|
spis treści | poprzednia strona | następna strona |
|
|28 dni później| agentSMITH & Mariusz Saint: haven't seen (yet) Odi: Bardzo dobry, trzymający w napięciu, ciekawy finał. Przypomina nieco kontynuację Resident Evil. Dishman: mi to przypomina "Resident Evil", czyli ucieczka przed czymś, co przypomina człowieka. Fajna jest scena w której nasi bohaterowie znajdują się samochodem w tunelu, zmieniają koło (chyba :)), a z daleka widać nadbiegające stwory, znaczy ludzi :). Nie mówię, że to jest straszne, ale jest fajne :). Gregorius: ciekawy film, ale zakończenie mogłoby być lepsze... Pesymizm bardziej pasuje do cyfrowych zdjęć... |Bruce wszechmogący| agentSMITH & Mariusz Saint: Ciepły, wzruszający film z kilkoma oryginalnymi gagami; dla fanów Carreya zbyt sentymentalny, dla miłośników "ciepłych filmów" Carrey będzie nie do strawienia. Dla wszystkich nieograniczonych - dobra rozrywka :) Kamil: znany komik, troche nowych gagow, na koncu dobro zwycieza, nuuuudy Odi: Osobiście nie lubię wygłupów najgłupszego z komików, nie lubię jego min. Prawda jest, że Ace Ventura był niezły, ale w Bruce... Jim zupełnie nie trafił w postać jaką miał zagrać. Dishman: jak to Maska została Bogiem? Nie oglądałem. military: bida z nędzą, nudne, z masą niewykorzystanych możliwości. Xavi: bardzo pozytywnie, fajnie się bawiłem przy jego oglądaniu Gregorius: kiedyś mi się podobało, ale pooglądałem raz jeszcze sam i jakby mniej zostało z poprzedniego stanowiska. Ogółem - baaardzo przeciętne. |Ciemna strona miasta| Odi: Jesli chodzi o tą napierniczankę z Seagalem to szkoda słów. Chociaż z drugiej gdy oglądałem to na kacu miejscami mi się podobało ;) Gregorius: to chyba nie o to chodzi... :) |Dotyk przeznaczenia| Odi: He, gdzieś już o tym pisałem ;) Dishman: przeznaczenie to oglądałem, jedynkę i dwójkę, ale tutaj chodzi chyba o coś innego. |Dziewczyny z wyższych sfer| Odi: Tak jak wyżej. (czyli: "gdzieś już o tym pisałem" - dop. G.) Gregorius: dszczerze mówiąc, wystarczyło, że zobaczyłem obsadę i plakat... Nawet nie chcę na to patrzeć. Ale i tak moim prywatnym top-shitem jest "Ten pierwszy raz" z Drew Barrymore :) |Gwałt| Kamil: tego nie widzialem i chyba nie chce ogladac. Odi: To będzie ten francuski filmik z aktorkami z jakiegoś pornosa? Jak to szło? Dwie dziewczyny zostały zgwałcone w garażu podziemnym, w zemście postanawiają pozabijać kilkudziesięciu facetów. Na początku wydawało mi się, że to schab jakiś, sceny seksu nie są markowane, poprostu ostre rżnięcie na ekranie, niektórzy uwazaja to za plus, ja niestety nie. Krótko mówiąc, pornos z całkiem niezłą fabułą ;) Gregorius: omijać szerokim łukiem, chyba że macie ochotę na cokowiek chorego pornusa... |Helikopter w ogniu| agentSMITH & Mariusz Saint: Fabularyzowany dokument o tym, jaka ta US Army jest głupia. Dla tych, których rodziny nie ucierpiały w konflikcie w Somalii i którzy nie są amerykańskimi patriotami - nudy straszliwe (agentSMITH - prawie na tym zasnąłem, choć było jeszcze przed obiadem) Odi: Eh co tu dużo gadać, oskar za zdjęcia, kontynuacje w postaci gier komputerowych itd. military: Doskonały film, współczesny "Szeregowiec Ryan" Gregorius: dla mnie dobry, porządny, solidny - ale nie doskonały. |Matrix: Rewolucje| agentSMITH & Mariusz Saint: Pełen zachwyt; monumentalne zakończenie sagi, zaskoczenia fabularne, dotknięcie tajemnicy, cuda wizualizacji... Umarł Smith, niech żyje Smith :) (agentSMITH - why, mister Anderson, why... why... why do you do that? Why, why get up?) Kamil: rewolucyjny koniec i... na pewno nie koniec przygod wybranca (za duzo kasy by stracili :) Odi: Jak wyżej (a wyżej, w mailu było "Wstyd się przyznać, ale mnie nie ciągnie" - dop. G.). Dishman: gdzieś wyczytałem, iż to był "intelektualny bełkot" - podpisuję się pod tym wszystkimi czterema kończynami. Dla mnie za trudne, jeżeli tam było jakieś przesłanie to sorry, ale przysnąłem. Jedyne co pamiętam to scena walki Smitha z Neo. Dosłownie jakbym Dragon Ball oglądał. XaVi: