Fenomen spektaklu "Notre Dame de Paris"
Dzisiaj zajmę się rzeczą tak trywialną, że większość osób zainteresowanych kulturą i sztuką "trójkolorowych" zarzucić mi może: "Co? Dopiero teraz?". Sam nie wiem, jak mogłem pisać o innych rzeczach zapominając totalnie o "tym". Czym? Zapoznam dzisiaj miłych czytelników z musicalem (we Francji nurt ten zwany jest "comedie musicale", co mnie nieco dziwi, bo nie ma tam przecież nic z komedii) niezwykle popularnego kanadyjskiego współczesnego poety Luca Plamandona.
Napisałem "poety", lecz jest to człowiek orkiestra, którego można porównać do najsłynniejszego absolwenta wydziału Cybernetyki na Wojskowej Akademii Technicznej - czyli Jacka Cygana. Zniecierpliwieni już pewnie zaczynają tuptać, zastanawiając się, o co chodzi. Adaptacja i teskty piosenek: Luc Plamandon, muzyka: Ricardo Cocciante, według pomysłu Victora Hugo. Dzisiejszym tematem przewodnim jest "Notre Dame de Paris".
Nieobeznani mogą się pytać: dlaczego akurat ta sztuka? Było i jest przecież tyle musicali święcących triumfy w całej Europie. Było "Les 10 commandements" w/g biblijnej "Księgi wyjścia", gdzie "mózgiem" był znany już również w Polsce Pascal Obispo, było "Romeo et Juliette" według Szekspira, a w wykonaniu Gerarda Presgurvica - kto słyszał kiedykolwiek choćby najpopularniejsze "Les rois du monde" dobrze wie, o czym mówię. Obecnie Presgurvic próbuje powtórzyć sukces "Romea..." przy pomocy adaptacji romansu Margaret Mitchell "Autant en emporte le vent" - po swojsku, "Przeminęło z wiatrem". Co jest tak wyjątkowe właśnie w "N.D.D.P."??? O tym już w następnym akapicie. {Podziwiam Twojš umiejętność budowania napięcia :)))}
Był bodajże rok 1998, gdy Plamandon razem z Cocciante stwierdzili: "Nudzi mi się, zróbmy coś pożytecznego". I zrobili najlepszy musical świata. Nieco to uprościłem, ale tak właśnie było. Początkowo ekipa wyjechała w tournee po Francji w nieco innym składzie od tego przyjętego za kanon, a rolę cyganki Esmeraldy grała piosenkarka izraelskiego pochodzenia, Noa. Trupa tak jeździła sobie po kraju aż dotarła do Paryża, by dać spektakl w świątyni sztuki - paryskim Pałacu Kongresowym (Palais des congres de Paris). Skład uległ niewielkim zmianom i wyszło mu to na dobre, a sam spektakl okazał się wielkim kasowym, estradowym i muzycznym sukcesem. Zapanowała mania na ekranizacje "N.D.P.P". Wcześjniej jednak przedstawię skład ekipy uznawanej za "kanon"...
W roli pięknej andaluzyjskiej cyganki grającą na początku Noę zamieniła Helene Segara. Był to strzał w dziesiątkę... Ta niezwykle popularna we Francji piosenkarka wydała już kilka płyt, z których najbardziej znane to "Coeur de verre", "Au nom d'une femme", "Petit vie" oraz nowość na rynku muzycznym - "Humaine", z której pochodzi singiel "L'amour est une soleil". Nie będzie zbyt wielkim odkryciem dla wnikliwych czytelników fakt, że jak na razie trudno uświadczyć płyty tej pani w Polsce. Obecnie rolę Esmeraldy gra Julie Zenatti, która wcześniej grała Fleur-de-Lys, ukochanš kapitana łuczników Phoebusa. Także Julie, co ciekawe, Kanadyjka, podobnie jak jeszcze inne osoby z obsady, śpiewa i wydaje płyty, a jej ostatnie osiągnięcia to "Fragile" i "Dans les yeux d'un autres". Pani Zenatti śpiewała wielokrotnie (choćby hit Pascala Obispo "Millesime") ze swą koleżanką Natashą St.Pier - jej dublerką w czasach, gdy grała jeszcze Fleur-de-Lys. Później, kiedy Julie dostała rolę Esmeraldy, Natasha zajęła jej miejsce, występując w spektaklu do czasu, gdy Garou nie zaproponował jej wspólnej trasy koncertowej. A Garou, ten sam Garou, który w zeszłym roku śpiewał w Sopocie, a w tej wiosny koncertował po Polsce (czego oczywiście nie dane było mi ujrzeć) grał rolę podrzutka i wychowanka archidiakona Klaudiusza Frollo..
Występ Garou w Polsce miał być "motorem napędowym" do powstania polskiej wersji musicalu. Wspólnie wystąpili nawet "garbus", Robert Janowski i jeden z braci Cugowskich śpiewając "Belle". Skoro już o polskiej edycji piszę... Nie ma jej, miał ją robić Janusz Stokłosa ze swym teatrem, ale jak na razie cicho-sza. Miejmy nadzieję, że to cisza przed burzą, ale z tego co się orientuję na przeszkodzie stoi brak funduszy Jest już nawet gotowa część piosenek autorstwa wspomnianego wcześniej pana Cygana (jedną z nich zaprezentował w castingu II edycji Idola późniejszy finalista, Damian Aleksander).
Powstały za to wersja franuska, angielska (odgrywana w Londynie i podczas tournee po Kanadzie niefrancuskojęzycznej), włoska oraz... rosyjska. To nie pomyłka, o czym miałem sposobność się przekonać, gdy penetrując zasoby p2p {Sza! Policja śledzi! :)} zacząłęm ściągać "Belle". Kiedy już zakończyłem, okazało się, że owszem, jest to pieśń z musicalu tyle, że w języku naszych sąsiadów "zza Buga". Nieco śmiesznie to brzmiało, ale zmiana języka nie odebrała przedstawieniu nic z wielkiego artyzmu.
Jak wspomniałem, garbaczem i dzwonnikiem z Notre Dame był sam Garou. Jako "ten zły" u Pasikowskiego grywał Boguś Linda, u Plamandona zaś w tę rolę - archidiakona Klaudiusza Frollo - wcielił się Daniel Lavoie . Z kolei rolę poety Gringoira, którego Esmeralda uratowała od śmierci proponując fikcyjne małżeństwo, odgrywał Bruno Pelletier. Obiektem westchnień Esmeraldy był kapitan łuczników Phoebus - tu Patrick Fiori, kolejny u nas praktycznie nieznany francuskojęzyczny piosenkarz. Wymienianie aktorów zakończe na Lucku Mervilu, który w przedstawieniu był Clopinem, królem żebraków.
Dotychczas wydawało mi się że zapis spektaklu jest w Polsce niedostępny w legalny sposób. Zdziwiłem się więc, gdy okazało się, że można spotkać pojedyncze egzemplarze w Empikach w Poznaniu, Krakowie, Warszawie oraz w magazynie Auchan przy trasie na świecko na obrzeżach Poznania. Słowem... Do sklepów!!!
Grzegorz "Zlotto" Kubacki
zlotto@interia.pl
www.nolwenn.prv.pl