Polska Kronika Filmowa

Ostatnio w mojej kablówce pojawiła się wreszcie nowa stacja telewizyjna (po kilku miesiącach zdziercy przypomnieli sobie, że dostają od nas pieniążki :)). Chodzi mi tu konkretnie o kanał "Kino Polska". O dziwo - włączony został już pierwszego dnia próbnej emisji. BTW: znalazłem go, poszukując w zasadzie TVN Turbo, którym to chwali się sieć Multimedia, a którego o dziwo nie widać.

Wiedziałem (ktoś tu musi takie rzeczy wiedzieć ;)), że ofertę "Kino Polska" stanowić mają nie tylko produkcje fabularne, ale także dokumentalne. Nie będę wspominać o tym, że chodzi tu o nasze rodzime, polskie filmy. :) I właśnie na takie, dokumentalne cudo trafiłem...

Film poświęcony był tematowi na pozór błahemu. Budowie warszawskiej trasy W-Z. Jednak twórcom udało się w pełni pokazać ogrom tego przedsięwzięcia. Zapał ludzi, chcących odbudować zniszczony po wojnie kraj. Oglądając takie obrazki zauważa się, że bycie Polakiem to nie powód do wstydu - co próbują nam wmówić dzisiejsze media (nie jestem pod wpływem tekstu o TV Trwam, nie myślcie sobie ;)). Osiągnięć technicznych pokazanych na filmie sprzed ponad pięćdziesięciu lat można pozazdrościć także dziś. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że zadziałała na mnie propagandowa produkcja. A co ja odpowiem? Zacytujmy: "A g**no prawda!". :)

Wątpię, że produkowane obecnie dokumenty typu "TVN-owska telenowela dokumentalna" za pięćdziesiąt lat komukolwiek będzie się chciało wspominać... No chyba, że jakimś wytrwałym badaczom. :) Pomijam już fakt, że nikt nie będzie już raczej dysponował "przestarzałym" cyfrowym sprzętem - używanym obecnie. Człowieka, który potrafi zaimplementować starodawny format DVD ze świeczką będą szukać. :) {Majkell, dostrzegam w tej branży Twoją przyszłość :).} Taśma filmowa ma to do siebie, że mimo swych niedoskonałości zawsze pozostanie uniwersalna.

Film dokumentalny z lat PRL można oceniać jako propagandową produkcję. W każdym razie dla mnie będzie ona raczej dziełem sztuki. Dziś nikt już chyba nie umie nakręcić czegoś podobnego. Zresztą analogiczne zjawisko występuje w polskim kinie fabularnym... Wracając do dokumentów - dzisiejsi "tfurcy" zapomnieli, że na widza oddziaływuje nie tylko obraz, ale też muzyka - i dobry film powinien posiadać ścieżkę dźwiękową.

Cotygodniowa "Polska Kronika Filmowa" - wydawać by się mogło: dwudziestominutowy zlepek reportaży - znacznie przewyższa swym poziomem nawet "najlepsze" dzisiejsze serwisy informacyjne czy magazyny dziennikarskie. Komentarz jest zawsze przemyślany, autorzy potrafią w płynny sposób przejść od jednego do drugiego, z pozoru całkiem innego, tematu. Wiedzą, kiedy należy zachować powagę, a kiedy można pozwolić sobie na żart, kpinę, ironię, sarkazm - i inne środki wyrazu. Nie wystarczy zadowcipkować w stylu TVN - należy zrobić to mądrze. O innych walorach - choćby dykcji lektora - nawet nie będę się rozpisywać.

Poprawność języka - kolejna niezwykle charakterystyczna dla dziennikarstwa tamtego okresu cecha. Chociażby w prasie. W gazetkach drukowanych na nędznej jakosci papierze. Znalazłbyś tam źle postawiony przecinek (lub jego brak), wyraz powtórzony pod rząd w dwóch zdaniach, czy błąd stylistyczny... Miałbyś po prostu wielkie szczęście albo dużą wiedzę i spostrzegawczosć. :) Dziś - nad czym ubolewam - żaden dzienniakarz prasowy nie przejmuje się takimi "szczegółami". Ważne, że tekst da się przeczytać. A CDA to niestety pod tym względem "rulezuje".

Także wybór tytułów prasowych w latach PRL był także imponujacy. I to czasopism poważnych, specjalistycznych, naukowych... Ostatnio wygrzebałem stary słownik ortograficzny, gdzie na ostatniej stronie znajdował się spis prasy wydawanej przez Ossolineum (takie centrum kulturalne założone w XIX wieku). A w nim kilkadziesiąt czasopism poświęconych niemal wszystkim gałęziom wiedzy i kultury - archeologii, ochronie środowiska, sztuce, literaturze, teatrowi... Gdzie dziś kupicie coś takiego? Nieważne - będziecie wielcy. :) {Nie wiem, jak jest z archeologią czy ochroną środkowiska, ale czasopism o sztuce, literaturze, teatrze - szeroko pojętej kulturze jest mnóstwo. Mają niewielki nakład i nie dostanie się ich w pierwszym lepszym kiosku - ale to już raczej rzecz niewielkiego zainteresowania czytelników :(.}

Wróćmy może jednak do głównego tematu tego tekstu oraz do... żartów. Wiele filmów (nawet o poważnej tematyce) sprzed kilkudziesięciu lat cechuje bardzo luźny styl komentarza. Dowcipny, prosty, ale i trafny - potrafiący przyciągnać widza do ekranu. Dziś takie formy wypowiedzi (a w zasadzie ich niezamierzoną parodię) można spotkać głównie w e-zinach typu AM. A i tu nie zawsze, na przykład taka Tawi to potrafi mi w raczej luźnym tekście wrzucić np. zdanko "Odejdźmy na chwilę od tematu naszych rozważań...". :)) Samo w sobie ładne, ale całość wygląda moim zdaniem (i w moim tekście) raczej dziwnie... ;) {Wrzucam takie zdanko tylko wtedy, gdy Twoja propozycja jest jeszcze dziwniejsza :).}

A gdzie zatem możemy dziś obejrzeć stare (dobre :)) polskie filmy dokumentalne? W kanale "Kino Polska" oczywiście - przynajmniej na razie, gdy trwa w najlepsze emisja testowa. Ale i komercyjne stacje - a w zasadzie jedna - zdobyły się na podobny wyczyn - pokazywanie archiwalnych produkcji WFDiF. Polsat. Konkretnie - jeden z jego kanałów tematycznych - Info Dokument "Spotkania" (długa nazwa :)). Ramówka tej stacji przez długi czas bazowała na polskich produkcjach dokumentalnych. Prezentowała też Polską Kronikę Filmową razem z komentarzem Michała Komara (tego dziennikarza raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, chociaż... jak znam życie... :)).

A na koniec... cóż... gdyby nie tematyka tego działu, postarałbym się udowodnić, że Pałac Kultury i Nauki to najładniejszy wieżowiec w Polsce. :) I naprawdę tak uważam. :) Ale mimo tego nie jestem specjalnym miłośnikiem okresu socjalizmu i komunizmu (który to ładnie wygląda tylko w komediach Barei :)), a zatem ucinam już pisanie tego artykułu. A spoglądając w górę, myślę sobie: "To miał być krótki, treściwy tekścik...". :)

65 tekst Majkella do AMTV :)
mskierski@wp.pl
www.em.soft.webpark.pl