|
|
Gordon Freeman & military
Gordon: Razem z towarzyszem militarym postanowilimy napisać wspólnie recenzję jakiej kapitalistycznej gry, aby troszkę ożywić naszš jedynš słusznš, czerwonš partię - Games Corner. Długo to mylelimy i rozprawialimy nad tym, jaki tytuł zrecenzować. Problemem było to, że było bardzo mało gier, w które mielimy obaj przyjemnoć (lub nieprzyjemnoć) zagrać, a jak już jaki znalelimy - to na ogół nasza ocena była bardzo podobna. Nie chcielimy jednak zanudzać i pisać recenzji, w której nic by się nie działo ^_^. Postanowilimy znaleć jakš grę, w której ocenie bardzo bymy się różnili. I znalelimy =). Half-Life. Ja jako maniak tej gry mniej niż 10/10 wystawić nie mogę. Co na to military?
military: Zaiste, dobry to wybór, ponieważ Half-Life to dla mnie gra nie tyle przereklamowana, co - nie wiedzieć, czemu - przeceniona. Jej oceny nierzadko sięgały końca ustalonej skali, a tymczasem HL to produkt wprawdzie wykonany profesjonalnie pod względem technicznym, ale bardzo nierówny, jeli chodzi o ten czynnik, który zwiemy "klimatem" czy też "grywalnociš". Jak dla mnie - zasługuje, co najwyżej na 6\10. Dlaczego - o tym za moment. Najpierw przypomnijmy, o co w tym całym "halflajfie" chodzi.
Wcielamy się w postać Gordona Freemana, naukowca pracujšcego w tajnym podziemnym kompleksie Black Mesa, położonym gdzie na pustyni Nevada. Jajogłowemu towarzyszymy jako jego "dusza" w czym, co w innych grach byłoby intrem - przybywamy do Mesy obserwujšc "na żywo" odbywajšce się tam prace, (co jest pomysłem doskonałym i widzšc go pierwszy raz niemal uklęknšłem przed monitorem, mylšc, że mam do czynienia z objawieniem - takiego budowania klimatu jeszcze wiat nie widział!). Następnie udajemy się do szatni i przebieramy w - jakże typowy dla naukowca - kombinezon sprawdzajšcy się doskonale w warunkach bojowych (powszechnie wiadomo, że każdy naukowiec jest lepiej uzbrojony niż pilnujšcy go żołnierze - majšcy tylko nędzne kamizelki kuloodporne, prawda?). Naszym zadaniem na dzi jest wepchnięcie jakiego wózka w jaki promień, czyli wielce skomplikowany eksperyment z przejciem do innego wymiaru. Tu wychodzi kolejna nielogicznoć gry - czy do równie ryzykownego zadania wysyłanoby naukowca z IQ większym niż liczba zer na koncie Billa Gatesa, skoro równie dobrze popchnšć wózek mogłaby małpa? Mniejsza jednak z tym - ważne jest, że wózek miał najwyraniej uszkodzone kółko, bo co poszło nie tak i wrota do innych wymiarów otworzyły się odrobinę za szeroko - i wylazły przez nie rozmaite potwory, które zaatakowały Black Mesa. Oczywicie jedynym, który przeżyje w ostatecznym rozrachunku i upora się z wszystkimi tymi monstrami nie będzie wietnie przeszkolony żołnierz, ale wštły niczym Polski Orzeł naukowiec. W tym momencie zaczyna się prawdziwa gra...
