|
|
Dwa słowa od diabła
|
Ostatnio na łamach AM możemy obserwować dyskusję między Pewnym Gościem i Jackiem Stojanowskim na temat satanizmu. Jest ona o tyle ciekawa, że panowie charakteryzują się raczej agresywnym stylem pisania i bronieniem do upadłego swoich poglądów. Ponadto, skoro dyskutują oni, jakby nie było, również o mnie, postanowiłem coś na ten temat napisać.
Nie będę wnikał w prywatne pretensje jednego autora do drugiego, skupię się tylko na problemach natury etycznej poruszonych przez J. Stojanowskiego w "A właśnie że jest" (AM45). Zaznaczę jeszcze wcześniej tylko, iż "Czarna Biblia" autorstwa La Vey'a, na której opiera się Pewien Gość, jest już dość stara (została napisana w drugiej połowie lat 60.), a satanistyczna filozofia nadal się rozwija i ewoluuje, gdyż jej podstawą jest indywidualizm. Część satanistów w ogóle uznaje Czarną Biblię za książkę, która została napisana niepotrzebnie, lub nawet za pomyłkę. Idąc dalej w tym kierunku, nie da się jasno sprecyzować, czym jest satanizm. Do tej kwestii jeszcze wrócimy.
Zaraz na początku Jacek stwierdza, że nieposkromienie żądz prowadzi do hulanek i swawoli. Tak naprawdę problem tego samego rodzaju występuje również w przykładzie z dresiarzem, w którym to panowie sprzeczają się, czy reagować na jego zaczepki siłą, czy też jej nie stosować. Przede wszystkim warto zauważyć, iż sprzeczają się w zasadzie o to, czy im się taka reakcja opłaci, a przynajmniej takich używają argumentów. Docieramy więc do egoizmu, własnego interesu, którym tłumaczy się takie, a nie inne rozwiązania - ergo, tak naprawdę różnica w ich zdaniu nie polega na odmiennej moralności, lecz na odmiennym podejściu do sprawy. Wracając do sedna - PO CO narzucać - "reaguj siłą", albo "nie reaguj siłą"? Reaguj tak, jak uważasz - kiedy masz szansę wygrać, reaguj siłą, jeśli nie - to nie. A jeśli nie masz szans wygrać, ale chcesz zareagować siłą - to reaguj siłą i vice versa. Tylko nie narzucaj swych poglądów innym. To jest satanistyczne rozumowanie. To wszystko (zarówno w przypadku hulanek jak i przejść z dresiarzem) zależy od naszej woli, rozumu, podejścia. Zresztą, przecież można kolesia zabić i jego zemsta z głowy - proste, prawda? Bo właściwie to jak inaczej człowiek (jakby nie patrzeć - element fauny) powinien reagować na ataki agresora, jak nie eliminacją zagrożenia?
Jak można nie krzywdzić w imię wyższych zasad kogoś, kto tych zasad nie uznaje? W ten sposób nigdy nigdzie nie zajdziemy, gdyż zostaniemy wykorzystani, upokorzeni, pokonani.
Nie pochwalam zabijania ani ekstremalnych rozwiązań z byle powodu, gdyż zdaję sobie sprawę, że ludzkość nie dorosła do takich rzeczy. Wyobraźcie sobie: móc wszystko, na wszystko mieć moralne przyzwolenie - na tym właśnie polega satanizm. Dlatego nie jest on filozofią przeznaczoną dla tłumów i taki pozostanie, a ludzi chcących go "odmityzować", tj. wyłożyć całą jego filozofię społeczeństwu przebijając się przez stereotypy budowane przez chrześcijaństwo, zdecydowanie nie popieram. Mówiąc ogółowi, traci się kontrolę nad sytuacją, to nierozważne postępowanie rodzące niedomówienia - można ewentualnie każdemu tłumaczyć z osobna, nie jako nauczyciel, lecz jako człowiek o odmiennym poglądzie, jako bóg prawie: kształtujący prawa i niszczący je, będący wyznacznikiem moralności, któremu brakuje tylko nieśmiertelności - ale nie z pozycji wyższej, lecz równorzędnej. Człowiekowi trudno oswoić się z przekonaniem, że tak naprawdę może wszystko w tym sensie, iż tradycyjnie pojmowane dobro jest w sensie moralnym czymś dokładnie takim samym jak zło, a więc równie dobrze można czynić zarówno jedno, jak i drugie.
