Żeby było fajnie.
W pierwszym numerze AMWojsko Major poradził, co zabrać ze sobą na wyprawę. Ja
chciałbym poradzić, czego nie robić, aby nawet najlepiej zorganizowana wyprawa
najlepszej paczki nie zmieniła się w koszmar.
Przede wszystkim po zgromadzeniu ekwipunku proponuje rozłożyć go na np. pałatce
czy karimacie i przejrzeć się czy to, co chcemy włożyć do plecaka, następnie
nieść kawał drogi, jest nam naprawdę niezbędne. Oczywiście wyposażenie należy
dobierać pod kątem celu wyprawy, czasu trwania, trasy i ewentualnego środka
transportu. Zwłaszcza, gdy ktoś wybiera się sam, czego nie polecam, gdyż w
grupie raźniej i bezpieczniej. Można wtedy podzielić niektóre rzeczy między
członków grupy.
Wiem z doświadczenia, że plecak, który rano ważył np. 15 kilogramów wieczorem
zdaje się ważyć o wiele więcej. Proponuje zostawić to, co nieprzydatne na rzecz
np. dodatkowego bidonu z wodą, o którą wbrew pozorom jest trudno. Wprawdzie na
rynku są dostępne różnego rodzaju filtry do wody, ostatecznie można ją
przegotować i potraktować nadmanganianem potasu ( dostępnym w każdej aptece). Co
do filtrów, to nie mam do nich zaufania przy obecnym stanie naszych rzek i
jezior. Można załapać żółtaczkę, dur brzuszny lub jakiegoś pierwotniaka. Woda po
nadmanganianie najpierw jest fioletowa, potem wytrąca się na dnie naczynia
nieciekawie wyglądający osad. Oczywiście to tylko moja opinia, jeśli ktoś
zdecyduje się tak sobie przygotować wodę z jeziora i jej użyć do celów
spożywczych to gratuluję odwagi.
Kolejną rzeczą, na którą chcę zwrócić uwagę to środki odstraszające owady i
owadobójcze. Przed kupnem radzę poczytać informacje na opakowaniu. Niewłaściwie
użyte podrażniają oczy i śluzówkę nosa. Po kilku nocach zmagań z komarami,
meszkami i gzami można się zacząć zastanawiać czy te owady naprawdę pozbawione
są inteligencji. Poza tym coś, co odstrasza jeden typ owada może z powodzeniem
przyciągać inne a środek, który " zabija owady na śmierć " może był skuteczny w
warunkach laboratoryjnych, ale nie poradzi sobie z komarem, który wyrósł w
kałuży na leśnym wysypisku śmieci. Proponuję także zaopatrzyć się w zestawy do
usuwania kleszczy. Te drobne pajęczaki mogą przenosić groźne, późno ujawniające
się choroby. Usuwanie kleszcza przy pomocy scyzoryka jest bolesne i pozostawia
paskudne blizny. Gdy już zdarzy się, że mamy pasożyta w skórze w żadnym wypadku
nie należy go przypalać ( wejdzie głębiej), smarować tłuszczem lub benzyną. Owad
zwraca, co zjadł i zakażenie gotowe.
Myślę, że o odpowiednim doborze obuwia nie muszę wspominać. Każdy, kogo obtarły
buty, nie tylko na wyprawie, wie, że coś takiego może pozbawić humoru nie tylko
na cały dzień, ale i na całą eskapadę. Czasem warto zabrać ze sobą jakieś lekkie
obuwie. Aby stopy mogły odpocząć podczas obozowania czy postoju. Przydadzą się
także podczas przeprawy przez rzekę – na dnie mogą być patyki, ostre kamienie
czy po prostu śmieci, więc lepiej nie przeprawiać się na bosaka.
Skoro już wspomniałem, nie wyrzucajcie i nie zakopujcie w lesie żadnych śmieci.
Nasze lasy są już i tak dość zaśmiecone bez naszego udziału, a w raz znalezione
miejsca czasem lubi się wrócić. Weźmy śmieci ze sobą.
Ostatnią sprawą, na którą chcę zwrócić uwagę to palenie ognisk i ścinanie drzew.
Major słusznie poradził zabrać kuchenkę gazową. Wybór tego typu sprzętu jest
duży, ciężar urządzenia niewielki, ceny różne a bezpieczeństwo i wygoda użycia o
wiele większe niż ognisko. Oczywiście ognisko ma swój urok i tworzy pewną
atmosferę. Nikt rozsądnie myślący nie rozpali ognia w lesie czy w jego pobliżu w
czasie zagrożenia pożarowego. Zimą dym czuć z daleka i może się to nie spodobać
okolicznym mieszkańcom leśnikom czy myśliwym. Podobnie sprawa ma się ze
ścinaniem drzew. Kary są wysokie i robi się nieprzyjemnie.
Na koniec ostatnia rada. Możecie przeczytać mnóstwo książek podróżniczych i
poradników, odwiedzać strony entuzjastów survivalu jednak nie zastąpi to jednak
doświadczenia zdobytego w terenie. Czasem drobiazg, stłuczenie, skaleczenie czy
nierozważne postępowanie zepsuje dzień i całe przedsięwzięcie.
Gorąco zapraszam do pisania o waszych wyprawach.
Private 1st class Kościej