Rzecz o elfach

Byłam dzisiaj na ostatniej części Władcy w kinie. O Jezu, zabić Jacksona. Na stos z nim! Na stos! Ekhm... No, ale nie o tym miał być ten jakże wspaniały tekst. Miał być o elfach. A więc ([ocenzurowano], nie zaczyna się zdania od "a" i od "więc" też... - tego nie było). Otóż elfy (względnie elfowie, albo Elfowie) są jedną z jakże wspaniałych ras zamieszkujących Śródziemie, Stary Świat, i eee... świat Sapka (jak on się nazywa? Jak on się nazywa!?), a także wiele innych fajnych miejsc w wielu innych fajnych książkach, filmach (te filmy to tylko dla świętego spokoju, nie lubię filmów fantasy), ewent. grach i komiksach (o ile komiksy mogą być fajne, a nie uważam, żeby były), których jednak wspominać wszystkich nie będę, bo jest ich naprawdę dużo, a ja nie mam z nimi na co dzień takiej styczności, jak z wyżej wymienionymi. Ups, właśnie zauważyłam, że to wszystko od początku tego akapitu, to jedno zdanie, ale nieważne... O czym to ja miałam... A! O elfach. Więc elfy są u mistrza Tolkiena i tych wszystkich wzorujących się na nim [ocenzurowano] (na pohybel!) rasą mądrą, dobrą, szlachetną, honorową, nieśmiertelną, dumną, piękną i wszystko, co najlepsze. Elfy są najlepszymi wojownikami i łucznikami, najlepiej znają się na historii, fizyce, chemii, sztuce, geografii, astronomii, filozofii, kulturze, telewizji... Ups, na telewizji akurat nie, ale ogólnie elfy są strasznie faworyzowane w większości światów fantasy. Ja tego nie tępię, absolutnie, ja to tylko opisuję, gdzieżbym się mogła przeciwstawiać mistrzowi Tolkienowi. Zamierzam tylko zaznaczyć, że u Sapka jest inaczej, bardziej... hm... realistycznie i życiowo, jak to zresztą jest ze wszystkim w jego książkach. Naprawdę, myślę, że gdyby zmienić co poniektóre słowa w co poniektórych miejscach, na przykład "miecz" na "pistolet", "koń" na "samochód" i "las" na "ulica", to byłoby u nas w naszej pięknej Polsce. No, ale Sapek podszedł do tematu elfów realnie i są one po prostu dyskryminowane. I co z tego, że żyją dłużej, że są może trochę mądrzejsze, mają lepszy wzrok, czy słuch, skoro są "inne", a skoro coś jest inne, to złe (też typowo nasz stosunek) i muszą się chować w lasach i górach? Musi być równowaga w przyrodzie, pełnia szczęścia nie jest możliwa. Taak... a teraz dojdę do tego, o czym naprawdę miał być ten art. Kiedyś, dawno, dawno temu (arghh, nie ta bajka), jak czytałam Władcę po raz pierwszy, to mnie strasznie jarały elfy, bo takie odważne, dzielne, mężne, mądre, sprytne i tak dalej w nieskończoność i żałowałam, że nie żyję gdzieś indziej i, że nie ma elfów. Ale niech mnie nikt nie pociesza, już mi strasznie dawno przeszło, częściowo jest to zasługa szanownego pana P. Jacksona (ja mu kiedyś normalnie TRZASK!!!! zrobię, zapieprzę, wąglika mu podeślę), komercjalizacji Władcy (albumy, figurki, kubeczki, podstawki pod nierówne krzesła, batoniki, wibratory, papiery toaletowe i mopy), a także "pięknego" Legolasa tudzież innych elfów. Eru, jakich oni aktorów wybrali, przecież elfy nie wyglądają jak pedały, ani jak agenci z Matrixów (Elrond), ani jakby im ktoś w szczękę przywalił (te [ocenzuorowano - powiedzmy, że rozwalone :P) wargi... Arwena w książce była ładna). No cóż, ale wracając do elfów, najdroższszy, to są wstrętni, tak, wssstrętni, nienawidzimy ich, gul. Po prostu już ich nie lubię aż tak bardzo, a ponadto doszłam do wniosku, że jeśli marzenia by się spełniały i elfy by istniały, to naprawdę nieciekawie by to wyglądało (ale jestem [ocenzurowano - t oco wyżej :)] nie? Pisać tak bezsensowny art). Dlaczego?

