Alone in the Dark
Pewnego pochmurnego, bezśnieżnego dnia wstąpił we mnie duch detektywa - jeśli mi tak rzec wolno - i bynajmniej nie był to detektyw książkowy, ani broń Boże filmowy. Tego pochmurnego, bezśnieżnego dnia poznałem Edwarda Carnbiego - acz skłamałbym mówiąc, że było to moje pierwsze spotkanie z tym fascynującym bohaterem. Pierwszy raz spotkałem go w ostatniej części Alone in The Dark, a mówię tu o "New Nightmare" (dziejącego się 2001 roku) jako twardziela i cwaniaczka przypominającego bardziej jednego z bohaterów Matrixa. Wszyscy znamy ten typ. (Caleb? - dop. Don Alfredo) Jednak okazało się iż Edward jak najbardziej tak nie wyglądał, ba nawet najprawdopodobniej XXI wieku nie dożył. Tak naprawdę sterując tą postacią wcielamy się w gościa - śmiało po czterdziestce - z wąsami, z wielkimi okularami i niemałym brzuszkiem który żył w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Jeszcze nie spotkałem się z takim rozwiązaniem, by w grze zamiast jakiegoś napakowanego macho występował zwykły człowiek - no, może taki zwykły to on nie jest. Bowiem jego zawód to detektyw - w późniejszej przyszłości (tzw. w trzech pozostałych częściach) będzie to detektyw od spraw nadprzyrodzonych. Taki moi drodzy, Edward przyjmuje zlecenie które odmieni całe jego życie i światopogląd. Nauka nie ma tu nic do powiedzenia, czyste siły nadprzyrodzone.
Fabuła jest kwintesencją tej gry. Rozbudowana, tajemnicza i nieliniowa - ach, zapomniałem jednego określenia - przerażająca. Bowiem nasz prywatny detektyw przyjeżdża do wielkiej posiadłości. Wokoło żadnych budynków. Wchodzi do środka. Nikogo nie ma. Przeszukując domostwo doszedł aż na sam strych i tu dopiero zaczyna się akcja. Musisz zagrodzić okno szafą by nie rozszarpał cię na strzępy wilkołak, później przytrzasnąć właz którym po cichu wkrada się zombie. Nie mam absolutnie zamiaru mówić Wam czegokolwiek o fabule, bo zepsuje cały jej wątek. Jeśli choć trochę znasz angielski to zagraj i zobacz, że Hubert Chardot napisał scenariusz genialny. Tajemnicę odkrywamy za pomocą ksiąg i różnych kartek na których jakby zapisana jest fabuła. Czasami jest tam też napisane jak np. przejść jakiś fragment gry. Scenariusz Alone in The Dark opiera się o literacką twórczość jednego z najwybitniejszych pisarzy horroru - H. P. Lovercrafta. (Co to znaczy jednego z najwybitniejszych??? Lovecraft jest najwybitniejszy!!! - dop.Veehawken) Tak więc Edward dostaje się do posiadłości z której nie może uciec, zostaje "Samotny w ciemnościach". Aha, możemy się jeszcze wcielić w żeński odpowiednik Carnbiego jakąś tam panią - imienia dane mi zapamiętać nie było.
Grafika jest zrobiona w 3D (!!!!) - a przynajmniej większa jej część. Zostało ona stworzona genialnie; jak na rok 1991. Z resztą grafiki 3d w tych latach się nie spotykało! Tła narysowane są w sposób klimatyczny, a głównym ich plusem jest to, że więcej zakrywają niż pokazują. To po prostu zobaczyć trzeba. Może Gordon zamieści zdjęcie to sobie zobaczycie mniej więcej jak to wygląda. (Marzenia ściętej głowy :( Wiesz Winior jak to jest - zero miejsca na bzdurki, a i tak Cla wytnie coś ^_^ - dop. Don Alfredo)
Teraz zaskoczę was tak, że nie oprzytomniejecie po tygodniach dwóch. W Alone in The Dark jest niebywała interaktywność z otoczeniem - jak na rok 1991 w którym o czymś takim można było jeno marzyć - i nie chodzi mi tu mianowicie o przedmioty które można rozwalić (choć i te są). Jeśli dane ci było graczu włączyć kiedykolwiek Max Payne 2 to widziałeś, jak można tam przesunąć stołek tudzież jakąś inną ławę. W "Samotnym w ciemnościach" jest podobnie - wiem, że może to śmiesznie brzmieć, ale cóż ja; biedny recenzent; poradzić mogę? - możesz przesunąć większość znajdujących się na planszy stołków, jest też wiele szaf które możesz przepchnąć na inne miejsce tudzież innych skrzyń czy półek. Z czymś takim jeszcze nigdy nie spotkałem się w tak starej grze. Wreszcie krzesło nie jest wmurowane w podłogę tak jak moje nogi w jakiś dziwny cement (bo nie pisałem do Klasyki :)) (Ha! A mówiłem pisz! :D - dop. Don Alfredo) jeno można nim poruszyć. Fakt faktem, że przewrócić się tego nie da, ale poprzesuwać też miło, a i wielki plus dla tej gry daje.
Jeśli myślicie, że dźwięki w "Alone in The Dark" wychodzić będą ze spikera to się grubo mylicie! Audio jest rewelacyjne, przyprawia o zawał serca. Jakieś dziwne trzeszczenia podłóg, wycie wilków - albo raczej wilkołaków, dziwne jęki. To wszystko składa się na to, że oprawa dźwiękowa jaka wylatuje głośnikami to czysty geniusz. Piekielnie buduje to klimat.
