W chwili gdy czytacie ten tekst za oknem zapewne
hula mroźny wiatr a śnieg spadł tak obficie że wpada przez komin. Zima w całej
okazałości. Postanowiłem tedy przedstawić wam trochę zdrowych zasad rozpalania
ognisk co pewnikiem przyda się wam w lato.
Miejsce na ognisko
Ważna sprawa. Jeśli mniejsca nie ma nie ma też ogniska. Rzecz
jest prosta jeżeli jest jakieś stałe mniejsce na ognisko. My mamy takie w
Wąwozie. Ile wspomnień się z tym wiąże... Choćby marznięcie (to się w marcu
działo) podczas pięciolecia "Pomyłki" (a wcześniej na czteroleciu). Yup. Ci
skubańcy potrafili parę razy człowieka w ciągu dnia zagnać do Wąwozu. A żebyście
wy widzieli dwadzieścia osób tłoczących się przy jednym ognisku...
A jeśli takiego miejsca nie ma to trzeba sobie jakieś
zaadaptować. Truizmem będzie przypominanie żeby ogniska nie palić w lesie tylko
na łące albo polanie. Toteż najmniejszą literką o tym nie wspomnę. Nie wspomnę
też o tym że należy ułożyć naokoło ogniska krąg z kamieni. Przydałby się jednak
jakiś piasek pod ręką lub woda (jeżeli pada deszcz nie musicie troszczyć się o
te rzeczy).
I jeszcze jedna ważna rzecz związana z miejscem na ognisko.
Zdecydujcie czy to ma być stałe miejsce na ognisko czy "jednorazówka". Jeżeli
więcej nie zamierzacie powrócić do tego miejsca to dobry obyczaj każe po sobie
posprzątać. Dlatego zanim zaczniecie układać ognisko wytyczcie miejsce na którym
ma się znajdować. Usuńcie z tego miejsca darń i odłóżcie gdzieś na bok. Kiedy
ognisko się wypali przysypcie je piaskiem a potem połóżcie na nim darń. Dzięki
temu ludzi którzy mogliby przyjść kiedy indziej nie będą straszeni widokiem
wypalonego placu z którego sterczą zwęglone resztki drewna.
A teraz jeszcze ważniejsza rzecz związana z miejscem na
ognisko. O maskowaniu miejsca po ognisku napisałem wyżej więc teraz zajmę się
sprawą śmieci. Widok walających się puszek po piwie, potłuczonego szkła i
wypalonych papierosów nie jest miły żadnemu oku. Weźcie tedy ze sobą czarny
foliowy worek na śmieci i posprzątajcie po sobie. Nie sugeruję że wszyscy na
ogniskach zachowują się jak trzoda chlewna. Niektórzy jednak (ba! Wielu ich) tak
właśnie postępują i nie widzą na dodatek w tym niczego złego. Dlatego apeluję:
na łonie natury zostawcie tylko miło spędzony czas a śmieci weźcie ze sobą.
Drewno
Przed rozpaleniem ogniska trzeba zgromadzić drewno na opał.
Ameryki nie odkryłem. Daję wam jednak małą wskazówkę: jeżeli zauważysz że
przynieśliście już dosyć drewna to przynieś jeszcze trochę. Drewna zawsze ubywa
bardzo szybko a nie ma niczego bardziej denerwującego jak kolejna przechadzka po
nie bo "ognisko zaraz zgaśnie".
Wydaje się też że drewno to drewno, więc nieważne jakie
wrzucimy do ogniska. Błąd. Drewno różnych gatunków ma różne właściwości. Sosna,
świerk czy jodła to drzewa iglaste a ich drewno pali się szybko, jasnym
płomieniem. Bardzo łatwo jest je znaleźć w lesie. Świetnie nadaje się na
ognisko. Natomiast taki dąb, buk, grab czy inny jesion są drzewami liściastymi.
Ich drewno jest twarde i pali się wolno, równomiernie. Wydziela bardzo dużo
ciepła. Brzoza pali się bardzo dobrze... Ale jeśli kora jest świeża to powstaje
czarny dym. A nie ma nic gorszego niż taki obrzydliwy czarny dym lecący przez
kaprys wiatru w twoją stronę. Jednak taka dobrze wysuszona kora daje wysoką
temperaturę.
Budowa ogniska
Ognisko "tipi" (niektórzy nazywają je "wigwam" ale to już nie
jest nazwa tych fajnych indiańskich namiotów) lub "stożek". Jest to chyba
najczęściej spotykany typ budowy ogniska. Dlaczego? Bo niespecjalnie trzeba się
natrudzić przy układaniu. A jak toto zbudować? Służę radą. Na środku planowanego
ogniska wbijamy gruby, długi kij. Wokół niego umieszczamy podpałkę a następnie
układamy coraz grubsze gałęzie, opierając je o pal i nadając ognisku kształt
indiańskiego tipi (ale bez indian).
Ognisko "studnia". Jest to typ zapewniający dużo ciepła i
światła. Grube gałęzie układamy w czworokąt, na przemian jedne na drugich. Do
środka wkładamy podpałkę, pal i drobne gałęzie. Jeżeli ktoś dostał ataku
ułańskiej fantazji to może ułożyć w środku małe ognisko typu "tipi".
Ognisko syberyjskie z ekranem. To jest coś na chłodne wieczory.
Należy wbić w ziemię dwa paliki i oprzeć na nich gałęzie (jedną na dugiej),
tworzą ekran, który będzie odbijał ciepło. U podnóża ścianki układamy "tipi".
Naprawdę przyjemne ognisko.
Co nadaje się na podpałkę? Wiele rzeczy. Najczęściej jednak
używamy igliwia sosnowego, bardzo drobnych patyczków, suchej trawy etc. W sumie
wszystkiego co nie jest mokre, nie ucieka (za szybko) na drzewo i da się
zapalić.
Ćwiczcie, ćwiczcie. Niedługo będą wakacje i wiele ognisk. I wstąpcie do
harcerstwa.
Dziadek Mróz
PS: Jak może wiecie Jacek Kaczmarski jest chory na raka
przełyku. Jeżeli ktoś chciałby wspomóc go pięniężnie w walce z chorobą to podaję
niżej gdzie można wpłacać pieniądze. Liczy się każda złotówka. Ofiarodawcom
serdecznie dziękuję w imieniu Jacka.
Społeczna Fundacja Niech śpiewak nie będzie sam...
wisniewski_stukpuk@wp.pl
"Ludzie dla Ludzi"
PKO S.A. I
o/Poznań
12401747-01618062-2700-401112-107
Hasło: "Jacek"