Eurosport - polemika do własnego tekstu ;)

Jakiś czas temu opisywałem co ciekawsze programy satelitarne. W artykule znalazł się także krótki opis Eurosportu. Stacja ta otrzymała ode mnie bardzo pozytywną ocenę. Gdy pisałem tamten artykuł, satelitę miałem dopiero może ze dwa miesiące. Całe życie miałem w zasadzie góra 5 programów naziemnych, więc tyle stacji więcej, a zwłaszcza taka traktująca tylko o sporcie było dla mnie naprawdę wielka frajdą ;). I niestety widziałem w nich, jak i w Eurosporcie, same zalety :). A Eurosport tak naprawdę może się pochwalić wieloma niedociągnięciami, dziwną polityką programową, jak i prostymi, rażącymi błędami.

Moje zdanie na temat stacji zaczęło się zmieniać od towarzyskiego turnieju Lech Cup, gdzie realizatorzy zamiast pokazywać go jak należy, zaprezentowali tylko niemiecką drużynę (TSV 1860), pomijając nawet finał. Uznałem to wtedy jako incydent, ponieważ same relacje piłkarskie czy też inne są przecież przygotowywane naprawdę profesjonalnie. W tej stacji razi raczej inna sprawa - chaotyczny dobór transmisji różnych dyscyplin sportowych. Wygląda to mniej więcej tak, że w jednym tygodniu w kółko emitowane są same transmisje i retransmisje jednej imprezy. Tak było przy lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Paryżu. Retransmisje czasami są tak często, że niedobrze się robi. Pisałem o tym przy okazji letnich Grand Prix w skokach, gdzie zawody w Hinterzarten w ciągu dwóch dni były powtarzane dziewięć razy! Nawet ślepy zauważy, że jest to zwykłe zapychanie antenowego czasu. Jeśli nie było w tym czasie żadnej imprezy sportowej godnej transmisji "na żywo", można było puścić na przykład archiwalne mecze. Wracając jednak do letnich skoków - pierwsze konkursy były co chwila powtarzane, a dwóch ostatnich nie pokazali w ogóle! Czemu? Bo były w tym czasie wyżej wspomniane lekkoatletyczne mistrzostwa świata! Zgodzę się z tym, że nie musieli transmitować tych konkursów "live" - MŚ były dużo ważniejsze - ale mogli je retransmitować, chociażby o 3:00 nad ranem!

Na Eurosporcie nie ma w zasadzie, oprócz kilku programów, stałych cyklicznych transmisji. Weźmy takich siłaczy. Nie dość, że pokazywane są konkursy sprzed pół roku to czasami są cztery razy w miesiącu, a w następnym jeden raz. Żadnych reguł! Raz pokazali zawody z cyklu Super Series, a tydzień później zamiast pokazać ich dalszy ciąg z innego miejsca świata uraczyli nas jeszcze starszą transmisją z World Record Breakers. Zupełnie jakby każdy odcinek był "inną bajką"!

Tak, każdy kolejny dzień w tej stacji to "inna bajka". W zasadzie to mógłbym tak jeszcze trochę "nawtykać" Eurosportowi, ale tego nie zrobię. Czemu? Bo mimo wielu wad, jakie ta stacja posiada, i tak ją lubię! Nie jestem nią już jednak tak zauroczony jak na początku - lubię ją z rozsądku.

Bo przecie jak powiada przysłowie - lepszy rydz niż nic...

GDF