Język to dzikie
mięso
język, to dzikie mięso,
które rośnie w ranie,
w otwartej ranie ust, ust, które żywią się kłamliwą
prawdą,
język, to bijące na zewnątrz, obnażone serce, to nagie
ostrze,
które jest bezbronną bronią, ten knebel, który dławi
przegrane
powstania słów, to zwierzę codziennie oswajane
z ludzkimi zębami, to
nieludzkie, co rośnie w nas i nas
przerasta, to zwierze karmione zatrutym
mięsem ciała,
ta czerwona flaga, krórą połykamy i wypluwamy razem z
krwią,
to
rozdwojone,
co nas okrąża, to prawdziew kłamstwo, które mami,
to dziecko, które ucząc
się prawdy, prawdziewie
kłamie
(Ryszard
Krynicki 1975)
...tak to ja...to Ty...nie przecz!
Codziennie czuję
to piętno...
nie pamiętasz? Przecież mówiłeś tyle gorzkich słów...wyrzucałeś
prosto w twarz...w Twoich oczach odnalazłam swoją śmierć...byłeś pełen
argumentów przeciwko mnie...dla Ciebie jestem nikim...rozmazaną plamą na obrazie
świata...pragnąłeś zgładzić, pozbyć się niepotrzenbego balastu, zapomniałeś już
ile satysfakcji wyciągnąłeś z mego cierpienia?!
Nie dałeś odpocząć...o nie,
Ty chciałeś zostawić Nic...Nic ze mnie.
Udało Ci
się...zadowolony?!
Pamiętam jak dziś...gniew, chęć odpłaty...mój
krzyk...Twoje łzy, Człowieku.
Moje słowa jak sztylety...pcięły Twój mózg i
serce...Twoja dusza krwawiła, przecież widziałam...karmiłam się tą krwią - jak
łzy gorzką...smakowała mi...
Myślę o Tobie, nie potrafię się tego pozbyć, nie
umiem przepraszać, nie zniżę kolan, jestem dumą, próżnością, nikim...a Ty, Ty
przeze mnie straciłeś wiarę w ludzi, najdroższy...zamknąłeś szczelnie
skorupę...szyjesz duszę...cierpisz jak nikt inny...milczysz...zawsze...na
zawsze...Ty nie będziesz ranił, o nie, nie będziesz taki jak
ja...
Człowieku, przypomnij sobie, ile to razy powiedziałeś coś, co
zraniło kogoś ważnego... czego później mocno i długo
żałowałeś...
ja...chcę cofnąć czas...
...setki
razy...
Mist(leworęczna)
Ps. Spoxgreq'u zakrwawiłeś moimi
łzami spory kawał biurka...tak nagle i spontanicznie...nie pisz wiecej takich
artów...powiadają, że silna ze mnie kobieta...