaką pełnił będziesz w swoim zespole. Do wyboru jest:
Trener Ty ustalasz taktykę i skład, a kontraktami i innymi aspektami zajmuje się manager oraz księgowy.
Menadżer To co trener + Ty ustalasz kontrakty.
Księgowy To trochę bezsensowna funkcja. Komputer będzie decydował o sprawach sportowych, a Ty zajmiesz się jedynie finansami.
Istnieje jeszcze ostatni, według mnie najlepszy wybór. Zostajesz całkowitym szefem zespołem, tzn. zajmujesz się wszystkim powyższym. Fakt jest przy tym trochę pracy, ale o wszystkim wiesz i nikt Cię nie wywali...
Niestety po ujrzeniu opcji w grze mój entuzjazm opadł. Grając w PM`97 czułem się podniecony (bez zbędnych skojarzeń :)). Wszystko było nowe, lepsze i fajniejsze niż w poprzednich częściach. Okazało się, że PM`98 to tak naprawdę poprzednia część okraszona trochę lepszą grafiką, kolorystyką i sterowaniem. Wszystko wyglądało identycznie, więc pomyślałem po co to kupować? Przecież PM`97 kosztuje jakieś 19.99, a i nowszym CM jest dużo lepszy. Niby w Championshipie Managerze 97/98 też grafika nie różniła się od CM2, ale nowych opcji, zawodników i lig, było więcej niż pozostało tych starych. Najgorsze było to, że w Premier Managerze 98 dodano jedynie beznadziejną muzyczkę, składy i nic więcej...
Dobra pomyślałem. Mogę tutaj pisać i pisać, ale zacznijmy grę. Mimo wielu bezczelnych wręcz błędów autorów PM 98 wciągnął mnie jak trąba powietrzna. Nie rozumiem jak fachowcy z Gremlina mogli zrobić tak słaby poziom trudności. Wygrywa się praktycznie wszystko co leci. Ja grałem zespołem z Third Division, awansowałem po kolei do second i first, a później do Premier League i wiecie co. Dopiero w tej ostatniej miałem jakiekolwiek problemy z pokonaniem rywala mimo, iż kupiłem tylko 5 zawodników w przeciągu tych sezonów, a sprzedałem trzech... Głupotą jest też taktyka w tej grze. Mamy do wyboru jedynie dziesięć taktyk. A wśród nich jest na dodatek 6 obronnych, 2 neutralne i 2 ofensywne, czy to nie dziwne? Mimo, iż można tworzyć samemu taktyki, to jednak w porównaniu z CMem Premier Manager 98 nie ma żadnych szans pod tym względem. Kontuzje naszych zawodników są jak i w produkcji braci Collyer zbyt częste. Po każdym meczu ktoś ląduje na przymusowym urlopie.
Dobra nabluzgałem na Premier Managera ile mogłem, ale tak naprawdę możecie go kupić jeśli chcecie. Ma on bowiem tak wielką grywalność, że mimo wielu buraków grało mi się naprawdę nieźle.
Microprose Soccer
Kilka lat temu, kiedy pierwszy raz ujrzałem komputer (C-64 mianowicie...) rozpocząłem swoją komputerową drogę. Pierwszą grą, którą ujrzałem była świetna piłka kopana o nazwie Microprose Soccer. Grałem w nią niemal bez przerwy (niemal, bo czasami zdarzyła się wycieczka do WC, lub na obiad) i muszę powiedzieć, iż naprawdę nie był to czas stracony. W MS (Microprose Soccer) grali wtedy wszyscy. Ja, moi bracia, kuzyni, koledzy, rodzice itd. ciągle organizowaliśmy turnieje, lub graliśmy Mistrzostwa Świata, bo zabawa była naprawdę przednia.
Autorzy tego soccera stworzyli naprawdę sporo różnego rodzaju rozgrywek. Jak widzicie w menu gry po prawej stronie do wyboru mieliśmy tryby: World Cup Tournament czyli Mistrzostwa Świata. Soccer League czyli międzynarodowa liga piłkarska, Two player friendly czyli mecz towarzyski dwóch użytkownik. Oprócz wyżej wymienionych mogliśmy również popatrzeć na DEMO GAME tzn. grę demostracyjną w wykonaniu komputera, pogrzebać w opcjach, w Control Panelu (panel kontroli) (raczej Panelu Sterowania... - dop.Veehawken) (A ja bym powiedział coś zupełnie innego i też miałbym rację... - dop. Don Alfredo) (Wiem co!!! Dupa!:) -dop.Veehawken) oraz dopisać/usunąć imię do/z NAME BANKU (banku imion).
Grafika, która w dzisiejszych czasach nie zwróciłaby już niczyjej uwagi wtedy była czymś niesamowitym. Podobała mi się tak bardzo, że aż nie mogłem się nadziwić jak ona została wykonana (dziś samemu być może potrafiłbym zrobić tego typu gierkę :)). Wtedy gdy byliśmy zafascynowani tym produktem na C-64 nic nam nie przeszkadzało. Nawet koszmarna grafika i odgłosy nie były wstanie spowodować tego aby czar prysnął.
