spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Przekręt|

Nie będę pisał wstępu, bo wstępami to się ludzi zanudza! Przejdę do fabuły.

Film opowiada historię ludzi w mniejszym bądź większym stopniu powiązanych ze światem kryminalnym. W pewnym momencie ich losy splatają się ze sobą. Dlaczego? Ponieważ wszyscy chcą zagarnąć 84-karatowy diament! Zobaczymy różnorakie postacie począwszy od cyganów, trenerów boksu, jubilerów a skończywszy na płatnych zabójcach i mafiozach. Jak zakończy się cały film? Nie warto opowiadać. To trzeba obejrzeć!

Czym się wyróżnia ten film? Fabułą? Nie. Ta nie jest ani oryginalna, ani jakaś strasznie skomplikowana i złożona. Może efektami? Też nie. No to czym? Ano "Przekręt" należy do grupy tych filmów, które mają w sobie coś magicznego. W genialny sposób uporano się z "zżywaniem się" widza z bohaterami. Mówiąc prościej. Wczuwamy się w ich sytuację, staramy zrozumieć ich problemy i bolączki. Każda z postaci wzbudza podziw, sympatię, odrazę, współczucie. To bardzo ważne i bardzo trudne, ale naprawdę znakomicie zachęca widza do oglądania. Co ważniejsze, gra każdego z aktorów, kreujących swoją postać, jest wręcz rewelacyjna! Mało kto z plejady holywoodzkiej śmietanki potrafiłby tak zagrać! Najbardziej zaskoczyło mnie, iż po obejrzeniu "Przekrętu" nie miałem żadnych problemów z rozpoznaniem znanych mi z wyżej wymienionego filmu aktorów w innych produkcjach! To po prostu coś rewelacyjnego! A mowa tu nie tylko o pierwszoplanowych postaciach. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem i chyba już nie spotkam.

Klimat tego filmu jest niesamowity. Nie chodzi tutaj o realistyczność, bo tej możnaby sporo zarzucić, lecz o sam sposób rozegrania akcji, o jej dynamizm. Nie można jej nic zarzucić. Nie wiem jakim cudem reżyserowi udało się zrobić mix filmu akcji, komedii i obyczajowca i, co najważniejsze, nie spaprać tego. Widz ma szansę obejrzeć nie tylko niezłe kino akcji, ale i trochę się pośmiać. Prosty przykład:

"- Oddaj kamień, albo cię zastrzelimy.
- Pierdolcie się!
(wchodzi gościu z kałachem)
- Oddaj mi ten kamień, albo cię zastrzelę.
- Wiesz co - Ty też się pierdol!
- Ej wy tam. Rzućcie broń.
- Pierdol się!!!"


Na pierwszy rzut oka wygląda to strasznie głupio i prymitywnie, ale w samym filmie jest inaczej. Kiedy jesteśmy już wciągnięci przebiegiem wydarzeń i żyjemy życiem bohaterów, takie dialogi wcale nam nie przeszkadzaję. Wręcz przeciwnie - potrafią nas nieźle rozbawić! Poza tym tego typu scen jest niewiele (chodzi o wulgaryzm - (zaraz, jaki wulgaryzm?), nie o komiczność sytuacji).

Wrócę jeszcze do gry aktorskiej. To właśnie po tym filmie zacząłem naprawdę szanować Brada Pitta. To, co wyczyniał na planie i jak genialną stworzył kreację, może świadczyć tylko i wyłącznie na jego korzyść. Potem miałem okazję obejrzeć Pitta w rewelacyjnym "Podziemnym kręgu" i jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, iż jest to aktor światowej klasy.

Ważną rolę w filmie odgrywa muzyka. A już w szczególności w tym. Świetnie dopasowane kawałki, o naprawdę ciekawym brzmieniu, w ogóle nie przeszkadzają podczas seansu. A to w tym wszystkim chodzi.

Z tego co wiem, "Przekręt" jest kontynuacją innego filmu pt. "Porachunki". Zastanawia mnie jedno. Jeśli kontynuacja jest tak świetna, to o ile lepsza musi być pierwsza część!

Ocena ogólna: 9+/10

PS. Nie ma dziesiątki, bo nie ma super fabuły i dialogów.
PS2. Na plus mogę dodać, że film zaskakuje i ma oryginalne zakończenie.
PS3. No i ktoś mnie ubiegł z recką!


Tyt. oryg - "Snatch"
Rok produkcji - 2002
Gatunek - sensacyjny
Scenariusz - Guy Ritchie
Reżyseria - Guy Ritchie
Muzyka - ???
Obsada - Brad Pitt, Benicio del Torro, Vinnie Jones, Mike Reid, Alan Ford i inni


Adrian "Borgia" Kurowicki
akurowic@zamoyski.edu.pl


|strona 13|