Gordon: O tak (-: Intro jest jednym z najlepszych, jakie dane było mi widzieć wród gier FPP. Co do eksperymentu - po prostu kto musiał pchnšć ten nieszczęsny wózek. Zresztš, kto twierdzi, że jestemy "inteligentem z IQ większym niż liczna zer na koncie Billa Gates'a" ? Otóż nasz główny bohater, Gordon Freeman, jest tylko skromnym asystentem naukowców, a na dodatek spónialskim, bowiem na swój eksperyment życia z wózkiem spónił się co ponad godzinę, a wszyscy naukowcy, do których po drodze zagadamy lekceważajšco nas zbywajš, lub wytykajš nasze ledwo-co-godzinne spónienie :)) Co do kombinezonu HEV w który ubiera się nasz asystent naukowca - tutaj chociaż twórcy gry byli oryginalni, i nie powielali idei kamizelki, tarczy i innego armora - chociaż kombinezon HEV i bateryjki które spotkamy po drodze do niego, pełniš tš samš rolę. Co do wštłoci Gordona - nic na odparcie zarzutów nie mam - za mało na siłowni, panie Freeman, oj za mało ^_^.
Przejdmy teraz do spraw technicznych. Kiedy gra została wydana w grudniu 1998 roku, przez Sierrę, zaszokowała swojš przepięknš grafikš i dwiękiem, rzuciła na kolana takich konkurentów jak SIN, Quake II, Unreal czy Blood II. Gra wykorzystywała akcelatory 3D, choć i działała bez nich. Z łezkš w oku przypominam sobie mojego leciwego P166 z VooDoo I 4MB na pokładzie - aż dziw że na takim sprzęcie ta gra chodziła tak płynnie, i to w przerażajšcej jak na tamte czasy rozdzielczociš 640 na 480! (-: Teraz, nawet i na bardzo leciwym sprzęcie możemy bez problemu ustawić jednš z wyższych rozdzielczoci i grać bez obaw że co nam będzie haczyło i skakało. Grafika mimo upływu już 6 lat, nadal jest miła dla oka i przyjemna, choć nie ma co kryć - odbiega doć znaczšco od dzisiejszych wiatowych standardów.
W grze zastosowano takie technologie jak EAX - na zwykłych stereofonicznych głonikach uzyskano efekt dwięku 3D! Tak, słyszymy czyje kroki i już wiemy z której strony się one rozlegajš... Dwięk oraz muzyka sš drugim po fabule składnikiem budujšcym ten niesamowity klimat w grze. Ten dwięk iskrzšcych się urzšdzeń, skrzyp uszkodzonego wentylatora czy tajemniczy stukot kropli wody... To po prostu trzeba usłyszeć na własne uszy!
military: Nie kryję - pod względem technicznym HL prezentuje się dobrze, a nawet lepiej. Grafika, a w szczególnoci projekty potworów, jest dobra - choć dzi u posiadaczy G-Force'ów 4 wywoła jeno pusty miech. Co mnie wpierw ucieszyło - graficy pokusili się o przedstawienie wiarygodnego rodowiska; takiego, w którym czuć że naprawdę pracujš ludzie. Jedni naukowcy rozmawiajš przy kawie, inni też co robiš... A wystrój wnętrz sprawia, że czujemy się jakbymy byli tam, w Black Mesa. Sprzęty nie stojš dla dekoracji, ale zawsze do czego służš - dzięki temu nie mamy rzędów komputerów, które sš tylko ozdobš, nie czujemy że nie majš żadnego przeznaczenia. Niestety - ta koncepcja, przemylane idee, kończš się gdzie w 1\5 gry. Dalej mamy do czynienia z... pustkš. Jak mam uwierzyć, że w pomieszczeniu kontrolnym pracowali ludzie, skoro nie ma tam nawet krzesła na którym mogliby usišć? Jest jeden zawór i szyba - i to ma być wszystko? Czyżby pracowały tu roboty? Do długich, pustych korytarzy zarzutu nie mam, choć też nie bardzo wiem po co np. tak zagęszczono w jednym miejscu iloć torów dla transportowych "drezyn", skoro nigdzie indziej one nie występujš. W pewnym miejscu kończy się Half-Life, zaczyna się zwykła gra FPP...
