ACTIONGATE 5
czyli bójka w Okolicy

Doczekaliśmy się małego jubileuszu. Dodajmy, jubileuszu niechlubnego. Oto bowiem komisja śledcza (w składzie: przewodniczący Tobiasz Przełęcz, śledczy poseł Marian Janina Rakieta, poseł Zdobysław Żebro, posłanka Lolita Blachownik oraz posłanka Regina co ma Kurniki w Oczach) zebrała się już po raz piąty aby rozpracować kolejną aferę związaną z ActionMagiem. Członkowie komisji mieli nadzieję, że z okazji jubileuszu uda się wreszcie wyjaśnić cokolwiek. Tym razem afera dotyczyła pana T.A. Reja i Mariusza Sainta. Są oni podejrzani o udział w bójce, która miała miejsce w Okolicy, gdzie zamieszkuje pan T.A. Rej, podczas wiejskiej zabawy w remizie strażackiej.


Dzień pierwszy: Na wezwanie komisji stawił się podejrzany pan T.A. Rej.

PRZEŁĘCZ: Na wezwanie komisji stawił się pan T.A. Rej. Szanowny panie T.A. Reju, proszę o podanie komisji swoich danych personalnych.
PAN T.A. REJ: Wysoka komisjo, nazywam się pan T.A. Rej i mieszkam w Okolicy, dwieście metrów w stronę lasu od remizy strażackiej, naprzeciwko sklepu ogólno - spożywczo - monopolowego, gdzie co dzień w przeróżne artykuły się zaopatruję. Mój tatulo nazywają się...
PRZEŁĘCZ: Przepraszam, że przerywam, ale informacje, które do tej pory podał przesłuchiwany w zupełności wystarczą. Proponuję zatem przejść do zadawania pytań. Szanowny panie T.A. Reju, chciałbym zapytać się co jest panu wiadome o badanej przez komisję sprawie?
PAN T.A. REJ: Ja nic nie wiem! I do niczego się nie przyznaję!
PRZEŁĘCZ: Ależ szanowny panie T.A. Reju, przecież był pan na zabawie w remizie strażackiej.
PAN T.A. REJ: Ano byłem.
PRZEŁĘCZ: To dlaczego pan mówi, że nic nie wie?
PAN T.A. REJ: Bo moje ojce, zanim ja tutaj przed sądy do Warszawy zawitałem, powiedziały mi, żebym do niczego się nie przyznawał i mówił, że nic nie wiem. Bo jak to mówią "Komu w drogę temu bliższa koszula ciału".
PRZEŁĘCZ: Cóż, ekhm, ja jestem zobowiązany przypomnieć świadkowi, że za fałszywe zeznania grozi kara pozbawienia wolności do lat dziesięciu.
PAN T.A. REJ: Aż tyle? No to może ja już lepiej powiem jak było.
PRZEŁĘCZ: No więc jak doszło do bójki w remizie strażackiej?
PAN T.A. REJ: Zaraz tam bójki. Drobne zamieszanie się w remizie zrobiło a wy miastowe zaraz o bójce mówicie.
PRZEŁĘCZ: Ależ szanowny panie T.A. Reju, jakże nie mówić w tej sytuacji o bójce skoro w ruch poszły sztachety z płotu wokół remizy?
PAN T.A. REJ: U nas chłopaki charakterne. Nieraz już żeśmy na ten przykład blokady rolnicze urządzali to i chłopaki są w trudnych bojach zaprawione. Sporo energii mają, to i nie dziwota, że jak takim sztacheta w ręce wpadnie to miotają nią aż miło.
PRZEŁĘCZ: Czy ktoś z państwa posłów ma pytania do przesłuchiwanego? Proszę bardzo, pan poseł Rakieta.
RAKIETA: Wielce szanowny panie T.A. Reju. Chciałbym łaskawie zapytać się o przebieg wspomnianej już tu bójki.
