„Pokój”
Mój pokój... moje życie... Tyle lat spędzonych na zabawach. Tyle krzyków w tych ścianach... Tyle śmiechu i płaczu. Gdzie to jest..?
Ściany w moim pokoju są kolorowe. Wiszą na nich obrazki i obrazy. Ściany w moim pokoju są grube i stare. Trochę krzywe, trochę proste. Nikt już nie wie jakie miały być. Prawdopodobnie sam architekt nie mógł się zdecydować jakie będą. Może te zaburzenia spowodował komunizm w postaci litra czystej przed praca? A może nietrwałość ludzkich zamiarów. Jednak wdzięczny jestem za to, bo mogę podziwiać ich prostotę w krzywiźnie zwierciadła jakim jest moje życie- ściana. Nowa tapeta. Sam ją przyklejałem. Wiec zupełnie pasuje do ścian. Jest krzywa. A do tego tandetna. Też byłem ofiarą „komunizmu” gdy ją naklejałem...
Fotel. Bordowy. Jakiś taki stary chociaż młodszy ode mnie. Rupieć. Więc czy ja też jestem rupieciem? Przyjrzyjmy mu się. Krzywe kółka. Jak moje nogi. Poszarpane nitki wystają we wszystkie strony jak włosy na moje głowie... Poręcze obite. Materiał blady. Guziki podkrążone. Jestem rupieciem!
Szafa. Jasna i milutka. Zawsze stała i będzie stała pod krzywą ścianą. Kiedyś ogromna jak góra... teraz już tylko wysoka. Zmalała. Szafka starzeje się. Kości „siadają” i garb się tworzy na plecach. Starość nie radość. Niedługo będzie łykać leki...
Łóżko jest spore, ale niewygodne. Do tego z czasem zaczyna sprawiać coraz więcej problemów. Przynosi tylko ból i zwątpienie. Zaczyna się bólem i kończy ponad dwa metry niżej... Później tylko robaki. A pod nim pełno jest kurzu. To pewnie te „nie załatwione sprawy”, które po śmierci są zamiatane. Brudny i dziurawy koc leży na nim. Przykrywa wszystkie złe dni, które wydarzyły się podczas całego życia. Niektórych plam jednak nie da się sprać...
Dywan. Kiczowaty i beznadziejny. Taka twórczość. Może lepszego nie potrafiłem napisać? Czy cały mój dorobek kończy się na tym jednym, brzydkim dywanie? Nie stać mnie już na nic lepszego? Trochę postrzępiony, trochę zakurzony, trochę poplamiony. Trochę niedorobiony. Jak wszystko co robię. A może specjalnie tak został stworzony? Twórczość jest odzwierciedleniem życia... Więc pewnie moje życie skończy się w chemicznej pralni...
Poduszka. Pomaga znieść trudności snu... życia? Miękka. Ale nie zawsze jest przy mnie. I wtedy jest ciężko. Bardzo ciężko. Puch w poduszce staje się twardy i rani kark. Zmusza by go zgiąć. Tłumi krzyk. Połyka łzy...
Biurko... czarne. Od brudu? Nie... to farba złych uczynków. Nie zejdzie już nawet gdy użyję rozpuszczalnika. Blat porysowany i pomazany. Gruba, jasna kreska biegnie przez całe biurko. Początek jest dobrze widoczny... koniec zaś zamazany. Wydawać by się mogło, że z każdym dniem staje się coraz dłuższa jakby dążyła do jakiegoś punktu. Kiedy zostanie przerwana? Tego nikt nie wie. Sam też nie chciałbym wiedzieć. Za wcześnie na to...
Podłoga. Kto by pomyślał, że tyle przetrwa. Wszystkie moje zabawy i wybryki. Uginała się pod moim ciężarem, z dnia na dzień coraz większym. Wytrzymywała gdy skakałem i biegałem... i nie pękła. Tak. To silna osobowość...
Rozmowa zagubiona wśród ścian...
- Kocham cię...
-
Mhmm, ja ciebie też...