Podoba mi się natomiast pomysł z "czyszczšcymi" bazę komandosami, zabijajšcymi wszystko co się rusza, oraz tajemniczy "człowiek z aktówkš". Buduje to nastrój tajemniczoci. Tyle, że on niknie - wraz z zagęszczeniem pustych pomieszczeń, które stajš się coraz bardziej sterylne. Nie wspominajšc o kompletnie nieudanych poziomach w wiecie obcych, które sš prawie niegrywalne i zupełnie niszczš całš tš otoczkę tajemniczoci. I włanie tego tyczy się mój główny zarzut do Half-Life - gra traci swš wiarygodnoć, traci klimat. Zostajš puste lokacje.
Gordon: Istotnie, twórcy postarali się i to bardzo. Naukowcy rozmawiajš ze sobš, próbujš wyłšczyć grożšce wybuchem urzšdzenia i robiš tysišce innych rzeczy. Ale piszesz military, że HL kończy się w po 1/5 gry. Nie zgodzę się tutaj. (-: Istotnie czasem zdarzš się sterylne pomieszczenia, ale to doć rzadko. Co do tego jednego zaworu i szybki - otóż nie wszystkie instalacje wymagajš 24 godzinnego nadzoru przez doktorków w białych płaszczach! Zapewne taki zawór był odkręcany raz na jaki czas, i nie było potrzeby tworzenia tam od razu kawiarni. Według mnie po prostu czepiasz się niepotrzebnie. Co do tych nieszczęsnych torów - pamiętaj że nie zwiedzamy Black Mesy poziom po poziomie, lecz przedzieramy się, kluczšc i błšdzšc po całej bazie - sieć kolejowa zapewne leży pod całš Black Mesš ^_^, a my tylko zwiedzamy jej małš(?!) częć...
W grze nie chodzi o to aby przejć każdy poziom po poziomie i wybić wszystko co się rusza - tu chodzi o przeżycie! Tak, tak, jestemy przerażeni, lecz nie poddajemy się i próbujemy wyrwać się z tego koszmaru, idziemy na przód, próbujšc wydostać się ze zniszczonej bazy, na powierzchnię.
military: Nie mogę się zgodzić. Po pierwsze - ta gra nie przeraziła mnie ani razu. Pod tym względem do pięt nie dorasta serii AvP. Po drugie - przeżycie... Hmm... Mnie bardziej zależało na rozwišzaniu tajemnicy człowieka z aktówkš, ale przyznam, że faktycznie - jest parę rzeczy które przy HL trzymajš - jeli nie chęć przetrwania, to fabuła. Pod tym względem Half-Life nie zawodzi. Inna sprawa, że grywalnoć nie idzie w parze z ochotš zobaczenia "co dalej"... Ale to tylko subiektywna opinia. Mogę jeszcze doczepić się do zbyt jaskrawej kolorystyki leveli - nie ma cieni, wszystko pięknie owietlone, w pastelowych kolorkach... Jak tu się bać? Wróćmy jednak do tematu - czyli komandosów którzy na nas polujš.
Gordon: Istotnie, żołnierze którzy zostali wysłani do zatuszowania sprawy dodajš bardzo klimatu i zwiększajš temperaturę. :) Momentami dzięki nim jest bardzo goršco :)). Nasi żołnierze sš doć inteligentni (jak na 1998 rok :)), strzelajš do nas ^_^, rzucajš granatami gdy "kampujemy" w jednym miejscu, potrafiš odrzucić naszego granata :). Obcy też sš inteligentni - lubiš atakować w grupie, a taki np.: Alien Slave gdy nie ma już energii ucieka przed nami i chowa się gdzie, czekajšc aż mu powrócš siły i będzie mógł zaatakować wišzkš elektrycznoci. SUPER!!! Co do poziomów rozgrywajšcych się na Xenie (planecie obcych) - istotnie, bardzo mnie one zawiodły, sš mało klimatyczne, dziwne i pokręcone, na szczęcie stanowiš one tylko co koło 30% gry. Z chęciš dalej powalczyłbym w laboratoriach Black Mesy, ale Valve miało inne pomysły...