PAN T.A. REJ: Wysoka Komisjo, to było tak. Była sobie fajna impreza, wiadomo, jak to w remizie, aż tu nagle spojrzał żem, a tam Włodek, nasz wiejski dres, co to wedle leśnej drogi mieszka, jak się nie zamachnie sztachetą na Prosiaczka ze Stumilowego Lasu, któren to zawsze na imprezy przychodzi. No a Prosiaczek jest chłopak charakterny więc jak nie złapie za sztachetę i jak się nie rzuci na Włodka co to w dresach zawsze chodzi. No i zaczęło się. Ja żem też szybko złapał za sztachetę bo jak to mawiają "Włazł kotek na płotek i ponieśli i wilka". Ale o czym to ja... Aha! Ja żem też za sztachetę złapał i na pomoc Prosiaczkowi ruszyłem, bo to fajny chłopak jest. Ale wtedy na pomoc Włodkowi, co to dresy nosi, ruszył Mariusz Saint, również w spodnie z pięknymi lampasami przyodziany. Ot i cała historia.
RAKIETA: Wielce szanowny panie T.A. Reju. Wspomniał pan o Mariuszu Saint'cie, dresie Włodku i Prosiaczku. Czy poza nimi, no i panem oczywiście, ktoś jeszcze brał czynny udział w całym zajściu?
PAN T.A. REJ: Nie. Pozostali uczestnicy imprezy uciekli w popłochu. Musi coby Prosiaczka się przestraszyli. Bo jak Prosiaczek sztachetami wywijać zacznie to zawsze groźnie się robi.
RAKIETA: A proszę jeszcze powiedzieć komisji kto rozpoczął całą tą awanturę.
PAN T.A. REJ: Nie wiem... Nie pamiętam... Ale na pewno nie ja!
(Po tych słowach przewodniczący Przełęcz zauważył, że jakaś starsza kobieta stoi przy wejściu do sali przesłuchań i bardzo uważnie śledzi prace komisji śledczej. Poseł zwrócił się do niej tymi słowami):
PRZEŁĘCZ: Przepraszam, a co pani tutaj robi? I czy ma pani pozwolenie na przebywanie w sali przesłuchań?
STARSZA KOBIETA: Ja jestem naczelną plotkarą Okolicy i zbierać plotki tutaj przyszłam. Ja sobie posłucham co wy mówita a potem wszystko w Okolicy i w okolicznych wioskach rozpowiem. A tych łobuzów co to te awantury u nas w remizie wszczynają to ja bym do więzienia wsadziła. Kto to widział żeby tak się chuligaństwo panoszyło. Nasz ksiądz dobrodziej na ostatnim kazaniu mówili, że w remizie dzieją się straszne rzeczy.
PRZEŁĘCZ: Szanowna pani, to bardzo ciekawe co pani mówi ale nie mając zezwolenia nie może pani tutaj przebywać. Proszę więc, aby pani opuściła salę.
STARSZA KOBIETA (wychodząc): Lepiej by te łobuzy jedne Radia Maryja posłuchali, a nie sztachetami się walili.
PRZEŁĘCZ: Czy ktoś z państwa posłów ma jeszcze jakieś pytanie do przesłuchiwanego? Nie. A zatem proponuję zakończyć dzisiejsze obrady komisji, a w czasie następnych dni przesłuchać pozostałe osoby biorące udział w bójce, które wskazał pan T.A. Rej.
KURNIKI W OCZACH: Panie pośle, ja się zgłaszam!
PRZEŁĘCZ: Ech, proszę bardzo pani poseł.
KURNIKI W OCZACH: Ja chciałam tylko powiedzieć, że w bójkach na sztachety nie widzę niczego niewłaściwego. Młodzi ludzie muszą się wyszumieć, a poza tym ćwiczą oni siłę, refleks, sprawność. Sama pochodzę ze wsi i niejednego mnie wiejskie imprezy nauczyły.
PRZEŁECZ (kończymy): Kończymy obrady komisji. Pani poseł, a tyle razy prosiłem, żeby pani nas nie kompromitowała.

Dzień drugi. Przesłuchanie Prosiaczka, jednego z uczestników bójki w remizie strażackiej.