tradycyjnie doskonałe efekty specjalne - a ogólnie przynajmniej według mnie super. Gregorius: tiaa... wiele osób twierdzi, że w gruncie rzeczy, nie wie o czym jest ten film. Ciekawe czy w ogóle Wachowscy wiedzą? :) Tak czy inaczej, "Rewolucje" zmusiły mnie do myślenia - jakim cudem braciom W. udało się stworzyć tak dobrego pierwszego Matrixa? |Pieces of april| Odi: Czyżbym już o tym mówił? ;) Gregorius: nieee... swoją drogą, mało kto oglądał recenzowane przez ciebie filmy - przynajmniej nie musisz się o polemiki martwić ;). |Przekręt| agentSMITH & Mariusz Saint: Największe (pozytywne!) zaskoczenie filmowe, jakie spotkało mnie (agentSMITH - i mnie) w 2002 roku. Genialna fabuła, rewelacyjnie poprowadzona akcja (równolegle dziejące się wydarzenia)... cudo, cudo, cudo. "Here's the call: as greed as a pig" :) Odi: Ciekawa, zaskakująca fabuła przyprawiona angielskim humorem i śmieszny finał. Bardzo dobra rola Brada Pita. military: gdyby robiono wyłącznie filmy na takim poziomie, świat byłby piękny. Gregorius: wytłumaczcie mi, dlaczego byłem święcie przekonany, że ten film to następna nędzna komedyjka o nędznej "kulturze" hiphopowej? Jakoś go ignorowałem ciągle i niezmiennie... :) |Superprodukcja| Kamil: polskie. Śmieją się sami z siebie (filmowcy z filmowców). Myślą, że ktoś się na to da nabrać. Kicha (ale ze 2 momenty były fajne - jak sie zaczynało i kończyło :) Odi: nie widziałem, nie wiem czy chcę oglądać. Dishman: polska komedia... i już nie trzeba większego komentarza. Gregorius: podobno scena w basenie jest fajna - ze względu na żeńską część obsady filmu ;) |Telefon| agentSMITH & Mariusz Saint: Teoretycznie jest to niesamowicie nudny film - facet gada przez telefon, tyle. Praktycznie jest to kolejna rewelacja, gdzie film trzyma w napięciu do ostatnich chwil. Jest dość krótki, ale dzięki modnemu ostatnio podzielonemu kadrowi (Hulk, 24 godziny), świetnej grze aktorskiej i głosowi terrorysty w słuchawce (Kiefer Sutherland auf 24 godziny) będziesz się bać przez jakiś czas odbierać telefony :) (agentSMITH - nie dzwoń do nas, my zadzwonimy do ciebie). Kamil: dosc fajny. Trzyma w napieciu niczym transformator na przedmiesciach. Polecam na mrozne zimowe poranki :) (a mysleliscie ze wieczory?) Odi: Niestety, jeszcze nie miałem okazji się z nim zapoznać. Patrząc na ilość recenzji tego filmu w AMFILM musi w nim coś być. Gregorius: w istocie, coś w nim jest - ale ani to przełom, ani geniusz. Po prostu dobre kino. |The Wall| Odi: Nie jestem fanek Floydów, być może dlatego film był dla mnie raczej zbiorem teledysków, przerywanych dramatycznymi scenami z życia Pinka (tak on miał na imię?). Gregorius: będę musiał pooglądać, bo mi się Floyd zaczyna podobać :) |Władca Pierścieni: Powrót Króla| agentSMITH & Mariusz Saint: O dziwo, pewnego rodzaju rozczarowanie. Tyle świetnych scen opisanych w książce poszło w niebyt, dodane wątki i dialogi flakowate (zwłaszcza zwidy Aragorna, zwidy Arweny, zwidy Elronda na temat zwidów Arweny). Na szczęście bitwa robi już wrażenie, a akcja potem już jakoś idzie, choć cały czas miałem uczucie pustki, niedosytu (agentSMITH - same here). Za dużo wycięto. Nadal jest to bardzo dobry film, ale po genialnej Drużynie Pierścienia i kredytowi zaufania udzielonego Dwóm Wieżom jest to dla mnie w pewnym stopniu rozczarowanie (agentSMITH - hej, Samie, uratuj mnie, a przedtem rozłóż w pojedynkę czterech orków) Kamil: to chyba jakas tania produkcja bo w ogole o tym nie slyszalem. Moze to bialoruskie? Kto ich wie... Odi: Wstyd się przyznać, ale mnie nie ciągnie. military: do połowy - bardzo dobry. Potem - nuda, panie... Gregorius: o tym jak Gimli z Logolasem trupy liczą, powieści część trzecia - trzeba dodać, że całkiem dobra, choć od książki się różniąca. |Vojna| agentSMITH & Mariusz Saint: Pierwsze słyszę, ale brzmi wielce intrygująco. Odi: Pierwszy tak dobry film zza wschodniej granicy. Nieskobudżetowy, ale ciekawie zrealizoawany, fantastyczny morał i muzyka w napisach. |
|
|