"Wiedźmin" a komercja

Z dziwnych przyczyn coraz częściej można usłyszeć o komercji książek. Szczerze nie wiem, o co chodzi autorom takich zarzutów w stosunku do "Wiedźmina" i spróbuję "wyczyścić" ten cykl.
Najczęściej ludzie oskarżają o komercję film "Wiedźmin", szczerze nie wiem, dlaczego? Można niby mówić, że słaby film zdobywa popularność i ludzi w kinach przez świetny pierwowzór, ale takiej czystej, amerykańskiej komercji film nie ma. Czy w sklepach spotykaliście dziesiątki gadżetów z filmu? Ja tylko w RPG Chamberze przeczytałem o zabawce-Geralcie i to wszystko. Żadnych innych gadżetów nie uświadczyliśmy. To chyba dobrze nie?
Sama książka się nigdzie nie reklamuje. Stoi razem z innymi książkami na półkach w księgarniach i bibliotekach. W większych supermarketach też można go znaleźć, ale nie jest jakoś specjalnie widoczny.
Książka nie korzysta z jakiś specjalnych reklam. Niedawno "Ostatnie Życzenie" jest wydawane w nowej wersji (czyt. ze zmienioną okładką) - czy to jest komercja? Jak dla mnie jest to po prostu odświeżenie, bo jeśli książka przez dziesięć lat nie zmienia okładki, to zaczyna być to nużące.
Podsumowując nie wiem o co chodzi ludziom, którzy wygłaszają opinie o komercyjnej sadze. Jeśli uważacie inaczej, niż ja to piszcie swoje opinie na ten temat. Z pewnością je opublikuję, przy okazji ze swoim komentarzem.

Mat Kat