PRZEŁĘCZ: Wznawiam posiedzenie. Na wezwanie komisji stawił się Prosiaczek ze Stumilowego Lasu. Szanowny panie Prosiaczku, pańskie dane personalne znane są komisji. Przechodzimy zatem do przesłuchania. Kto z pań posłanek i panów posłów chciałby zadać pytanie? Proszę bardzo, pan poseł Rakieta.
RAKIETA: Wielce szanowny panie Prosiaczku. Chciałbym łaskawie zapytać się jak to możliwe, że mała świnka o tak skromnej posturze bierze czynny udział w bójkach na wiejskich zabawach?
PROSIACZEK: Wielce szanowny panie pośle, niech nie zmylą pana pozory. Pod moim różowym ubrankiem kryje się wielkie serce do walki. Ja jestem prawdziwym fighterem, postrachem całej gminy, do której należy Okolica.
PRZEŁĘCZ: Kto z państwa posłów ma jeszcze jakieś pytanie do świadka? Proszę bardzo, pan poseł Żebro.
ŻEBRO: Szanowny panie Prosiaczku, mnie interesuje przebieg całego incydentu i jego finał. Bardzo prosiłbym zatem o przybliżenie komisji kto wygrał pojedynek na sztachety: pan i pan T.A. Rej czy Mariusz Saint i dres Włodek.
PROSIACZEK: No to jest chyba oczywiste, że pan T.A. Rej i ja po prostu zmietliśmy naszych rywali.
ŻEBRO: Szanowny panie Prosiaczku. Chciałbym zapytać skąd u pana tyle agresji? W bajce "Przygody Kubusia Puchatka" zawsze jest pan spokojny, opanowany, wyważony.
PROSIACZEK: Wysoka komisjo, na codzień jestem spokojnym prosiaczkiem. Jednak na imprezach w remizie strażackiej coś we mnie wstępuje. Nie potrafię tego wyjaśnić.
ŻEBRO: A proszę mi powiedzieć jaka muzyka towarzyszy tego typu imprezom?
PROSIACZEK: Disco - polo ma się rozumieć.
ŻEBRO: Panie przewodniczący, wydaje mi się, że jednym z powodów awantury w remizie mogła być muzyka disco - polo. Przecież słuchanie tej muzyki niejednego człowieka, a nawet jak się okazuje niejednego prosiaczka, może doprowadzić do furii. Wnioskuję zatem o przesłuchanie lidera discopolowej kapeli grającej na imprezie, na której doszło do bójki.
PRZEŁĘCZ: Istotnie panie pośle, warto zbadać ten wątek. Przychylam się do wniosku pana posła. Kto chciałby jeszcze zadać świadkowi pytanie? Proszę bardzo, pani poseł Blachownik.
BLACHOWNIK: Panie Prosiaczku, ja mam do pana jedno małe pytanie. Otóż sam stwierdził pan, że nosi różowe ubranka. Facet chodzący w różowych ubrankach - czy to nie dziwne? Mówi się przecież, że pedały...
PRZEŁĘCZ: Zarządzam natychmiastowe zakończenie obrad. Pani poseł, dlaczego pani się tak uczepiła jednego tematu?

Dzień trzeci. Na przesłuchanie stawił się Wiesio P., lider discopolowego zespołu Fanatic Wiesio P. Disco - Polo Band. Zaszło bowiem podejrzenie, że obecność muzyki disco - polo na potańcówkach w remizie strażackiej może wywoływać agresję u uczestników tychże potańcówek.

