G A Z E T Y   S P R Z E D   L A T

Tytuł arta zepsułby efekt :)

Dziś w tym dziale będzie szybko, krótko i zwięźle. He.. he... zawsze mi się tak wydaje, a potem zapisuję kolejne kilobajty (oho... zaczyna się :P)). Zastanawiałem się, co dziś opisać w "Gazetach sprzed lat" i... coś mi się ciekawego przypomniało. :) Za chwilę opowiem Wam o piśmie już całkowicie zapomnianym oraz o bardzo oryginalnym pomyśle i wielkim konkursie... Wracamy po reklamach. :)

Przenieśmy się zatem do odległego już początku lat dziewięćdziesiatych. Zaczynają sie u nas rozwijać media prywatne, a więc także niespotykane wcześniej komercyjne inicjatywy. :) Jedną z nich było pisemko o (być może znajomo i swojsko brzmiącym) tytule "Miliarder". Gdybyśmy je otworzyli...

...przez chwilę pewnie pomyślelibyśmy, że mamy do czynienia z gazetą dla szalonych matematyków ;). Nasze oczy poraziły by rzędy drobnych cyferek - i tak wygladałaby znaczna część pisma. :)

Co za debil kupowałby coś takiego?! - pewnie pierwsze skojarzenie przyszło Wam teraz do głowy. Spokojnie - ten efekt był zamierzony. Otóż całe to pisemko było częścią wielkiego konkursu ze sporymi stawkami do wygrania. Jednym słowem - należało dokładnie przejrzeć gazetę w poszukiwaniu... swojej serii i numeru dowodu osobistego. Oczywiście nie trzeba było trafić wszystkich cyferek. Ustalono specjalne zasady (może się zdziwicie, ale już ich nie pamiętam :)), w jaki sposób wygrać mniejsze stawki.

No dobrze - ale co to ma wspólnego z telewizją? Otóż całej akcji towarzyszyła ogromna kampania reklamowa, która objęła głównie stacje TV (te kilka stacji, co już wtedy istniało :)). Ponadto osobom "przetrzepującym" tysiące liczb w poszukiwaniu tej jednej jedynej (gdy wydrukowano ich dużo, ludziom zdawało się, że mają większe szanse :)), należało zapewnić jakieś teksty do czytania w przerwach. :) Jednym z ważniejszych działów "Miliardera" był więc program telewizyjny. :) Można też było liczyć na parę artykułów. :)

Na koniec pewnie najbardziej oczekiwana odpowiedź na zadawane sobie teraz przez wszystkich pytanie. ;) Czy myśmy coś wygrali? :D Eee... ;) Pamietam, że ktoś kupił to "cudo" tylko raz. Bardzo szybko najbardziej przydatnym elementem gazety stał się właśnie program. :)

Stare czasy wspominał: Majkell :)
Hot-Line: mskierski@wp.pl
Portal EMSoft: em.soft.webpark.pl

PS. A znacie numer pierwszego polskiego "Party Line"? :P 00-11-505-515-555 :D Wszystko prowadzono w Ameryce, bo u nas nie było jeszcze numerów 0 700. :) Tak przypadkiem tę linię zapamiętałem - w końcu i tak była od 18 lat, nie. :D