spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Pieces of April|

Jeśli kiedykolwiek czułeś się diametralnie inny niż ludzie, dzięki którym przyszedłeś na świat polecam Ci Pieces of April. Jest to bardzo realistyczny obraz przygotowań do pewnego wieczoru. Z jednej strony mamy młodą dziewczynę, zbuntowaną przeciwko swojej rodzinie, tak zwana czarna owca, przynosząca jak mówią tylko hańbę, nikt właściwie nie pamięta by przeżył z nią jakiekolwiek szczęśliwe chwile. Zaprosiła ona swoich najbliższych na dziękczynnego indyka. Problem w tym, że to może być ich ostatni taki wieczór, jej matka jest śmiertelnie chora. Jednakże jedzie kawał drogi tylko po to by spotkać się ze swoją znienawidzoną gałązką latorośli. (Dlatego wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.) Gdy przybywa na miejsce i spostrzega gdzie mieszka jej córka jest w rozterce, rezygnuje, ale po jakimś czasie wraca i...

Pieces of AprilJeśli chodzi o aktorów wymienię tylko Katie Holmes, której należą się gromkie brawa. Dziewczyna, która zaczynała jako swoista pachnąca tandetą lalka Barbie, pokazała że potrafi zagrać odpowiedzialnie i z głową. Dobrze wykreowała postać typowej (typowo-wyjątkowej) nieco anarchicznej dziewczyny, której nic nigdy się chyba nie udało i nie uda, która swoim gustem, życiem i podejściem odbiega od większości społeczeństwa. Krótko mówiąc doskonale! Od dzisiaj czuję do niej respekt, zwłaszcza że pokazała tu także swój niebywały urok osobisty. Na brawa zasłużyła również odtwórczyni roli matki, bardzo zamotana postać przedstawiona w pozytywny sposób, mimo że doskonale wiemy, iż mamusia nie była wcale wymarzona (tu kłania się scena, w której "mamcia" przypala trawkę wraz z synkiem i rzuca najlepszy tekst w filmie "synku mogłeś to nieco mocniej skręcić").

Jeśli chodzi o zdjęcia są dość undergroundowe, pospolite, ale właściwie budujące nastrój. Dźwięki tandetne, potwierdzają zarazem, iż film miał być realistyczny, przecież w życiu nie ma niczego doskonałego.

Bardzo dobry i ambitny obraz, pełen uczucia. Błyskotliwie ukazane wszystkie przeciwności losu, jakie zazwyczaj się wydarzają, gdy zbytnio nam na czymś zależy. Mowa tu np. o perypetiach z piekarnikiem. Doskonały finał, który co prawda nie zaskakuje, ale sprawia, że zaczynamy wierzyć, że rodzina zawsze będzie razem. Jesteśmy wstanie dać wiarę nawet wszystkim tym idealistycznym hasłom związanym z krewnymi. Produkcja ta zrealizowana jest bardzo nowatorsko, niby krótka historyjka, bo zaledwie jeden dzień, niby tylko kilka mizernych wątków, zdjęcia wydają się być robione prywatną kamerą, to samo dźwięki, wszystko jest na tyle prawdziwe, że jesteśmy pewni, iż mogło się to wydarzyć. Trudy życia, zła matka, złe dzieci, ulica, bunt itd. Samo życie, cały obraz sprawia wrażenie wyjętego z czyjegoś życiorysu. To jest wspaniałe, nie patrzymy na sztucznych różowych chłoptasiów przeżywających wzloty i upadki natury erotycznej, ale widzimy ludzi, ludzi takimi, jakimi ich widzimy każdego dnia. Naszym oczom ukazują się żenujące, głupie sytuacje, które w realu są dniem powszednim. Ba, spełnia się tu nawet stare przysłowie "biednemu zawsze wiatr w oczy". Warto dodać jeszcze, iż cała produkcja jest daniem przyprawionym na słodko, ale wcale nie smakuje jak pozytywne romansidło czy jakaś inna bajeczka ze szczęśliwym zakończeniem. Jest to tran zabarwiony nieco różowym kolorem pozytywnej energii przy dnie szklanki.

Ocena 8+/10

Reżyseria: Peter Hedges
Scenariusz: Peter Hedges
Obsada:
Katie Holmes,
Patricia Clarkson,
Oliver Platt,
Derek Luke,
Sean Hayes

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm


|strona 12|