Niemniej nikt nigdy nie narzuci MI żadnego prawa. JA mogę wszystko, gdyż jestem świadom ogromu odpowiedzialności, jaką ta moc niesie. Tu nie wolno postępować według zasad prostej zemsty czy kary, NIC nie jest jednokolorowe. Z góry zaznaczam, że nigdy jeszcze nikogo nie zabiłem, nie próbowałem, nie miałem zamiaru, nigdy też nikogo nie skrzywdziłem umyślnie bez powodu, a raczej - bez prowokacji z jego strony. Słowem, jeśli już, stało się to przez moją głupotę - co nauczyło mnie, że nie można podejmować pochopnych decyzji.
Wzrusza mnie cierpienie innych ludzi, jeśli zostali oni wykorzystani, wyśmiani z powodu inności, kiedy coś złego im się przytrafiło. Nie wzrusza mnie natomiast ich naiwność i głupota, a sami poszkodowani cierpią też przez samych siebie, nie walcząc z tym. Nie wzrusza mnie żadne cierpienie, na które ktoś zasłużył. I nie wzrusza mnie cierpienie człowieka, którego nie obchodzi cierpienie innych - uprzejmie jest płacić taką samą monetą, co kontrahent.
Trzeba mieć świadomość, że ludzie są zbyt głupi na mądrość i przekształcają ją w głupotę - vide następstwem nauczania Jezusa stały się np. wojny religijne. Ludzi trzeba pozostawić w sidłach dogmatów i w gruncie rzeczy niepotrzebnej moralności, gdyż inaczej powybijaliby się i zniszczyli. LUDZIE NIE SĄ STWORZENI DO PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI.
Cierpienie służy do nauki na błędach, o tak. A gdy cierpi się w sposób niezawiniony - uczy to wytrwałości. Jacek Stojanowski, przyzwyczajony do chrześcijaństwa, oczekuje jakiegoś wyjaśnienia mówiącego o tym, że cierpi się z powodu umartwiania się za grzechy lub by zjednać się w cierpieniu z jakimś bóstwem i że później zostanie to wynagrodzone. A ja mogę wytłumaczyć to tylko tak: śmierć bliskiej osoby, przez którą się cierpi, została spowodowana np. wypadkiem drogowym. Cierpi się więc przez ludzką ułomność i niedoskonałość (tak samo ma się sprawa ze śmiercią naturalną). Cierpi się przez człowieka. Cierpi się przez SAMEGO SIEBIE, jeśli się nie umie pokonać cierpienia. Bez walki nie zdobędzie się nic, zwłaszcza spokoju.
Grunt to nie popadać w skrajności. Wymowny przykład dwóch skrajności: ateizm i wiara. Nie wiesz czy bóg jest, czy go nie ma, to powiedz: "nie wiem, czy bóg jest, czy go nie ma". Nie wierz ślepo ani nie odrzucaj ślepo, bo być może prawdziwy Bóg nie ma nic wspólnego z jego wizją w jakiejkolwiek religii, ale też tym bardziej nie ma nic wspólnego z niebytem, w który chciałbyś go pochopnie zapędzić. Może jest twoim bratem, nie nauczycielem? A może sam się kłopocze, co za gówno stworzył - nie jest omnipotentny?
Satanista nie ma autorytetów. Pewien Gość nawiązał do tego mówiąc, iż gardzi fachową literaturą, gdyż woli myśleć sam za siebie. Trzeba jednak uważać, by nie popaść w drugą skrajność, tj. ubzdurać sobie coś i uparcie siedzieć w tym stwierdzeniu - istnieją fakty i dowody, których nie powinno się odrzucać, a z nich korzystać. Ludzkość powinna być kolektywem, w którym jedna jednostka czerpie z wiedzy drugiej jednostki. Należy raczej przeczytać wszystkie książki, a potem się do nich ustosunkować. Trzeba mieć świadomość, że lekarz lepiej zna się na leczeniu, a fizyk na prawach rządzących wszechświatem. Nie można tylko ślepo nikomu wierzyć, jak np. katolicy papieżowi - jest to wręcz uwsteczniające wobec rozwoju ludzkiej myśli: zupełne pominięcie faktu, iż żaden człowiek nie jest doskonały i nie ma prawa stanowienia wyroczni.