W grze znajdziemy całkiem niezły arsenał. O ile na poczštku mamy tylko łom, a potem znajdujemy Glocka przy martwym ochroniarzu, to potem przyjdzie nam postrzelać z M16, shotguna, rewolwera czy nawet z kuszy! Oprócz tego natrafimy też na eksperymentalnš broń, nad którš między innymi pracowali naukowcy z Black Mesy. Nie należ też zapominać o broni obcych strzelajšcej samonaprowadzajšcymi się pociskami, bazookš wojskowš czy granatami, minami laserowymi i "robaczkami" - wszystkożernymi małymi potworami z Xen, których możemy użyć w walce. Bronie sš doć szczegółowo wykonane i wyglšdajš bardzo realistycznie, realistyczne sš też i dwięki jakie te bronie wydajš. Przepięknie wyglšda rewolwer - w jego gładkiej i wypolerowanej metalowej powierzchni odbija się wiatło, a animacja gdy przeładowywujemy go - po prostu genialna! A jakby było tego mało - możemy cišgnšć do HL HighPacka - który polepsza wyglšd broni i czyni je bardziej szczegółowymi.
military: Magnum w HL jest jednš z najgenialniejszych broni w historii FPP. Animacja przeładowania jest tak realistyczna, że dosłownie powala na kolana. Podoba mi się również shotgun i sposób jego przeładowywania - spójrzcie jak robił to John Mullins w Soldier of Fortune, a jak robi to Freeman. On nie ładuje strzelby jak robocik do tego zaprogramowany, lecz jak człowiek. MP5 też robi wrażenie - bardzo ładnie "terkocze". Ogólnie arsenał jest porzšdny. Do czasu... Do czasu gdy w nasze żšdne krwi łapska trafiajš bronie obcych. Ich projekty, podobnie jak cały alienowy wiat, skutecznie zniechęcajš do grania gdyż najzwyczajniej nie pasujš do horrorowej konwencji HL (swojš drogš to ta konwencja pryska zanim jeszcze zdobywamy "alien rifles", więc może niepotrzebnie się czepiam).
Gordon: Istotnie, te "normalne" bronie sš bardzo ciekawe i z przyjemnociš się ich używa :) do eksterminacji kosmitów i żołnierzy. Co do broni obcych - mi akurat się spodobała i przypadła do gustu... To po prostu zależy od gracza - jednemu się spodoba, a drugiemu już nie. Ty widać jeste ten drugi :)))). Choćby te robaczki - żywa broń biologiczna, wyrzucasz je na przeciwnika, one biegnš do niego i go jedzš na żywca, a ty szybko uciekasz, bowiem wiesz, że jak skończš one z twoim wrogiem to zabiorš się i za ciebie... Po prostu MIODZIK!!! A ta ludzka broń eksperymentalna? To jest dopiero fajna rzecz!!! Super odgłos strzałów i wyglšd... Szkoda że taka broń nie istnieje w rzeczywistoci... (no włanie - nie istnieje! A takich giwer nie lubię. - m.) Co do animacji shotguna - Istotnie w HL jest ona bardzo dobra, ale najlepsza jaka było, to była według mnie w DOOMie :).