1.Elfy są nieśmiertelne. Tutaj mamy masę problemów:
a) W Śródziemiu odpływali do Błogosławionego Królestwa, które było daleko za wodą. Gdzie ono by było? Przecież dzisiaj ludzie doszliby wszędzie. Są zbyt ciekawi i zazdrośni. Zaraz by zaczęli podbijać Aman, żeby go przekształcić i mieszkać w nim.
b) Elfy są nieśmiertelne, chyba, że je ktoś zabije. A jak jakiś elf by zginął? To kto chciałby mieć przeszczepioną wątrobę elfa? Czy elfy mogłyby być dawcami organów? A jeśli tak, to jak by funkcjonował narząd elfa w organizmie człowieka? Może człowiek stawałby się nieśmiertelny, jak by mu jeden nieśmiertelny organ wlepili... A jeśli tak, to na pewno wkrótce po tym zaczęły być bardzo przypadkowo ginąć duże ilości elfów.
c) Czy w przypadku istot nieśmiertelnych przywrócono by karę śmierci? A może kara śmierci tylko dla elfów?
d) A jakby się elfy namnożyły? Są nieśmiertelni i nie ma - jeden umiera, drugi się rodzi. To by było - jeden umiera, dziesięciu się rodzi. Elfy by szybko zajęły ziemię, zabrakło by dla wszystkich miejsca.
e) Ludzie zazdrościliby elfom ich nieśmiertelności i zabijaliby je.

2.Co by robiły elfy w naszym świecie:
a) Żyłyby sobie. Tylko jak traktowali by je traktowali ludzie? Myślę, że tak jak to Sapkowski opisał. Elfy byłyby szykanowane, napadane, wyzywane, nikt by ich nie lubił i tak dalej.
b) Czy one by pracowały? A jeśli tak, to jak? Tak jak ludzie z ludźmi, tak jak ludzie osobno, inaczej niż ludzie, ale z ludźmi, czy inaczej niż ludzie osobno od nich (wiem, że skomplikowane). I jaką pracą by się zajmowały?
c) Jak elfy by nas traktowały? Jakbyśmy sobie z nimi żyli? Myślę, że pełna współpraca jest nierealna, wystarczy spojrzeć na napisy na murach - "śmierć Żydom" i tego typu, a Żyd to jeszcze człowiek, nie elf... Albo można spojrzeć na to, jak razem pracują ludzie różnych ras, czy chociażby narodowości. Więc albo byłoby jak w Sapku, albo pełnometrażowa wojna, albo ogólna pogarda dla elfów i każdy żyje sobie osobno.
Ja nie mogę, dotrwał ktoś tutaj? Gratuluję, naprawdę, bo teraz tak właśnie zauważyłam, jaki ten tekst jest... Cóż, delikatnie ujmując bez sensu, głupi i na temat, który nie istnieje. Właściwie nie wiem, co mi tak odwaliło, że to napisałam. No, tak, ale jednak jest i trzeba go jakoś podsumować, podsumuję go zatem stwierdzeniem, że jeśli ktoś się jara fantasy jak ja, i płacze po nocach, że nie ma elfów i tego typu rzeczy (hehe, moja przyjaciółka mnie zlinczuje i zaraz zrobi akcję "elf nie jest rzeczą", to był żart, Zyśka, chociaż może niestosowny), to niech przestanie, bo jakby elfy były, to raczej by im tu nie było dobrze. Jedyne, co by im w dzisiejszej sytuacji pozostało, to przyłączyć się do ekologów, że im ludzie powycinali tyle lasów...

Renfri

PS. Nie no, znowu będę pisać peesy. A naprawdę tego nie chcę i nie lubię... W każdym razie mi naprawdę odwala dzisiaj i mam plany na przyszłość, nie licząc tego, że jutro będzie nowy dzień (hehe, kto to mówił... No tak, Bartek zwycięzca, pozdrowienia, chociaż i tak nie czytasz, więc co się męczę...), to jeszcze chcę rozwalić Petera Jacksona. Znacie jakiegoś fanatyka religijnego, muzułmanina, który byłby gotów do poświęcenia za wiarę, jak mu powiecie, że ktoś (P. Jackson) nie wierzy w Allacha i którego nie lubicie i chcecie się pozbyć (to będzie korzyść dla tego, kto mi pomoże)? Albo może ktoś ma jakieś zbędne wirusy, albo kocha Śródziemie jeszcze bardziej niż ja i zrobi wszystko, żeby nikt nie bezcześcił dzieł Tolkiena, albo może ktoś zna go osobiście i ma HIVa i może go zarazić, nie wiem, cokolwiek, cokolwiek!!! Wzywam was, dzielni wielbiciele dzieł Mistrza, wzywam was do pomocy, zróbcie coś, pomóżcie mi, do cholery! A jak ktoś coś wymyśli to niech do mnie napisze, zrobię wszystko (no, prawie), żeby odpisać, ja go muszę zabić, jak on mógł to zrobić mojemu Mistrzowi, a mój mejl to renfri1@wp.pl, weźcie i go zabijcie, albo coś, błagam! Acha, jeszcze druga sprawa, robię plebiscyt na najgorszą ekranizację dobrej książki i na największe chamstwo zrobione autorowi tej książki (albo jego pamięci, albo dzieciom, albo fanom, jeśli nie żyje). Adres trochę wyżej.
[I coś od naczelnego. Te wszystkie "-ocenzurowano-" to ja powstawiałem. Na następny raz to proszę się powstrzymać, moi mili :). Są inne równie mocne sposoby wyrazu. A jeśli ktoś się czuje obrażony po tym tekście, to proszę pisać do autorki, a nie do mnie - dop. Ted]