spis treści | poprzednia strona | następna strona


|O ocenianiu|

Recenzent amator to musi mieć kondycję. Nieprzespane noce, których skutkiem najczęściej jest notoryczne ziewanie na ulicy, rozwichrzona fryzura od ciągłego drapania się po głowie, w końcu przepita morda, którą niegrzeczne dzieci można straszyć.

Chciałoby się rzec, że to nieprawda. Chciałoby się, ale jeśli chodzi o pasjonatów, to takie sceny są na porządku dziennym. Bo jak tu spać, gdy na półce leży nowiusieńka kaseta z kolekcji Kubricka, z jakże frasobliwym tytułem "Lśnienie"? Nie da się. Zapewniam, podobnie jak mój zegar, który wskazywał drugą w nocy, gdy kładłem się spać.
Pół biedy, gdy ma się do czynienia z jakąś klasyką. Można sobie próbować odmówić. Co innego nowość. Ta nie zagrzeje miejsca pośród kurzu. A człowiek na drugi dzień rano złorzeczy na czym świat stoi. A gdy przyjdzie to ocenić... Wtedy to jest już kosmos.

Najgorzej jest dać się ponieść ciepłocie taśmy celuloidowej tudzież magnetycznej. Jeszcze nie zdążyła ostygnąć, a tu już człek rwie się do klawiatury. I wypisuje bzdury. Początkujący bajkopisarz-recenzent ma tendencję do koloryzowania.

Wiadomo, hurra! Widziałem! 10/10!

Hola, hola, Panie Kolego! A dokąd to tak pędzisz? Czy możesz powiedzieć, że za kilka dni, tygodni, podpiszesz się pod swym dziełem? Jesteś pewien?
Jeśli tak, ro dobrze. Jeśli nie - cóż, inna para kaloszy. Nie bądź nadgorliwy. Poczekaj, niech film ci się uleży na zwojach nerowoych pod czaszką. Pośpiech cechował zwierzątka zwane małpkami, gdy radośnie po drzewach chodziły - można było strzałą zerwać w pupkę i zapomnieć o przedłużaniu gatunku. Teraz, drogi recenzencie, nie musisz się nigdzie śpieszyć. Przecież nie pali się, ani nie mordują. Pomyśl, co widzisz w obejrzanym obrazie i przelej te uczucia na kartkę, lub monitor, wedle prawideł sztuki pisania.

Jakiej sztuki? Pisania, przecież mówiłem. Zważ na stronę techniczną swego dzieła. Nie ma nic bardziej denerwującego, niż kasowanie spacji pomiędzy przecinkami a wyrazami. Tak się nie robi. Pamiętaj o dużych literach, akapitach. Zresztą, do szkoły chodzisz i wypracowania piszesz? Tu jest identycznie.

A strona merytoryczna? Tu jest podobnie, odnieś wrażenia z filmu do kanonu. Do ich odpowiedników, wcześniejszych, pokrewnych gatunkowo. Znajdź różnice w grze, w poziomie serwowanych twym oczom obrazów.
Nie bądź przesadnie bojaźliwy, ani przesadnie odważny w szafowaniu słowami. Pamietaj, że to, co napiszesz, będzie poczytane za twe zdanie - nawet na długo po tym, jak zapomnisz o tekście.

Dbaj o styl. Nie używaj za często tych samych wyrazów, zwrotów. Staraj się ożywić wypływające spod twych palców zdania. Skup się na istotnym fakcie i drąż temat. Zachowaj jednak trzeźwe spojrzenie na to, co tworzysz. Nie pisz na siłę. Uważaj na to, żeby nie popaść w rutynę zapełniającą miejsce. Bywa i tak.

Gdy skończysz - podsumuj tekst oceną. Niech będzie wyważona. Tu szczególnie ludzie dają się ponieść emocjom. Duża zaiste liczba dziesiątek padła pod koniec. A ile z nich przetrwało próbę czasu? Niewiele.

Pół biedy, jeżeli ktoś zna Cię z Twych recenzji. Ma punkt odniesienia. Wie, co lubisz i czym się brzydzisz. Wie, co jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi, a co z kolei wywołuje u ciebie ziewanie. Gdy jednak debiutujesz, pamiętaj, że od pierwszego tekstu wszystko się zaczyna. Zarówno twoja kariera, jak i odbór twych słów przez postronnych.
Z dobroci serca palniesz dziesiątkę czy dziewiątkę jakiemuś przeciętniakowi i będziesz się musiał kajać. Lub co gorsza, przylgnie do ciebie łatka "asa strzelnicy" co zawsze w dziesiątkę trafia.

A to jest chyba najgorsze, nie?

Gregorius
fishbone1@wp.pl


|strona 23|