PRZEŁĘCZ: Wznawiam posiedzenie. Na wezwanie komisji stawił się Wiesio P., wokalista zespołu Fanatic Wiesio P. Disco - Polo Band. Prosiłbym świadka o podanie danych personalnych.
WIESIO P.: Nazywam się Wiesio P. i jestem muzykiem. Mieszkam w ogromnej willi pod Warszawą, którą wybudowałem za pieniądze pochodzące ze sprzedaży setek tysięcy płyt mojego zespołu - Fanatic Wiesio P. Disco - Polo Band.
PRZEŁĘCZ: Jeżeli to wszystko to przechodzimy do przesłuchania świadka.
RAKIETA: Wielce szanowny panie Wiesiu. Chciałbym łaskawie zapytać się jak z pańskiej perspektywy wyglądała bójka w remizie?
WIESIO P.: Wysoka komisjo. Graliśmy właśnie nasz największy przebój "Kocham Cię, dziewczyno ma, jak kabel od odkurzacza" gdy zauważyliśmy, że zaczęła się bójka. Gdy okazało się, że jednym z uczestników awantury jest Prosiaczek ze Stumilowego Lasu, cały zespół Fanatic Wiesio P. Disco - Polo Band uciekł w popłochu. Prosiaczek jest bowiem prawdziwym mistrzem wiejskih bijatyk.
ŻEBRO: Szanowny panie Wiesiu. W materiale dowodowym dostarczonym komisji śledczej znajdują się teksty piosenek zespołu Fanatic Wiesio P. Disco - Polo Band. Ja po zapoznaniu się z tymi niezwykle skomplikowanymi zwrotkami i refrenami doszedłem do wniosku, że miejscami mogą one być agresjogenne. Na przykład refren piosenki "Zabawa w remizie" brzmi następująco: "Bo w remizie zabawa, to jest super sprawa. Można tańczyć z dziewczynami, no i lać się sztachetami". Przecież badana przez nas sprawa bójki w remizie to w prostej linii realizacja słów waszej piosenki.
WIESIO P.: Wysoka komisjo. Muzyka disco - polo opisuje rzeczywistość taką jaką ona jest rzeczywiście, czyli w rzeczywistości. A bójki w remizie są nieodłącznym elementem rzeczywistości. Ale przecież muzyka disco - polo opowiada głównie o miłości. Jestem pewien, że wiele zakochanych par swoje uczucie zawdzięcza muzyce disco - polo. Na przykład refren naszej piosenki "Dziewczyno ma" brzmi: "O, o, o, dziewczyno ma, nie bądź więcej na mnie zła. Bo bez Ciebie ja żyć nie mogę i mam bardzo chorą nogę". Czyż to nie piękna piosenka, w swym bogatym słownictwie ukazująca bardzo pozytywne wzorce?
ŻEBRO: Zgadza się, ale ta piosenka o sztachetach już nie ukazuje tak pozytywnych wzorców.
WIESIO P.: A co pan się tak uczepił tych sztachet? Po prostu tak mi się fajnie zrymowało jak pisałem tekst tej piosenki. Dziewczynami rymuje się przecież ze sztachetami. W muzyce disco - polo nie chodzi o sens tylko o to, żeby były fajne rymy.
PRZEŁĘCZ: Czy ktoś z państwa posłów ma jeszcze jakieś pytania do świadka? (błagalnie): Pani poseł, ja bardzo proszę, tylko bez kompromitacji.
KURNIKI W OCZACH: Ja mam bardzo ważną kwestię do świadka. Otóż drogi Wiesiu, ja jestem wielką fanką zespołu Fanatic Wiesio P. Disco - Polo Band. Byłam na wielu waszych koncertach i znam na pamięć każdy wasz przebój. Czy mogłabym prosić pana o autograf? I chciałabym jeszcze zwrócić się do wszystkich stacji radiowych i telewizyjnych z pytaniem dlaczego nie puszczają muzyki disco - polo. Przecież to jest dyskryminacja!
PRZEŁĘCZ: Proszę o natychmiastowe przerwanie transmisji z obrad. Pani poseł, a tak prosiłem...

Dzień czwarty. Przesłuchanie Włodka, dresa zamieszkującego Okolicę, czyli okolicznego dresa. Stawił się on przed komisją śledczą w przepięknych dresach z sześcioma odblaskowymi paskami (klasyczny podwójny adidas), uszytych za zamówienie. Włodek przytargał również ze sobą bejsbola, z którym to nie rozstawał się ani przez chwilę.

