|
|
Samobójstwo
| |
Nie napiszę, że życie jest piękne. Ono nie może być piękne... Gdyby istniał raj na ziemi, życie i umieranie byłoby pozbawione sensu. Tera mi powiesz, że Ty i tak tego sensu nie widzisz... Ja też go nie widziałam. Myślałam, że jedyne, co mogę srobić, to odejść. Przecież nikt mnie nie widzi. Nawet teraz wiem, że jak odejdę, to dopiero wtedy zauważą, że istniałam. Nie dostałam nagłego olśnienia, wcale nie odkryłam żadnego sensu życia. Nie będę stosować argumentów w stylu "inni mają gorzej". Wiem, że cierpieć można tak samo z różnych powodów. Ale wiem też, że człowiek może wytrzymać więcej, niż to sobie uświadamia. Moim zdaniem człowiek powinien żyć bez względu na wszystko, bez względu na cierpienie. Powinniśmy czekać i próbować zrozumieć. Niektórzy moi znajomi mogą powiedzieć "i kto to mówi?". Mam za sobą próbę samobójczą, i nie uważam tego wcale za jakiś powód do dumy. Wręcz przeciwnie, wstydzę się tego. Głównie przed sobą. Wstydzę się tego. że nie wytrzymywałam. Że uważałam te wszystkie problemy za koniec świata.
Samobójstwo to wybór. Każdy sam odpowiada za swoje życie. Ja ten wybór toleruję. Ale nie ma godziny, czasem minuty, w której nie pomyślę o tych ludziach. I zawsze jest mi przykro. I zawsze jest mi smutno. Bo ci wszyscy ludzie są mi bardzo bliscy. Nie jestem w stanie im pomóc. Ale próbuję, gdy tylko mogę... Miałam kolegę. Właściwie byliśmy parą. Taką wakacyjną. Żadnych zobowiązań. Przechodziliśmy spory kryzys i wydawało się, że już pewnie koniec. Jednak przypadkiem dowiedziałam się, że on ćpa. Historie z heroiną znałam tylko z książek w stylu "Pamiętnik narkomanki" czy "My, dzieci z sworca ZOO". Z początku chciałam o nim zapomnieć. Narkomania i inne nałogi były u mnie w domu tematem tabu. Jednak musiałam stawić temu czoło. Była zapaść, odwyk, potem znowu branie. "Pożyczanie" kasy ode mnie. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że tak nie może być. Że jeśli ja mu nie pomogę to nikt tego nie zrobi. Powiedziałam, że jeśli będzie dalej brał, to ja zacznę razem z nim. I trafiłam w czułe punkt. Trzeci odwyk i rozmowa z rodzicami. Wielkie dla mnie podziękowania. Miała nastąpić zmiana środowiska. Najpierw tylko z Gorlic do Nowego Sącza. Potem decyzja wyjazdu za granicę. Ułatwić to miało nasze rozstanie. Jego rodzice powiedzieli mi, że tak będzie dla Niego lepiej. A ja ich posłuchałam. Tamta rozmowa telefoniczna była naszą ostatnią rozmową. Po trzech dniach dostałam list pożegnalny. Zadzwoniłam do Niego co potwierdziło moje obawy. Okazało się, że kilka godzin po mojej ostatniej z nim rozmowie, wydarzyła się tragedia. Mój przyjaciel (bo te kilka ostatnich tygodni zbliżyły nas jeszcze bardziej) popełnił samobójstwo. Podobno w środowisku narkomanów zwą to "złotym strzałem". Nie miał żadnych szans, wrócił prosto z detoksu. Jego rodzice obarczyli mnie winą za całą tragedię.Ja też uważam, że to była moja wina. Do tej pory mam koszmary. Czasem bez powodu stają mi łzy w oczach. Dlatego boli mnie każda śmierć, bo czuję, że powinnam temu wszystkiemu zapobiec. Moja "przyjaciółka" odwróciła się ode mnie, powiedziała, że znudziło jej się docieranie do mnie. Dlatego życzę jej powodzenia, aby osiągnęła sukces jako przyszły psycholog, którym ma zamiar zostać od ładnych paru lat.
A wracając do tematu, samobójstwo to zwykłe tchórzostwo. Ale rodzi się ono z tego, co się dzieje na świecie. Ludzie, których otaczają same tragiczne sytuacje, wydarzenia, nie są w stanie zauważyć pozytywów tego życia. Są oni słabsi psychicznie, nie wytrzymują tragedii, cierpienia.
Pamiętaj, że jest ktoś na tym świecie, komu na tobie zależy. Pamiętaj, że Twoja śmierć, to jeszcze większe brzemię dla mnie.
| Każdy umie cierpieć - to ludziom przychodzi najłatwiej -najtrudniejszą i najambitniejszą rzeczą w życiu jest osiągnąć szczęście
PS. pierwszy mój tekst wysłany do AM... nie planowałam tego wcześniej, wystarczał mi mój blog... do napisania tego skłonił mnie głównie tekst Ecika (wybacz, jeśli to się odmienia inaczej) "Samobójstwo", parę innych tekstów o tej tematyce i to, co się dzieje wokół mnie
wciąż szukasz sensu życia, daj mi znać
|