|
spis treści | poprzednia strona | następna strona |
|
Minęły święta, nowy rok, a ja w tym czasie obejrzałem kilka filmów, część z nich była nawet niezła, a część po prostu "do chrzanu". Jednakowoż z braku czasu, musiałem ograniczyć się do krótkich opisów dla każdego z nich. Przepraszam was za taką "zbiorówkę", jakby tu się wytłumaczyć? "Jakoś tak wyszło", po prostu ;). Zaczniemy od dość starej komedii absurdu: "Mafia" jak to zwykle bywa w tego typu filmach, wszystko jest bez ładu i składu, drzewo, które umiera w skutek postrzału, pechowy ojciec chrzestny, strzelające kciuki, panie prezydentowe podpisujące traktaty pokojowe itd. Ogólnie dość śmieszne, ale tylko, gdy jest się po kilku piwach, inaczej nie warto nawet do tego zasiadać. Zdjęcia, muzyka, aktorstwo jak to zwykle bywa wprowadzają w nastrój (czyt. są do bani;) Ocena 6/10 (jeśli jesteś pijany) lub 4/10 (gdy jesteś trzeźwy) Czas na słynny "Medalion". Co by tu dużo mówić, film jakich wiele. Ciekawe efekty, ładna aktorka, dużo walki, strzelania itd. Ale nic wciągającego, kolorowo ładnie, a właściwie bez podstaw na sławę, jaką zyskał ten film. Fabuła miejscami przypominała mi taką starą komedię z Eddiem Murphym o cudownym buddyjskim dziecku. Zakończenie absurdalne. Gra aktorów, przeciętna, najgorzej wypada chyba Watson, agent specjalny czy jakoś. Szybka akcja, ale przesłodzona historia, śmieszny motyw z nieśmiertelnością. Ocena 5/10. "Nuked" - zapewne mało osób o nim słyszało. Jest to produkcja niemiecka, mówi ogólnie o miłości. Przedstawia nam kilka par, ukazuje różne rodzaje miłości i puentuje to w należyty sposób, dodaje nam wiary w miłość mimo przeciwności. Duży plus to, to że film jest "o miłości", ale nie jest romansidłem. Nadmienić także należy, że jest to dzieło nisko budżetowe, mamy tylko kilka scenerii, trzy domy, jakiś przystanek, ale znacznie przewyższa filmy rodem z fabryki snów. Aktorstwo jak na nieznanych młodych ludzi bardzo dobre. Polecam. Ocena 8/10. "Buffalo Soldiers" - nie wiem czy powinienem się na temat tej produkcji rozwodzić. Historia o wojsku amerykańskim z tej prawdziwej strony. Mamy narkotyki, czarny rynek, oszustwa. Główny bohater, który zdaje się być źle zagrany, opowiada nam, dlaczego robi to, co robi i jakie ma lęki. Wszystko spoko do momentu, gdy nadchodzi koniec, praktycznie mnie rozśmieszył, gdyby nie zakończenie miałbym dużo wyższe mniemanie na temat tegoż filmu. W kwestii zdjęć, muzyki i aktorstwa, cóż mogę powiedzieć robota odwalona dobrze, ale nie wybitna. Postać pierwszoplanowa zagrana źle, ale to nie wina aktora a reżysera, powinien był zaangażować, nieco mniej "misiowatego" i dziecinnego człowieka. Ocena 7/10. "The Italian Job". Relax, relax jeszcze raz relax. Tym jest ta produkcja, mamy miłą historię, kilku gości obrabiających jakiś bank (chyba), na kilka milionów dolców. Jeden z nich robi wszystkich w bambuko i ucieka z całą forsa. Po jakimś czasie, zostaje odnaleziony przez pozostałych, którzy żądni zemsty, planują odbicie swoich pieniędzy. Oczywiście w międzyczasie pojawia się wątek miłosny. Na ekranie widzimy kilka znajomych twarzy, ładną aktoreczkę, dobrze zagrane postacie. Zdjęcia jak należy, muzyka jak należy no i RELAX. Po prostu łatwe, miłe i przyjemne. Mimo że troszkę płytkie mogę spokojnie wystawić 8/10 i polecić wszystkim, którzy nie mają w zanadrzu czegoś ambitniejszego. "Welcome to Collinwood" coś podobnego jak powyżej. Z tym, że tutaj mamy jak to powiedział jeden z amerykanów "kilku frajerów i sejf". Film ogólnie spełnia jego założenie, jest dobry, śmieszy starymi gagami, ale liczy się, że śmieszy. Aktorzy znani, jeden to Clooney wiec wszystkie laski powinny to obejrzeć ;). Zdjęcia poprawne, muzyka dobra, co tu dużo pisać RELAX po raz drugi. Ocena 7/10 (banalna opowieść). "City Of God" (Miasto Boga). Ambitne kino, oparta na faktach historia, miasta gangów widziana oczyma młodego fotografa. Bardzo ciekawe sceny, na tyle absurdalne co prawdziwe zabójstwa (np. mały chłopak wybija cały "burdel"), doskonale przedstawiona przemoc i brak szans w kontaktach z mordercami, ich nieobliczalność, wypaczone społeczeństwo, niemoralna młodzież i dzieci bez poczucia zła, które powodują. Dobry klimat, doskonałe zdjęcia, muzyka, a tym bardziej aktorstwo, jakby nie było główne role to młodzi ludzie, nieznane młode osoby. Ocena 9/10. "Kod dostępu". Każdy, kogo zapytam mówi, że film ten jest "niezły". Wiele osób ceni Travoltę za tą rolę. Ludzie mówią, że film jest kultowy, zatem nie będę dużo o nim pisał. Fabuła jest zaskakująca, to był chyba pierwszy obraz o szokującym zakończeniu, które wyjaśnia wszystkie niewiadome, potem zaczęła się moda na takie i aktualnie mamy już tego przesyt. Ale "Kod dostępu" był pierwszy (chyba), za co się go chwali, poza tym doskonali i bardzo znani aktorzy, zdjęcia, no i muzyka. Wszystko racy cacy. Ocena: 9/10. "Confidence". Podobał Ci się "Przekręt"? Jeśli odpowiedź brzmi "tak", polecam kolejny film z serii "wielki przekręt na kilka baniek, kłopoty z tym związane i niebanalne zakończenie, które ma naprawić cały wizerunek produkcji". Mamy kilka znanych twarzy, przeciętną laskę, kilka dłużyzn, kilka źle obsadzonych ról, kilka fajnych scen. Podsumowując niekiepsko, ale nie na tyle by zapaść w pamięci. Właściwie można produkcję tą uznać za coś na kształt "Snacha", "można", ale lepiej podejść do niej z wolnym umysłem i ocenić ją z indywidualnej perspektywy, to właśnie czynię i stawiam 7-/10. Zatem doszliśmy do końca? ;) Jeszcze raz przepraszam za taka formę, ale to wynik braku czasu, bądź też pomysłów na dłuższy tekst ewentualnie braku weny. W każdym bądź razie nie kierujcie się moimi opiniami, każdy inaczej postrzega to, co widzi, "musisz sam zobaczyć, by ocenić". Odi metalowy_Odi@poczta.fm P.S. Piszę to późno i moja rodzicielka ciągle mi przeszkadza, jutro pierwszy dzień szkoły po przerwie świątecznej, wszystko to spowodować może, nagromadzenie się błędów gramatycznych, za które przepraszam, usprawiedliwiając się zarazem ;). |
|
|