Świąteczne reklamy

Kończą się święta. Jak domyślacie się, takim tematem będą naszpikowane reklamy...

Pierwszy ze świątecznych spotów ma miejsce na dachu jednego z domów, choć dach to jest całkiem płaski;). Tam na ławeczce obok choinki siedzi sobie dwóch gości w bardzo wesołych nastrojach. Leci skoczna świąteczna muzyczka, obaj podrygują, aż tu nagle jeden z nich z wielkim podekscytowaniem oznajmia: "Coś ci rośnie!!!". Podenerwowanemu koledze zaczynają drżeć ręce. Kierują się między nogi. Spojrzenie nabiera wstydliwego wyrazu. Tak, widz już nie może doczekać się wyjaśnienia akcji. I nagle wszystko się wyjaśnia. Ten, który zauważył wzrost pewnej niewiadomej dla nas rzeczy odparowuje, że to prezent robi się coraz większy. Uch, to był tylko prezent, jaka ulga!!! Bardzo bystry kolega zauważył, że pakunek rośnie, gdy się do niego mówi. I owszem, widzimy szybko zwiększające swą objętość udekorowane pudło. Widok jest tak słodki, że wprowadza to pierwszego kolegę w stan spazmatycznego śmiechu. Właściwie tu można byłoby polemizować -może to jest parskanie? Jednakże zaraz się okazuje, że cała scenka wspaniale symbolizuje nową, przewspaniałą promocję jednego z operatorów telefonii komórkowej. Im więcej rozmawiasz, tym więcej dostaniesz od kochanej Idei darów pod Gwiazdkę. Tą optymistyczną puentą kończy się reklama.

Ponieważ nie mam pamięci do nazw, może je teraz ominę. Tym razem też chodzi o promocje komórek. Ta reklama jednak bardziej zdenerwowała mnie niż rozbawiła. Oto parka młodych ludzi siedzi obok siebie i zastanawia się, co tu kupić na Gwiazdkę. A może cudowny zestaw XYZ wraz z niezniszczalnym zegarkiem Watch? Potem widzimy chłopaka na siłowni, który zainteresowany tą niespodzianką prosi o powtórzenie tej, aż wydawać by się mogło, niemożliwej wiadomości. I wszystko byłoby fajnie, gdyby wcześniej, czyli rok temu, taka reklama się nie ukazała. Teraz, przynajmniej dla mnie, wygląda to jak odgrzany stary kotlet. Widać przecież, że te zdziwione i uśmiechnięte buźki kolejny rok dziwią się i uśmiechają, a zmieniły się tylko zestawy. Sztuczne to jest aż do bólu. Czyżby zabrakło pomysłów, a może chodzi o oszczędność? Miejmy nadzieje, że za rok fundusze się znajdą.

Kolejna reklama znów dotyczy komórek, choć jej fabuła trochę rozmija się z tematem. Dotyka za to wielkiego problemu, z jakim boryka się każda polska rodzina przed Wigilią - "kto zabije karpia?". Zrozpaczona dziewczyna ma już rybę przed sobą. Niestety sytuacja ją przerasta. Dzwoni po paru kolegów. Oni też nie potrafią odebrać życia biednemu zwierzęciu. Wpadają jednak na niesamowity pomysł. Idą do przerębla i wrzucają karpia do wody, by mógł świętować Boże Narodzenie ze "swoimi". To naprawdę wspaniały gest, choć szybko nasuwają sie pytania:
1. Dlaczego ryba, która jeśli mi się zdaje nie oddycha powietrzem atmosferycznym, po połowie godziny leżenia na stole, jakoś na dworze ożywa?
2. Dlaczego dziewczyna nie poprosiła o pomoc krzątającej się obok przy kuchni mamy, tylko dzwoniła do kolegów? 3. I wreszcie GDZIE JEST NEMO... tzn. TATA? ;)

Jeśli już mówimy o telefonach, słowko o tym, jak na święta zareagowała kochana Telekomunikacja Polska. Zaczęła ona od promowania nowej, iście nieziemskiej wiadomości. W jednym z pakietów można w weekendy rozmawiać za darmo. Wieść ta wywołała konsternację uwidzów - wpadli w stan odrętwienia, zdziwienia, które poraża na wskroś. To niesamowite. Cała rodzina siedzi przed telewizorem i nie może uwierzyć. Telekomunikacja jednak (niechcący może) pokazała co potrafi. Uderza jak grom. I nie zawsze z powodu "świetnych" promocji. Często takie zachowanie można przecież dostrzec u ludzi, którzy patrzą na rachunek za telefon. To też działa paraliżująco :).


Mark
mark14@konin.lm.pl