Kolejna sprawa dotyczy motywu zaczerpniętego z "Dżumy" Camusa. Jacek stwierdza, iż doktor jako jeden z pierwszych zaorientował się, że w mieście panuje dżuma (nic dziwnego, w końcu był lekarzem), ale "nie zachował się jak egoista (egoizm to podstawa filozofii satanistycznej) i nie uciekł". Otóż jest to źle pojęty egoizm. Egoizm nie oznacza robienia wszystkiego tylko dla siebie, lecz robienie tego, na co ma się ochotę, według własnego widzimisię, według własnego EGO. W efekcie, jeśli doktorowi nikt nie kazał tam zostać, ani go do tego nie zmusił, postąpił on EGOISTYCZNIE. Tak, w tym świetle nie ma czegoś takiego jak altruizm, a Matka Teresa była wielką egoistką. To kolejny satanistyczny punkt: wszyscy ludzie są egoistami. Dlaczego? Gdyż robiąc coś z własnej woli robią to, gdyż mają na to ochotę, decydują się na to samemu według własnego uznania (egoizm), nawet gdy czynią to dla drugiego człowieka; a robiąc coś z powodu narzuconych im nakazów lub wymogów jakiejś wiary/filozofii na pewno nie są altruistami, gdyż robią to z przymusu - "bo tak trzeba".
A więc znów wszystko zależy jedynie od ludzkiego podejścia, charakteru: czy człowiek będzie pomagał innym, czy tylko sobie, to wszystko jest tym samym - egoizmem lub przymusem. W efekcie decydującą rolę odgrywa nie dobroć, a mądrość - zrozumienie, że interes całej ludzkości jest jego własnym interesem. Niestety, ludzkość stała się zbyt liczna, by pojedynczy osobnik uświadomił to sobie na własnej skórze, co sprzyja narastaniu pasożytów.
W idealnym świecie człowiek pomagałby drugiemu człowiekowi mając świadomość, iż leży to w jego interesie. Ale też proszę zauważyć, że w idealnym świecie wszyscy warci byliby tej pomocy, potrafili ją docenić i mieli świadomość, że jest ważna.
Ludzie potrafiliby pracować na swą własną korzyść, rozwijać się i zdobywać wiedzę, lecz odrzuciliby banalny dogmat zakazujący lenistwa. Kiedy nie ma co robić, kiedy czas nie goni, jest chwila na proste lenistwo. Ludzie nie nadużywaliby go, jak sugeruje Jacek, gdyż mieliby na tyle rozumu, by móc pozwolić sobie na odrzucenie dogmatów, które, choć w dobrej wierze, ograniczają ich niepotrzebnie. Tak samo sprawa ma się z zazdrością. Należy zauważyć, że to satanista ma kontrolę nad swoimi uczuciami, nie uczucia nad nim.
Świat idealny to utopia. Dziś nie ma najmniejszych szans na jego zrealizowanie w społeczeństwie. Nie ma więc sensu popełniać takiego samego głupstwa jak Marks i Engels, tworząc wizję wspaniałego, świadomego społeczeństwa, która zostanie zepsuta, zdeformowana, wykorzystana przez dyktatorów i znienawidzona przez ludzkość tylko dlatego, iż nie była w stanie jej pojąć.
Jest jeszcze jeden satanistyczny element, który odciska na mnie głębokie piętno - samotność. Jest to uczucie odizolowania, zamknięcia, spowodowane niezrozumieniem i niechęcią, po prostu - cierpienie. Dotyka ono wielu satanistów i jest czymś wymownie świadczącym o tym, iż można zrozumieć jego sens bez wytłumaczeń rodem z Biblii. Jest czymś ciężkim do zniesienia, lecz na polu bitwy o swą własną tożsamość żaden satanista nigdy się nie podda - na zawsze pozostanie sobą.
Satanizm nie jest kolejną przemądrzałą filozofią czy religią. Satanizm jest czymś indywidualnym, zwraca uwagę na własne przemyślenia jednostki i nakazuje jej zdobywać mądrość. Wskazuje na całkowity relatywizm świata, w którym żyjemy: człowiek zna wiele kultur i obrzędów oraz ich różnorodny sens, poznał wiele punktów widzenia i skrajnie odmienne postrzeganie piękna; nie potrafi tylko zaakceptować, iż inne kultury miały taką samą rację jak on teraz i że żadna wiara nie jest bardziej prawdziwa od reszty, gdy dotyczy niepoznawalnego, że nasza moralność nie jest moralnością absolutną. Satanizm czeka, aż ludzkość dorośnie i to zrozumie.
Wooward
wooward@o2.pl
|
PS: nie wszystkie zdania zostały napisane do końca poważnie lecz nie ignorujcie ich, gdyż zawierają ukrytą mądrość |
|
|