Ogromną zaletą gry było to, iż mogliśmy wybrać kraje niemal z całego świata. Nie było mowy o tym, czy będzie Polska albo Japonia. Był nawet mało znany kraj azjatycki Oman! (Jaki mało znany, Caleb tam się urodził ^_^ - dop. Don Alfredo)
Przejdźmy może do samej rozgrywki. Według mnie do czasów Sensible Soccer nie miała sobie ona równych w tej kategorii. W grze mieliśmy widok z góry. Nie potrzebowała ona żadnych wodotrysków, gdyż sama w sobie była czymś wyjątkowym. Siłą Microprose Soccer była niezwykła szybkość gry. Zwykle nie zdążyło się nawet nacisnąć pauzy, a piłka już była pod Twoją bramką! Bardzo dobrym pomysłem było wprowadzenie zróżnicowania trudności. Na przykład pokonanie Francji w grupie było bardzo proste, lecz już w półfinale praktycznie niemożliwe!
Zagrań w grze wiele nie było, ale co z tego. Mieliśmy to co najważniejsze, czyli szybszy bieg, wślizgi (hehe :) pamiętam jak na deszczu przejechałem całe boisko jednym piłkarzem!), strzał normalny oraz banana power czyli podkręcone uderzenie (można było nawet decydować o jakim natężeniu).
Być może dla Was opisane przeze mnie fakty to bardzo mało, ale to już Wasza sprawa. Dla mnie gra w Microprose Soccer zawsze będzie wielkim wyzwaniem.
Jedyną poważną wadą gry były schematy. Kiedy grało się już długo można było bez problemu wygrywać ze wszystkim w grupie jedną ustawioną akcją. Na szczęście po wejściu do ćwierćfinału komputer znacząco mądrzał i szanse na pozytywne zakończenie takiej akcji były bardzo niewielka.
Football Fanatic
Jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy darmowych managerów piłkarskich, jakie powstały. Football Fanatic może bez żadnych kompleksów startować w rywalizacji z takimi komercyjnymi hitami, jak Championship Manager czy Ultimate Soccer Manager pod względem ilości dostępnych opcji czy chociażby skryptu jaki rozgrywa spotkania. W grze mamy do wyboru również bardzo wiele zespołów, gdyż do wyboru mamy każdy pierwszoligowy zespół europejski. Później prowadzić możemy go do zwycięstwa w wielu potyczkach ligowych, pucharowych czy w spotkaniach o randze międzynarodowej. W klubie wszystko jest po Twoją kontrolą: możesz ustalać taktykę gry poszczególnego zawodniku, rozbudowywać stadion w jakim stopniu chcesz itp. itd. Jeśli lubisz pograć w managery musisz mieć Football Fanatica, bo jeśli w niego nie zagrasz nigdy nie poczujesz smaku prawdziwego, freeware`owego managera piłkarskiego.
Actua Soccer
Actua Soccer jest produkcją dość starą, ale z braku laku wielu graczy komputerowych sięga po ten tytuł w celu oderwania się na moment od FIFY. Sterowanie nie jest tak proste jak w przypadku produkcji EA Sport, jednak gdy już je opanujemy okazuje się, że ta piłka jest naprawdę grywalna! Potrafi wciągnąć na dobre klika godzin. Graficznie może nie prezentuje się zbyt okazale, jednak nie na tyle źle, aby odstraszać.
W grze znajdziemy ponad 450 zespołów co jest dużym plusem tej gry. W wielu jednak recenzjach gra ta jest okrzykiwana gorszą od Actua Soccer 2... Z pewnością nie dorównuje ona produkcjom EA i rozwiązaniom tam zastosowanym, jednak gry dorównującej popularnej FIFE długo jeszcze na rynku piłkarskich gier na peceta nie będzie... Dlatego też Actua Soccer polecam raczej zdesperowanym graczom, którzy na moment chcą odetchnąć od FIFY.
Warto dodać jeszcze, iż w Actua Soccer odgłosy i komentatorzy może nie są najlepsi, lecz muzyka to światowa czołówka. Czasami tak zasłuchałem się w tych świetnych kawałkach, że aż nie chciałem wychodzić z menu!
Sensible Soccer
Tytułu tej recenzji nie należy traktować zbyt dosłownie. Jednak fakt faktem, że wraz z Sensible Soccer skończyła się pewna seria. Piękna seria...
Wszystko zaczęło się w roku 1992. Pierwsza gra z tej serii naprawdę wgniatała w ziemię grafiką, muzyką, czy płynnością animacji. Pięć lat później, w roku 1997, jej darmowa wersja ukazała się w CDA. Jak dla mnie, była to najlepsza pełna wersja, która kiedykolwiek pojawiła się w CD-ACTION.
