Puchar Świata w skokach, Kuusamo 28-29.11.2003

Dzień I (28.11.2003)

Czy Małysz sięgnie po raz czwarty po kryształową kulę? Takie pytanie powracało jak bumerang podczas pierwszego konkursu tegorocznego Pucharu Świata.

Skakanie miało się zacząć już w czwartek - kwalifikacjami, ale tego dnia był za duży wiatr i odbyły się onesię w piątek przed konkursem. Przeszło je dwóch Polaków. Oprócz Adama w konkursie głównym wziął udział Tonio Tajner. Przyznam się Wam, że byłem dobrej myśli, bo chłopak był 33. Konkurs główny jednak ustawił Polaka w szyku. Tomisław skoczył 91m i ostatecznie zajął 42 miejsce. Pozostało nam już tylko skupić się na drugim Polaku.

Występ Adama był wielką niewiadomą, ponieważ skoczek, jak sam twierdził, nie był pewien swojej formy. Gdy Małysz poszybował na 132 metr, chyba wszyscy odetchnęli z ulgą. Piąte miejsce po pierwszej serii przecież złe nie było. Wielokrotnie już przecież widzieliśmy, jak w drugiej serii Adam skakał dalej i wspinał się w tabeli. Dzisiaj też tak było. Polak po drugim skoku oddanym na odległość 134 metrów przesunął się na drugie miejsce. Konkurs wygrał Matti Hautamaeki. W zeszłym roku na rozpoczęcie sezonu Adam też był drugi, nie pozostaje więc nic innego, jak zakończyć ten sezon tak samo jak poprzedni ;).

Klasyfikacja końcowa:
1. Matti Hautamaeki 139m 133,5m 291,5pkt
2. Adam Małysz 132m 134m 276,8pkt
3. Veli-Matti Lindstroem 122m 135,5m 261pkt
4. Tomy Ingebrigsten 131m 124,5m 257,4pkt
5. Sven Hannavald 126,5m 124,0m 246,9pkt


Dzień II (29.11.2003)

Dzisiejszym zwycięzcą był zawodnik, który już wielokrotnie wygrywał - Silny Wiatr (FIN). Tak, drugim dniem rządził wiatr. O 14:30 miały rozpocząć się kwalifikacje. Przekładano je przez 50 minut, po czym zrezygnowano z nich w ogóle. Organizatorzy postanowili, że w pierwszej serii wystartuje 74 zawodników. Takim oto zbiegiem okoliczności w konkursie sobotnim udział wzięło czterech Polaków. Bachleda doskoczył zaledwie do 88 metra. Niewiele lepiej wypadł Robert Mateja (91,5 m). Tajner zaliczył 102,5 metra. Z pozoru wygląda na to, że nasi słabo wypadli, ale jak warunki panujące na skoczni i tak było dobrze!

Całość wyglądała jak jakaś gra w podchody. Usiadł na belce, zszedł, usiadł, zszedł, usiadł i skoczył... 82 metry, bo mu wiatr przeszkodził. Loteria, której nie powinno było się nawet zaczynać! Wiatr nie przeszkadzał w skakaniu, on to skakanie uniemożliwiał! Konkurs należało przerwać już przy skoku Andreasa Koflera. Zawodnik ten dostał tak silny podmuch bocznego wiatru, że poskładał się i kulał z dużej wysokości na sam dół. Wstał jednak o własnych siłach, a konkurs kontynuowano. Następny upadek był tylko kwestią czasu. Trafiło na Thomasa Morgensterna. Chłopakiem dmuchnęło tak, że zrobił salto w powietrzu i spadł na kręgosłup z sześciu metrów. Po skulaniu się na sam dół nie dawał znaków życia. Dopiero taka tragedia skłoniła Hofera i kolegów do przerwania tych zawodów... Adaś więc dzisiaj nie skakał.

(Re)Transmisja.

O tym, że zawody z Kuusamo były retransmitowane mogliśmy się dowiedzieć już w poprzednim numerze Wizji Telewizji z newsów głównych. Zarówno jedne, jak i drugie zawody widziałem więc dwa razy - raz na Eurosporcie, a potem na TVP. Skupmy się teraz na dniu pierwszym. W piątek zawody w naszej telewizji zaczęły się 45 minut po skończeniu konkursu. Od razu rzuciło się w uszy ;) to, że komentującemu panu Szaranowiczowi ktoś pomagał. Był to pan Marek Siderek (szef wyszkolenia PZN). Dopowiadał się on jednak coś tylko czasami i było go słabo słychać. W tle co jakiś czas dźwięczały komórki. Były to telefony niemieckich komentatorów, którzy znajdowali się w tej samej kabinie, co nasi. Tak przynajmniej twierdził pan Włodziu :). Styl komentowania pana Szaranowicza był taki jak zawsze czyli "Złapał dobrą sylwetkę... i słaby skok." Albo przy skoku Hautamaekiego, gdy w II serii Małysz awansował już z piątego miejsca na drugie: "To nie będzie dobry skok także!! Chociaż nie... był lepszy". Mnie to jednak nie przeszkadza. Stokroć lepiej słuchało mi się wyżej wymienionych komentatorów od tych niemieckich ;). Nie zabrakło także zapowiadanych wywiadów - w przerwie z Hoferem, Tajnerem i drugim trenerem, a po konkursie z Tajnerem i Małyszem naszym bohaterem. Wszystkie przeprowadzał Kurzajewski.

Dzień drugi to była organizacyjna tragedia. Odwołane kwalifikacje i przerwy w transmisji na Eurosporcie już w trakcie konkursu były strasznie męczące. W sumie spędziłem przed TV 5,5 godziny. Musicie sobie to wyobrazić! Pierwsza seria konkursu trwała dłużej niż według planu - cały konkurs :/. Retransmisja na TVP zaczęła się po pięciu minutach od zakończenia (odwołania) konkursu. Jej jedyny plus był taki, że pierwszą połowę zawodników wycięto (pokazano tylko Polaków), a przy drugiej wycinano co niektóre dłuższe przerwy związane z wiatrem. Na początku i na końcu był też wywiad z trenerem Tajnerem. Komentowali ci sami panowie co wczoraj. Sam komentarz był nieskładny, bo poobcinany i jeszcze to "ojej" Szaranowicza przy upadku Morgensterna...

Dzień III

Zupełnie nieoczekiwanie i już po zamknięciu tej relacji (skończyłem ją pisać w sobotę wieczorem) z Internetu dowiedziałem się o tym, że w niedzielę (czyli dzisiaj) został powtórzony konkurs sobotni. Wygrał go Sigurd Pettersen, a drugi był znów Adam Małysz! Adam skoczył na odległość 129,5 metra, co dało mu 133 punkty. Pettersen skoczył 131 m (134,3 pkt). Dzisiaj punktował także drugi Polak. Marcin Bachleda skoczył na odległość 106,5 metra, uzyskał notę 86,2 pkt i uplasował się tym samym na 19 pozycji! Drugiej serii nie było z powodu dużego wiatru. Małysz z dorobkiem 160 punktów objął prowadzenie w klasyfikacji PŚ! Wyprzedza Finów: Veli-Matti Lindstroema - 120 i Mattiego Hautamaeki - 116. Brawo Adam! Nie ukrywam, że czuję straszny niedosyt płynący z tego powodu, że konkursu nie widziałem :(

Podsumowując całe zawody - zdecydowanie za dużo wrażeń jak na mój mały rozumek :).

GDF