Vabank
Witam miliony... tfu miliardy czytelników KC w dzisiejszym numerze. Bo na pewno na innych planetach też nasz czytają... sorry nażarłem się melanżu (Diune natychmiast macie czytać) i se w przyszłość wybiegłem gdy chorągwie z napisami KC są widoczne w każdym miejscu na świecie... Dobra koniec piszemy recenzje.
(te kilka bajtów więcej to zawsze coś :).
Otóż dzisiaj zajmiemy się grą Vabank, która wyszła... nie wiem kiedy z rąk LK Avalon (bardzo zasłużona firma w Polsce). Wbrew tytułowi ta gra nie jest o teleturnieju na dwójce ani nie jest o filmie jakimśtam polskim Vabank. Sama gra jest taką platformówką, ale nie bardzo...
O czym opowiada? Otóż pewien gościu, były kryminalista zakłada się w barze, że ograbi willę jakiegoś bogatego gościa. Z napadu oczywiście nic nie wychodzi, w dodatku zostaje zamknięty znów w więzieniu. Celem gracza jest wydostanie się z więzienia. Od razu powiem, że dwa razy mi się udało przejść tą skomplikowaną gierkę.
Na czym sama gierka polega? Otóż jest to platformówka, choć nie bardzo. Skaczemy se po planszy, a właściwie po więzieniu. Cały czas akcję widzimy z boku. Po więzieniu chodzą sobie strażnicy, a raczej coś przypominającego strażników. Jakiś gościu wyglądający jak z klocków Lego se... sobie chodzi z pałką w prawo i lewo. Głównym gościem (mający dość fajny wygląd, tak jakby Gordon w piżamie :) chodzimy i skaczemy po platformach. Gdy dojdziemy do końca ekranu, to się nie hmmm... "scrooluje" ekran tylko wyświetla się nowy. Po drodze zbieramy... banany i pomidory (!), którymi rzucamy w strażników (!) obezwładniając ich (!). Chodzimy w prawo, lewo, górę i dół (zjeżdżamy po rurach (bez skojarzeń!)).
Należy dodać, iż drugą, dodatkową lokacją są... hmmm... kanały. Musimy się do nich dostać przy pomocy potrzebnych narzędzi (wspomnę o tym za chwilę). Dzięki kanałom możemy się dostać do lokacji położonych na przykład za ścianą w więzieniu.
Jednak należy powiedzieć, że Vabank jest właściwie... labiryntówką. Brakuje tutaj elementów zręcznościowych. Choć czasami trzeba się naskakać, aby przeskoczyć przez jakiś otwór w podłodze. Strażników unieszkodliwia się (przez kilka sekund można swobodnie przez nich przejść) bananami lub pomidorami (pomidory są potrzebne na niektórych strażników). A zapomniałem o życiu. Otóż jest przedstawione jako kółko. Traci się je, przechodząc przez strażników (!). Jeżeli przejdziemy lub choćby zetkniemy się z nim, to wtedy jakaś część koła ubywa. Możemy stracić też życie przez spadek z dużej wysokości.
Niektóre przejścia są zamknięte. Wtedy trzeba znaleźć przełącznik, odblokowujący przejście. Może to wymagać przejścia przez kanały i znów do więzienia w poszukiwaniu przełącznika. I tu dochodzimy do sedna sukcesu w grze - aby przejść grę, wymagana jest fotograficzna pamięć albo jeszcze lepiej jak będziemy na kartce rysować plan więzienia i kanałów. Wtedy tylko nie tracąc zbędnego życia poprzełączamy odpowiednie przełączniki i wyrwiemy się z więzienia.
Do wyjścia z więzienia są wymagane cztery rzeczy: latarka i kombinerki (potrzebne do chodzenia kanałami) oraz klucz i fałszywe dokumenty (do przejścia przez główną bramę). Znajdziemy je w więzieniu. Tak jak mówiłem: w pierwszej chwili gra może się wydawać platformówką, ale tak naprawdę jest jednym wielki labiryntem, przez którego należy przejść od razu przez określoną drogę. Dodam jeszcze, że strażnicy chodzą po określonym torze, jak ciebie zobaczą to nie podejdą tylko sobie będą chodzić w tą i z powrotem
Grafika jest, powiem ładna, ale nieco za kolorowa. Animacje strażników są dobre, jakby chodzili w marszu. Tak na marginesie powiem, że jednym ze strażników jest kobieta, której podczas ruchu bujają się, dosyć sporych rozmiarów cyc... piersi :). Jedną z dziwnych rzeczy jest też strażnik, który jeździ na wózku inwalidzkim (widzimy, że twórcy gry nie dyskryminują ludzi niepełnosprawnych, którzy mimo przeciwności losu mogą pracować wszędzie). Dźwięk... tutaj możemy słuchać odgłosów otoczenia, albo słuchać muzyki. Odgłosy, jak i muzyka stoją na wysokim poziomie i można je zaliczyć na plus.
W podsumowaniu powiem, że grę miałem na Amidze oryginalną, dostałem razem z komputerkiem (w 1994 roku). Co dziwnego, była pakowana w pudełko do kaset VHS. Choć uważam to za oryginalny pomysł. Grę przeszedłem dwa razy, z czego pierwszy raz przeszedłem dzięki... błędowi gry. Grałem sobie i przypadkowo za mocno ruszyłem joystick. I wtedy kółko życia... zniknęło i mogłem swobodnie przejść grę :). Drugi raz był jak najbardziej uczciwy. Na koniec powiem, że gra jest warta uwagi, ale tylko dla tych, co mają dobrą pamięć i lubią trochę pogłówkować. Fanów platformówek gra może zmylić. Osobiście czasu spędzonego przed tą grą nie żałuję.
Plusy:
+Dźwięk i muzyka
+Grafika
+Nie jest to bezmyślna nawalanka :)
+Trochę trzeba ruszyć głową
+Oryginalne pudełko
Minusy:
-Nie jest to bezmyślna nawalanka :)
-Może zmylić wyglądem
-Tylko dla tych, co mają cholernie dobrą pamięć
**********
Jernek