military: Masz wać rację, ale i tak esencjš każdej gry jest jej "grywalnoć". Tej Half-Life z poczštku ma ogrom - ale jak już mówiłem, z czasem ulega ona zmniejszeniu. Wprawdzie nie mogę powiedzieć że zniża się do poziomu "zagraj i zapomnij", charakterystycznego dla wielu równoległych FPPków (Requiem - Avening Angel, Quake 2) gdyż poziomy różniš się znaczšco i nie sš bliniakami. Lecz po pierwszym zachłynięciu się całš wspaniałociš i poczštkowym bogactwem, nadchodzi zawód. Gra nie trzyma poziomu, w pewnym momencie może się wydawać iż twórcom skończyły się pomysły. Dzięki Half-Life uwiadomiłem sobie, iż lepiej czuć niedosyt niż przesyt, dlatego też wolę produkcje krótkie lecz oszałamiajšco grywalne (AvP 1 i 2, Max Payne), niż rozwleczone na siłę. Pomylcie tylko, wy, którzy narzekacie na nikłš długoć Maxa Payne 2 - czy wolicie tyle poziomów ile jest obecnie, czy też całš masę długich etapów, a każdy z nich polegajšcy na tym samym? Ja podziękuję i przejdę piętnacie razy Jedi Knight 2 czy AvP2, wcišż z tš samš przyjemnociš, zamiast męczyć się z monotonnym Half-Lifem czy Kingpinem, które to gry nudzš mnie zawsze w tym samym momencie - kiedy przestajš być robione z pasjš, a kolejne poziomy tworzone sš sztampowo i według schematu znanego z innych gier. Wielka szkoda, że produkcja Valve nie ustrzegła się swych wad - gdyż wtedy byłaby absolutnym królem gatunku. Jednakże w obecnej sytuacji nie mogę jej wystawić nic ponad 6\10.
Gordon: Argh!!! (-: Według mnie grywalnoć w HL jest OGROMNA!!! Ta gra mnie pochłonęła na wieki i nigdy nie pozwoliła na oderwanie się od niej!!! Gram w niš nadal, mimo upływu 6 lat, mimo że znam jš już praktycznie na pamięć, zresztš oprócz podstawowego HL sš jeszcze liczne mody, w które też często ciosam :), a że jest ich przeogromna iloć, można je za darmo i legalnie cišgnšć z internetu (polecam poszukać na planet Half-Life) to gra staję jakby "niemiertelna"!!! Piszesz że ciebie gra ani razu nie przestraszyła, widać bardzo odważny z ciebie chłop :)). Ta gra spowodowała u mnie tyle zawałów że nie starczyłoby miejsca by opisać wszystkie "strachliwe" momenty!!! Nie raz grajšc wieczorem podskoczyłem na krzele, gdy jaka gałšzka zapukała w okno :))). Ta gra nigdy mi się nie znudziła, i grałem dalej, po prostu nie mogłem przestać, musiałem zobaczyć co jest dalej!!! Według mnie trzyma klimat do końca, choć może troszkę on spada na Xenie, ale mimo tego i tak ta gra jest warta oceny nie mniejszej niż 10/10!!!
| ..:: Gordon Freeman ocenia na: |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
10/10 |
P L U S Y |
+ Klimat
+ Klimat
+ Klimat
+ Grywalnoć :)
+ Fabuła
+ Oprawa audio-wizualna
+ Niskie wymagania sprzętowe
+ Brak minusów :)
+ Po prostu wcišga jak bagno...
|
M I N U S Y |
- Nie podoba się militaremu :)
|
P L U S Y |
+ Dobre wykonanie techniczne
+ Oszałamiajšcy poczštek gry
+ Większoć arsenału naprawdę imponuje
|
M I N U S Y |
- Gra szybko traci poczštkowy polot i staje się zwykłym FPPkiem
- Nietrafione pomysły ze wiatem obcych i ich broniami
- Zbyt jaskrawa kolorystyka gry
|
Gatunek: Action/Horror FPP
Producent: Valve Software
Wydawca: Sierra Studios
Premiera: Grudzień 1998
Wymagania sprzętowe: P133MHz, 24MB RAM, Karta SVGA 2MB, 420 MB wolnego miejsca na HDD, CD ROM x2, karta dwiękowa, monitor ^_^, klawiatura i mysz...
| I N F O |
O
P
I
N
I
A | Prawdę mówišc nie wiem co Gordon widzi w tej grze, pomimo tego, że jestem fanem horroru i FPP w HL nie gustuje, ba jeno dobry jest! Na dłuższš metę przynudza, acz z fabuły film zrobić by można i sšdzę, że niezły by był. 8-/10 Winix
Zachęta dla starszego człowieka, aby pił przez słomkę: Stary Sšcz |
|
|