|
spis treści | poprzednia strona | następna strona |
|
Co my tu mamy? Opowieść o morderstwie, niekonwencjonalnych metodach śledztwa, ale przede wszystkim o konserwatywności i wrogości ludzi żyjących w tej samej miejscowości. Mamy Annie (Cate Blanchett) skromną kobietę, wdowę z trójką dzieci na utrzymaniu, mieszkającą w małym miasteczku w USA. Posiada ona coś jeszcze, a dokładniej dar jasnowidzenia, dzięki któremu jest w stanie pomagać sąsiadom. W zamian dostaje "prezenty", za które wiąże koniec z końcem. Niestety jak to zwykle bywa ma ona wrogów, uznających ją za wiedźmę lub złego ducha, na ich czele stoi Donnie Barksdale (Keanu Reeves), regularnie wyżywa się on na swojej żonie, która zwierza się z tego Annie. Donnie szantażuje bohaterkę, grozi jej dzieciom, krótko mówiąc niszczy ich spokój. Pewnego dnia znika córka najbogatszego faceta w okolicy. Z braku poszlak policja prosi naszą wróżkę o pomoc, wizja wskazuje na to, że ciało zaginionej znajduje się na posesji Donniego. Zostaje on wsadzony za kratki, ale Annie wie, że zabił, kto inny, niestety nie ma pewności, kto.
Przejdę do aktorów, widzimy tu bardzo znane i dobrze grające osoby. Główna rola przypadła w udziale CATE BLANCHETT, zagrała doskonale, widziałem ją wcześniej jako lekkoduszną żonę w "Kronikach portowych", jej rola polegała tam na byciu zdzirą. W "The gift" udowadnia, że potrafi zagrać również osobę o całkowicie odmiennym usposobieniu, skromnego, samotnego i zrównoważonego człowieka. KEANU REEVES jako Donnie Barksdale bardzo mile mnie zaskoczył, we wszystkich produkcjach z jego udziałem, które moje oczy miały okazję oglądać, wydawał się być za sztywny, zbyt poważny, przesadnie napompowany. Donnie w jego wykonaniu zaszokował, jest to prosty chłopina, nerwowy, bijący swoją żonę, zdradzający ją z najładniejsza i najłatwiejszą dupą w mieście. Po prostu kawał sukinsyna, ubrany w tandetne ciuchy, jeżdżący starym jeepem, zabijający zwierzaki dla skór. Rola jakże ważna, doskonały akcent rodem z dzikiego zachodu, dobra postawa, wszystko co chciałbym zobaczyć u gościa grającego czarny charakter. Moje gratulacje panie Reeves. (super pekaesy;) GIOVANNI RIBISI ukazuje nam dusze Buddy'ego Cole'a chorego psychicznie chłopaka, który kocha główną bohaterkę i uważa ją za jedyną przyjaciółkę. Mało ludzi zdecydowałoby się zagrać taką partię, a jeszcze mniej wypadłoby w niej tak dobrze. KATIE HOLMES jako Jessica King zaginiona puszczalska córeczka jednego z okolicznych burżujów. Co prawda ma zaledwie kilka kwestii, ale i tak potrafiła wryć się w pamięć. Głównie swoim ciałem, po tym filmie zyskała sławę jako "najładniejsze piersi szklanego ekranu ostatnich lat". Zasłynęła grając w "Jeziorze marzeń", jeśli nadal nie kojarzycie powiem, że to ta brunetka ;). Reżyserią zajął się Sam Raimi, posiadający wyjątkowa opinie u bardzo sławnych odtwórców ról. Powiadają, że jest idealnym współpracownikiem i pomaga swoim aktorom. Scenariusz: Tom Epperson, Billy Bob Thornton Zdjęcia: JAMIE ANDERSON Muzyka: CHRISTOPHER YOUNG otrzymał nominacje do nagrody Emmy za muzykę do filmów "Last Flight Out" i "Norma Jean i Marilyn", jego praca w opisywanym obrazie wypada bardzo dobrze, pozostałym dźwiękowcom również należą się pochwały, dźwięki i muza dodają pikanterii i powodują ciarki. Podsumowując - historia ma wiele wątków, niektóre mało ważne inne bardziej, prawdą jest, iż łatwo wykryć, kto jest winien całego zamieszania, ale nie psuje to wcale zabawy. Tak około 30 minut przed zakończeniem, zaczyna się kryminalna gra, zastanawiamy się kto mógł zabić, ona, on, a może on? Każdy miał motyw. Ostatecznie wszystko wyjaśniają wizje "main" charakteru. Film ten należy polecić wszystkim, którzy lubią, którakolwiek z twarzy w nim występujących, gratis otrzymają interesującą fabułę i klimat spokoju przerwanego przerażeniem. Ocena: 8/10 Odi metalowy_Odi@poczta.fm |
|
|