PRZEŁĘCZ: Wznawiam posiedzenie. Na wezwanie komisji stawił się Włodek, dres z Okolicy. Szanowny panie Włodku, mamy lukę w pańskich danych personalnych więc jeżeli byłby pan łaskaw ją wypełnić.
DRES WŁODEK: Że co?
PRZEŁĘCZ: Proszę nam powiedzieć czym się pan zajmuje.
DRES WŁODEK: No, palę, piję, chodzę na siłownię. Aha, prawie bym zapomniał. Prosiłbym żebyście się streszczali z tym przesłuchaniem bo za godzinę muszę być na siłowni. Dzisiaj jest nowa dostawa sterydów.
PRZEŁĘCZ: Ach tak, rozumiem. Ale proszę mi powiedzieć czym się pan zajmuje zawodowo.
DRES WŁODEK: No normalnie. Chodzę w dresie z bejsbolem po ulicach.
PRZEŁĘCZ: Ale przecież to nie jest żadna praca.
DRES WŁODEK: Ale zarobek z tego jest. Tylko niech pan nie pyta o szczegóły.
PRZEŁĘCZ: Ekhm, przechodzimy zatem do przesłuchania. Szanowny panie Włodku, proszę powiedzieć komisji jak to się stało, że znalazł się pan na wiejskiej potańcówce w remizie strażackiej?
DRES WŁODEK: No normalnie. Ja na każdą potańcówkę do remizy chodzę, żeby się swoimi dresami pochwalić. Mam ich w domu już prawie dwieście par.
PRZEŁĘCZ: A co pan robił w dniu, w którym doszło do bójki?
DRES WŁODEK: No normalnie wstałem, ogoliłem się. Oczywiście ogoliłem całą główę. A nie, przepraszam, brwi nie ogoliłem. Ubrałem przepiękne, świecące w ciemnościach dresy pięciopaskowe i poszedłem do siłowni. Tam spędziłem w sumie niewiele czasu, bo tylko sześć godzin, a potem pokręciłem się z bejsbolem po mieście, żeby zarobić na alkohol. Potem normalnie wróciłem do domu i normalnie przebrałem się. Ubrałem czteropaskowe, różnokolorowe dresiki i poszedłem na imprezę do remizy.
PRZEŁĘCZ: Proszę państwa posłów o zadawanie pytań.
RAKIETA: Wielce szanowny panie dresie Włodku. Chciałbym łaskawie zapytać się kto zaczął bójkę w remizie?
DRES WŁODEK: Nie wiem, ale na pewno nie ja. Ja nigdy nie zaczynam bójek. Tylko że normalnie zawsze mnie ludzie prowokują. No bo albo się ktoś na mnie spojrzy, albo wkurzy mnie czyjaś fryzura. No i co ja mam wtedy zrobić? Muszę wziąć bejsbola i lać.
ŻEBRO: Szanowny panie Włodku, proszę powiedzieć czy zna pan dobrze Mariusza Sainta?
DRES WŁODEK: W zasadzie to normalnie go nie znam. Słyszałem tylko, że jest on wielkim prope..., prepo..., prota..., promo... (po kwadransie językowej męczarni) propagatorem, ufff, noszenia spodni dresowych. A więc nie znamy się, ale jak Mariusz tylko zobaczył, że pan T.A. Rej i Prosiaczek nacierają na mnie to przyszedł mi pomocą, w imię dresiarskiej solidarności.
KURNIKI W OCZACH: Drogi panie Włodku, niech mi pan powie gdzie można kupić takie piękne spodnie jakie ma pan dzisiaj na sobie?
DRES WŁODEK: Pani poseł, te spodnie są bardzo drogie i szyte na zamówienie. Na świecie jest tylko siedem egzemplarzy tego typu dresików. Ale mogę panią skontaktować z moim krawcem.
KURNIKI W OCZACH: Będę bardzo wdzięczna.
BLACHOWNIK: Szanowny panie Włodku, ja chciałam tylko powiedzieć, że jest pan pierwszym mężczyzną zeznającym przed komisją, którego nie podejrzewam o to, że jest pedałem. Pan jest taki męski, barczysty...
DRES WŁODEK: Dzięki laleczko.
PRZEŁĘCZ: W tym momencie jestem zmuszony przerwać posiedzenie komisji.