Jeśli na sali są osoby które cenią sobie w grze burdę - tzw. kopanie, zdzielenie, tłuczenie - zapraszam bliżej. W Alone in The Dark pomimo wielu rodzajów broni (o których burknę nieco później) Edward posiadł zdolność bicia. (Zaprawdę - godna podziwu to zdolność! Edward z pewnością musiał wiele lat poświęcić na ćwiczenie, by ją posiąść! :PPP - dop.Veehawken) To znaczy, że potrafi takiego wilkołaka tudzież innego zombie zdzielić z buta, pięści lub - jak ktoś preferuje taki sport - lutnąć z dyńki! Czegoś takiego się nie spotyka. Dodatkowo mamy jeszcze broń - rodzajów kilka - choćby strzelbę (ma odrzut! Poważnie!), colta 6-cio strzałowego, wiernego Winchestera, miecz (najprzydatniejsza broń w grze), szablę, a możemy również rzucić w oponenta jakimś przedmiotem bo i to programiści wprowadzili.
Jednak jeszcze nie powiedziałem, że Alone in The Dark to przygodówka w której poruszamy się w trzecim wymiarze. Chociaż do stwierdzenia "przygodówka" trzeba jeszcze dodać "horror". Na planszy znajdziemy mnóstwo przedmiotów (niektóre w ogóle nam potrzebne nie będą). Wszystko cośmy znaleźli znajduje się pod klawiszem [ENTER]. Oczywiście nasze i tak pojemne kieszenie bez dna nie są, miejsce w nim czasem się kończy i trzeba pozbyć się wszystkich zbytecznych przedmiotów by wziąć te potrzebne. Największy jednak problem by rozpoznać które są zbyteczne, a które niezbędne.
Rozgrywka jest absolutnie nie liniowa. Możesz dosłownie robić co chcesz i kiedy chcesz (takie GTA3 w domu pogrzebowym :)). Nigdzie w programie nie zostało zapisane, że najpierw musisz pójść tu, żeby pójść tu. NIE! Od początku do końca gry robisz co chcesz i jak chcesz, nikt ci nie narzucił sposobu jakim masz AITD przejść! Dzięki takiemu rozwiązaniu ukończyć produkt możemy w tysiące rozmaitych sposobów, acz i zaczynać wiele razy przyjdzie nam od nowa. Bowiem jeśli zapomnimy zrobić czegoś ważnego, a przejdziemy dalej (wrócić się nie da) to - że się tak paskudnie wyrażę - dupa zbita!
Potwory są stworzone wspaniale, naprawdę przerażają - pomimo paskudnego jak na dzień dzisiejszy wykonania - składają się z (tak na oko) 250 wielokątów (poliglotów). (Z czego??? Z poliglotów??? <gleba> ROTFL, ROTFL, ROTFL!!! </gleba> Nie no, mam nadzieję, że to żart celowy... - dop. Veehawken) Kolejne wasze zdziwienie. Nie mam co narzekać na ich poziom inteligencji. Normalnie urodzone Einsteiny! Biegną za Edwardem tak długo aż go dopadną lub po prostu zejdziesz po schodach :) Na drodze staną nam choćby duchy, wilkołaki, wielkie dżdżownice, żywe trupy, meduzy siedzące w wannie, dziwne - zielone - stworzenia znane ze screenów z gry "Call of Cthulu", jakiś pirat który robi uniki niczym Neo z Matrixa no i nasz główny przeciwnik o którym wspominać nie będę bo wredna z niego kreatura i twarzą w twarz z nim stanąć radzę (zauważyliście, że ostatni zacząłem mówić jak Yoda z Gwiezdnych Wojen? Dziwne.). (A zauważyliście, że się tego w ogóle nie czepiam??? Jeszcze dziwniejsze. - dop.Veehawken)
Najważniejszą zaletą "Samotnego w ciemnościach" jest bezapelacyjnie klimat. Każdy czuje się dziwnie w starym domu, gdzie drzwi same się zamykają, gdzie podłoga niemiłosiernie skrzypi, gdzie postacie z obrazów ożywają. Doskonale oddano klimat tej posiadłości. Wieje grozą jak halny w górach. Normalnie w niektórych momentach srałem ze strachu. Ponadto gra jest niesamowicie grywalna. Ani chwili nie nudziłem się z nią obcując, nawet jak nie mogłem czegoś przejść (solucja do tej gry w poprzednim numerze Games Cornera).
Reasumując. Gra genialna. Absolutnie brak tu jakiegokolwiek błędu! Czysty geniusz który za darmo można z Internetu ściągnąć (ok. 5mb) - co oczywiście każdemu polecam. Jestem ciekaw, jak Wy drodzy redaktorzy Klasyki byście tą grę ocenili. (10 na 10 :) - dop. Don Alfredo) Tak więc czekam na wasze recenzje! (Ty czekasz? :) My też no patrz :)) - dop. Don Alfredo) Ja polecam i daje nominację do Pixel Games, ba! Ja już jej przyznałem tę nagrodę! Bowiem Alone in The Dark jest grą kultową i dała nowy kierunek grom komputerowym i to nie tylko przygodówkom!
Ocena nie mieści się w tej waszej marnej skali! (W jakiej skali?!! W JAKIEJ?!! Jeśli tak, to ok, wyjątkowo na potrzeby tej recenzji maks. ocena będzie wynosiła...1000! Ale oceny, którą wystawiłeś grze to mi się już zmieniać nie chce... :PPP - dop.Veehawken)
Plusy:
+Dosłownie wszystko, uwierzcie mi. Na grach się znam!
Minusy:
-Tyle, że się kończy!
- Dźwięk: 10+/1000
- Grafika: 10+/1000
- Grywalność: 10+/1000
- Ocena : 10+/10
**********
Winix