-
Tacy szczęśliwi jesteśmy...
-
I zawsze będziemy...
Szum słów odbijających się od ścian. Słowa zderzają się z książkami i odskakują. Przenikają przez szklaną szybę w sekretarzyku i wpadają do barku. Przechodzą przez butelkę z wódką i upojone alkoholem lecą dalej w szaleńczej gonitwie. Zakręcają i zapraszają do tańca „białą panią.” Wirują i skaczą... To święto! Czas zabaw i tańców! Cieszmy się! Tylko czym..?
Parę wspomnień... z tych lepszych dni. Pięknych i czystych. Ogromna ilość wspomnień z gorszych dni. Ciągle prowadzona bitwa miedzy nimi. Mieszają się. Tworzą tłum. Krzyczą, hałasują. Niszczą parkiet swoimi obcasami. Brudzą tapetę swoimi brudnymi łapskami. Kiedy spokój zapanuje? Nigdy...
Radość... spoczywa na półce obok misia. Tak samo jak on stała się reliktem przeszłości. Zaraz obok leżą narzędzia zbrodni odbierające dzieciństwo... Obowiązki i wymagania. Misiu otwórz swe szklane oczy! Uciekaj! Czemu wcześniej tego nie zrobiłeś? Podnieś swoją puchową łapkę! Zeskocz z tej półki! Uratuj mnie! Wyzwól...
Żal... w kącie spoczywa dawno nie zamiatany. Łzy bębnią o szybę i wpadają do środka przez otwarte okno. Mokry od... deszczu patrzę przez szybę błękitnych marzeń. Czy znowu ktoś ciśnie kamień i zniszczy te szyby? Kto bez winy niech rzuci...
Pijana nadzieja leży za drzwiami. Nie czuje już nic. Śpi... Ciiiii... nie budźmy jej. Bo jak się obudzi to zaprosi do tańca żal i złość. "Stara nadzieja mocno śpi... stara nadzieja mocno śpi... Na palcach chodzimy... my się jej nie boimy..." Nową i jeszcze głupszą niedługo spłodzimy...
Strach przeskakuje po meblach i śmieje się. Z czego? Ze mnie... Co jakiś czas siada i otwiera swe wielkie oczy. Wtedy ja swoje zamykam. Taka zależność miedzy nami, przyjaciółmi. Zabiera mnie w świat, którego nie chciałbym poznać... Z każdym dniem pokazuje mi coraz więcej. Poszerza moje granice...
Miłość próbuje się ze mną umówić, ale ja jej mówię:
- Nie dzisiaj. Dla ciebie nie mam teraz czasu. Nie mam ochoty na ciebie...
Smutna odchodzi od drzwi i kładzie się obok. Będzie czekała na swoja kolej. Nie opuści mnie...
Ziewnięcie otwiera paszcze i mnie połyka. Sen przytula i gładzi po policzku. Zostań jeszcze chwilę! Błagam...
Kartki z wierszami szybują ponad gęstą atmosferą mojego pokoju. Niektóre wchodząc w gęstą atmosferę zaczynają płonąć. Słowa uwalniają się z nich i wracają do tańca.
A Ty co tutaj robisz? Czekasz? Ja też... Oczekiwanie zawsze siada sobie na najwygodniejszym fotelu, zakłada nogę na nogę i prosi o herbatkę. Oczekuje na nią w utęsknieniem... jednak nigdy jej nie dostaje. Życiu nigdy się nie śpieszy. Powoli ubiera się i rozbiera. Maluje. Pośpiech wbiega do pokoju, krzyczy: pobudka! I wybiega. Wzajemność jak zwykle spóźniona puka do moich drzwi gdy mnie nie ma...
Mój mały świat.
Chcesz wstąpić i napić się rozmowy?
Zapraszam...
Ps.
And please remember that I never lied
And
please remember how I felt inside now honey
You
gotta make it your own way
But
you'll be alright now sugar
You'll
feel better tomorrow
Come
the morning light now baby
“Don’t
cry” Guns
N’ Roses