Wielu z Was pomyślało sobie zapewne, że mam nie po kolei pod sufitem (mieliście rację ;-)). Ja jednak będę trzymał się swego zdania. Wyjaśnię wam, dlaczego. Symulacja piłki nożnej powinna mieć w sobie jakieś elementy zręcznościówki, najlepiej, żeby było ich jak najwięcej. Osoby wychowane na serii FIFA będą się dziwiły, co tak uroczego może być w fakcie, że piłka nie klei się do nogi. Szczerze mówiąc, nie wiem. To jak z niektórymi filmami, z opowieści wyglądają na olbrzymi shit, natomiast w czasie oglądanie szczęka opada do kolan. Tak właśnie jest z Sensible Soccer.
Spójrzmy do słownika. Słowo Sensible oznacza uczuciowy, wrażliwy. I rzeczywiście, najmniejszy ruch którejkolwiek ze strzałek, a nawet czas ich naciskania ma wpływ na piłkarzy. Co w tym dziwnego? Obecnie - nic, ale w 1992 to naprawdę było coś.
Sposób, w jaki reklamowano Sensible Soccer dzisiaj budzi tylko uśmiechy na twarzach. Wśród zalet wymieniano m.in. 256 kolorów; możliwość gry drużynami narodowymi i klubowymi; prawdziwe nazwiska. To ostatni zresztą było przekomiczne, tak poprzekręcano nazwiska niektórych piłkarzy (ale nic nie przebije gry... A tutaj taki konkurs (bez nagród, z satysfakcja moralną i uściskiem prezesa), w jakiej grze w bramce Polski stał JOZEF WACIAK (miał to być Wandzik, dla niewiedzących)).
Teraz gra w Sensible Soccer może być niezłą lekcją historii piłki nożnej. Zresztą, na screenshotach macie składy Lecha Poznań i Manchesteru United z tamtego czasu. Zaskakujące, nieprawdaż?
Podsumowując, gra jest fantastyczna. Jest jedną z niewielu produkcji, których nigdy nie skasowałem z dysku. Gra przypomina stare, dobre czasy i nawet teraz warto w nią zagrać. Polecam ją szczególnie młodszym czytelnikom, którzy myślą, że komputerowe piłki nożne to tylko serie FIFA i Actua Soccer.
Striker
Striker zasadniczo różni się od Sensibla. Przede wszystkim do dyspozycji mam inny rzut boiska. Jest ono pokazane z góry, ale pod kątem jakoś tak 45 stopni (sinus=1/2, tangens=... eee...Przepraszam, mam w maju maturę z matmy i wszędzie widzę liczby;() (A-v-i-s-t-a-k... 7 liter, 4 spółgłoski, odjąć 1 od siedmiu bo się "a" powtarza, no i to pierwsza litera i dostajemy... 6!!! 6, jak powszechnie wiadomo, to jedna z 3 satanistycznych liczb (6,9,18), a więc... Eeee, co mówiłeś, Avistak?^-^ - dop.Veehawken) (Ten tekst mnie po prostu rozjebał ^_^. Dzięki Vee za zwrocenie uwagi na niego. Jak ty masz w maju maturę, to ja jestem naczelnym Games Corner ^_^ - dop. Don Alfredo). Przypomina to najbardziej chyba Manchester United z Amigi, czy Kick Off 3. Podobny manewr zastosowało dopiero EA w swoim FIFA International Soccer. Grafika w 256 kolorach nie zachwyca, choć wtedy była szczytem możliwości. Ale nawet teraz w oczy nie razi, a może mi się tak tylko wydaje?
Co jest w Strikerze takiego wspaniałego? Akcje! Coś takiego próbowano powtórzyć we wspominanym FIFA IS, ale tam przedobrzono i wyszła gra troszkę a'la Tsubasa :) (pozdrowienia dla wszystkich fanów Tsubasy. Wakashimazu Rulez :)) (Kapitan Tsubasa!!! Pierwsze anime, które oglądałem!!! ;DDD - dop.Veehawken) A tutaj - wrzutka na pole karne, szczupak trafia w słupek (piłka, a nie zawodnik, sadyści :)), dobitkę desperacko odbija bramkarz, ale przy kolejnym strzale z przewrotki nie ma już szans. Albo z innej beczki - dośrodkowanie, bramkarz już łapie piłkę, kiedy Twój napastnik ubiega go wślizgiem i strzela do pustej bramki. Cudowne!
I tu jest też pies pogrzebany. Gra jest nieco za prosta. Z San Marino, czy Luksemburgiem, można po prostu wyminąć bramkarza i wejść z piłką do bramki. A karne wyglądają tak jak teraz w Fifie. A prekursorem tego typu karnych było chyba Mundial '90 na ośmiobitowce, ale kto to pamięta.
Wiktor "Avistak" Szpunar
(Cóż, text (recka?!) robi wrażenie. I to nie tyle długością (18 kb w txt!!! - uobooz, masz chyba pewnego klienta na to twoje "likarstwo" na mniejszą długość recek :PPP), co znajomością gier piłkarskich. Cóż, podsumuję w kilku słowach: to się nazywa rehabilitacja!:) - dop. Veehawken) (Żeby nie było że tylko Vee chwali ^_^. Tekścik istotnie jest faaajny :) i długi ale nie nudny. Brava! I oby tak dalej... - dop. Don Alfredo)