Dzień piąty. Na wezwanie komisji stawił sie Mariusz Saint, kolejny uczestnik bójki w remizie. Naturalnie przyszedł on przyodziany w piękne dresowe spodnie.

PRZEŁĘCZ: Na wezwanie komisji stawił się pan Mariusz Saint. Pańskie dane personalne znane są komisji, przechodzimy zatem do przesłuchania. Kto z pań posłanek i panów posłów chciałby zadać pytanie? Proszę bardzo, pan poseł Rakieta.
RAKIETA: Wielce szanowny panie Mariuszu. Chciałbym łaskawie zapytać się jak to się stało, że pan, redaktor naczelny kącika opowiadań, znalazł się na wiejskiej potańcówce?
(Mariusz Saint nie odpowiadał, zdawał się być nieobecny. Dopiero krzyki członków komisji sprowadziły go na ziemię.)
MARIUSZ SAINT: Przepraszam, zamyśliłem się, czy mógłby pan poseł powtórzyć pytanie?
RAKIETA: Ja chciałbym łaskawie zapytać się jak to się stało, że pan, redaktor naczelny kącika opowiadań, znalazł się na wiejskiej potańcówce?
MARIUSZ SAINT: Udałem się tam w poszukiwaniu natchnienia.
RAKIETA: Do remizy strażackiej w poszukiwaniu natchnienia? Wielce szanowny pan przyzna chyba łaskawie, że to trochę dziwne.
MARIUSZ SAINT: Wysoka komisjo, pomyślałem sobie, że właśnie tam, na wsi, znajdę autentyczność, prawdziwość. Chciałem poczuć ducha roli, ciężkiej pracy w polu, bliskiego obcowania z naturą, usuwania krowich placków z obory. Sądziłem, że to wyzwoli mojego pisarskiego ducha, ujarzmionego nieco i schowanego jakby w ostatnim czasie.
RAKIETA: Hmmm... To interesujące co wielce szanowny pan mówi. Ale czy w tym szaleńczym poszukiwaniu natchnienia musiał pan od razu łapać za sztachety i brać udział w bójce?
MARIUSZ SAINT: Wysoka komisjo, to była reakcja spontaniczna. Złapałem za te sztachety bo chciałem tworzyć historię Okolicy, chciałem przeżyć coś głębszego, natchnionego.
PRZEŁĘCZ: Kto jeszcze chciałby zadać pytania? Proszę bardzo, pan poseł Żebro.
ŻEBRO: Szanowny panie Mariuszu, jak to możliwe że pan, człowiek inteligentny, redaktor naczelny kącika opowiadań, przyłączył się w bójce do kogoś takiego jak dres Włodek?
MARIUSZ SAINT: Bo my, dresiarze, musimy trzymać się razem. I musimy walczyć o lepszy wizerunek dresiarza. Moim marzeniem jest aby dres nie kojarzył się z bejsbolem, ale z myśleniem, z refleksją. Chciałbym wylansować w społeczeństwie wizerunek dresa refleksyjnego.
ŻEBRO: Panie przewodniczący, obawiam się, że bez zasięgnięcia opinii jakiegoś dobrego filozofa komisja nie będzie w stanie zrozumieć intencji świadka.
PRZEŁĘCZ: Słuszna uwaga, panie pośle, słuszna uwaga. Tak to jest jak się decydujemy na przesłuchiwanie kogoś z kącika opowiadań w AM-ie. Aż strach pomyśleć co by się działo, gdyby przesłuchiwanym musiał być Rainman. No ale wracając do tematu: proponuję zakończyć przesłuchanie. (Mariusz Saint wstaje i w zamyśleniu opuszcza salę przesłuchań.) Przejdźmy zatem do kolejnego punktu obrad komisji czyli do spraw bieżących. Złożony został wniosek o odwołanie pani poseł Kurniki w Oczach z funkcji członka komisji śledczej. Przeciwko pani poseł toczy się bowiem postępowanie w prokuraturze.
KURNIKI W OCZACH: Panie przewodniczący. Ja chciałam z całą stanowczością powiedzieć, że ten wniosek jest skandaliczny i śmieszny. To jest spisek uknuty przeciwko mnie. Pozostali członkowie komisji boją się po prostu, że moje błyskotliwe pytania i uwagi mogą przynieśc mi zbyt dużą popularność. A poza tym ja zawsze zawzięcie drążę każdy wątek afery niczym wytrawny sędzia i dlatego jestem niewygodna.
RAKIETA: Pani poseł, bądźmy poważni.
KURNIKI W OCZACH (po chwili zastanowienia): Słusznie, to co powiedziałam nie brzmi chyba zdyt wiarygodnie. Dlatego zmieniam linię obrony. Stwierdzam z całą stanowczością, że wniosek o moje odwołanie to kolejny krok w dokładnie zaplanowanej walce mężczyzn z płcią piękną. Wredne samce nie chcą dopuścić do tego, żeby kobiety zasiadały w komisji śledczej. To jest dyskryminacja i policzek w twarz dla każdej kobiety. Ale to się wam nie uda. Ja powiem wszystko BrightWitch i ona zrobi z wami porządek.
ŻEBRO: Ależ pani poseł. Wniosek o pani odwołanie został złożony ponieważ jest pani podejrzana o fałszowanie podpisów na listach popierających pani osobę jako kandydata na posłankę.
KURNIKI W OCZACH: Szanowny panie pośle, przecież to są zarzuty bez pokrycia. A tak w ogóle to cała ta sprawa została starannie ukartowana tylko po to żeby mnie zniszczyć.
ŻEBRO: Ależ pani poseł, są świadkowie, którzy twierdzą, że nigdy nie podpisywali się na listach poparcia dla pani, a mimo to się na nich znaleźli.
KURNIKI W OCZACH: Ja dalej twierdzę, że to wszystko jest ukartowane. A nawet jeżeli nie, to i tak winy za całą sprawę nie ponoszę ja, tylko osoby, które dla mnie podpisy zbierały. Acha, i część winy spada oczywiście na Balcerowicza, bo Balcerowicz musi odejść.
PRZEŁĘCZ: Ekhm, tak, proponuję po tej burzliwej dyskusji przystąpić do głosowania. Kto z pań posłanek i panów posłów jest za usunięciem z komisji pani poseł Reginy co ma Kurniki w Oczach zechce podnieść rękę? Dziękuję. Kto jest przeciw? Dziękuję. Kto się wstrzymał? Dziękuję.
(Wszyscy członkowie komisji oprócz posłanki z Kurnikami, głosowali za jej usunięciem z komisji.)
KURNIKI W OCZACH: I ty, Lolitko? Za grosz kobiecej solidarności, naprawdę. (posłanka co ma Kurniki w Oczach wstała i udała się w kierunku drzwi, wołając przy tym): Ja tu jeszcze wrócę! Ja wam jeszcze pokażę!
PRZEŁĘCZ: I tym miłym akcentem proponuję zakończyć posiedzenie.
 

WNIOSKI KOMISJI Z PRZESŁUCHAŃ

Niestety, piąta, jubileuszowa afera związana z ActionMagiem nie została w najmniejszym nawet stopniu wyjaśniona. Oto najważniejsze z pytań postawionych przez komisję (a na które oczywiście nieznane są odpowiedzi): ile maksymalnie pasków mogą mieć spodnie dresowe? dlaczego największy postrach wielu wiejskich imprez - Prosiaczek - nosi różowe ubranka? ile razy w ciągu dnia Mariusz Saint zamyśla się? kto wszczął bójkę w remizie strażackiej? czy słuchanie muzyki disco - polo wzmaga agresję? co posłanka co ma Kurniki w Oczach miała na myśli mówiąc: "Ja wam jeszcze pokażę!"?
 

napisał:
 
JACEK STOJANOWSKI
Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego (SSCP)
ciemnogrod@hotmail.com