Modelarstwo v 2.0

    Wiecie, są w życiu człowieka takie dni, że nie wie, co ze sobą zrobić. Sieeedziiii, nuuuudziiii, smęęęęciiiii, pierd... ekhm, znaczy, gada od rzeczy:), w brzuchu ma jakieś dziwne odczucia (może to Moc?;)), włosy na głowie stają dęba, po czym zaczynają tańczyć makarenolabambę, a umysł wietrzeje. Ludź taki niemożebnie próbuje wtedy zająć się dosłownie czymkolwiek: zaczyna grać na nerwach rodzinki, próbuje coś czytać, wyobraża sobie, że świat może kiedyś będzie piękny, pije herbatkę, wspomina dawne czasy i... dalej nie wie, co ze sobą zrobić. Paskudna sprawa. Może by tak wziąć rower, i pobawić się w pirata drogowego? Może zacząć grać, ale tym razem na gitarze? A może...
    TAK! To jest myśl! Hobby, które daje naprawdę dużo satysfakcji, i potrafi pochłonąć człeka bez reszty! Co by tu może... nie, robienie koronek odpada, struganie y rzeźbienie też raczej nie... ale coś kiedyś ktoś gdzieś po coś pisał, tylko co? To chyba było coś na "M"... mod... mode... modelarstwo! Właśnie to! A o tym napisał niejaki Luke... A ja to rozwinę...

UWAGA! PISAĆ BĘDĘ TYLKO I WYŁĄCZNIE O MODELARSTWIE LOTNICZYM!!!

    Luke pisał w nim o "mojej" dziedzinie modelarstwa, czyli modelarstwo plasticzane. Fajna zabawa, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że nic tak nie satysfakcjonuje, jak popatrzeć na efekty nieraz naprawdę ciężkiej pracy. Nie będę tu ukrywał, że modelarstwo plastikowe jest dość, że tak powiem, różnorako pojmowane przez nasze społeczeństwo. Niektórzy (w mojej miejscowości niestety większość) ludzie modele kładą na równi z zabawkami. I owszem, mogą to być zabawki, jeśli ma się np. osiem lat - wtedy modele skleja się tak na łapu - capu, dobre jest. Prawdziwa zabawa zaczyna się, kiedy model sklejamy przez tydzień, dwa i więcej... wtedy dopiero jest się z siebie zadowolonym. Wtedy dopiero zauważasz, jak praca może usatysfakcjonować takiego ludzia :) Wtedy dopiero zauważasz, że modelarstwo to też praca...
    Zasadniczo modelarstwo plastikowe jest tanim hobby, jeśli jest się początkującym :). A początki są całkiem fajne. Wystarczy prosty i tani model, w granicach ok. 15 - 20 zł w skali 1/72, do tego komplet farb, rozcieńczalnik, inne przyrządy, które wydają nam się niezbędne , i w drogę. Bez specjalnych wariacji w postaci trasowania linii podziału blach etc., z modelem można uwinąć się w trzy - cztery dni, poświęcając na niego około godziny dziennie. A jeśli naprawdę się postaramy, efekty mogą być nieziemskie... Jeśli jest się początkującym, takie modeliki na początek wystarczą. Dostępne są wszędzie, niewybredni mogą zaopatrywać się w sklepach z zabawkami (w małych miastach niestety modelarze są zapomniani, nie ma dla nich sklepiku z chociażby farbami:(), ci bardziej wymagający powinni udać się do jakiegoś sklepu modelarskiego, i kupić, co im potrzeba.
    Ale taki ludź, który skleja modele według tego samego schematu przez dłuższy okres czasu, zacznie szukać nowych wyzwań. I takim znudzonym proponuje sklejenie modelu już z jakąkolwiek dokumentacją, próbę dokupienia innej wersji kalkomanii, korekcję przebiegu linii podziału blach, wzbogacenie wystroju kabiny o pasy, jakieś drobne detale wykonane we własnym zakresie - to się przydaje przy późniejszych, znacznie bardziej skomplikowanych konstrukcjach, zwłaszcza tzw. scratchbuilding, czyli zrobienie jakiejś części samolotu, którą gdzieś wcięło, od podstaw. Można już poeksperymentować na modelach w większej skali, np. 1/48, tylko ludzie, jeśli nie czujecie się na siłach, nie kupujcie od razu modelu za np. 150zł, bo to potem może się na Was zemścić - coś spieprzycie, i model będzie się nadawał wyłącznie na złom.
    Mając za sobą ten etap, pozostaje nam już tylko jedno - zająć się modelarstwem "na poważnie" - kupić model znanej i dobrej firmy, i nie musi to być od razu kolos za fortunę (najdroższe modele, jakie widziałem - i to tylko w cenniku - kosztowały ok. 1000zł - słowo honoru!), wystarczy nieco tylko uzbierać forsy, uzbroić się w cierpliwość - i można mieć miniaturowy samolot na biurku, ze wszystkimi detalami etc. Tu mogę polecić firmy chociażby takie, jak Revell, czy Tamiya - trzymają poziom, zwłaszcza ich nowe modele. A na tym etapie zdobywania doświadczenia można spróbować modeli w skali 1/32 i 1/144 - te ostatnie są naprawdę cieszącymi oko drobiazgami, i wbrew pozorom, trzeba mieć przy nich nieco wprawy. Jeśli nie wiesz, co sobie kupić, poszperaj w necie, na pewno coś dla siebie znajdziesz. I tak, przy naprawdę długim projekcie (jak ja lubię fachowe słownictwo ;)), można wykorzystać wiele rzeczy: druciki, patyczki, sam model :), papierki... dosłownie WSZYSTKO. I tu też dla nieco bardziej wybrednych modelarzy należy poświęcić kilka zdań, choćby dlatego, że ja lubię się bawić w różnego rodzaju detale. O ile samemu jakąś część czasem trudno zrobić, przychodzą z pomocą producenci najrozmaitszych zestawów uzupełniających. I tak na naszym rynku mamy całkiem spory wybór blaszek fototrawionych, chociażby czeskiego Eduarda, ale i Polacy nie są gorsi - mamy swojego Parta przecież. Z blaszkami jest jednak jeden kłopot, a mianowicie czasem są na nich NAPRAWDĘ małe części, które mogą się zgubić, ale jeśli trzymamy wszystko w jednym miejscu, nie powinno być z tym problemu. Są jeszcze uzupełnienia żywiczne, i tu znów Czesi na naszym rynku się pojawiają - mamy CMK i Aires (inni też są, ale mi się nie chciało szukać - póki co CMK mi wystarczy :)). Mogę powiedzieć tylko tyle, że CMK ma dosyć ładnie zrobione części, czasem tylko niezbyt do siebie pasują, ale to drobiazg, natomiast z produktami Airesa jeszcze się nie spotkałem, ale to już blisko :).
    Powinienem jeszcze jeden maleńki akapicik poświęcić sprawie malowania. Jest całkiem spory wybór akcesoriów i samych farb, jednak ja nie zaszedłem jeszcze daleko w tej dziedzinie, i dalej tkwię przy pędzlach i farbkach Revella, które są dość dobre, więc nie widzę powodu, by je zmieniać. Ale jeśli ktoś chce, może poeksperymentować z innymi. Ale samo malowanie nie jest rzeczą prostą, i każdy modelarz ma swoją unikalną technikę, więc pozostaje Wam tylko szukać, szukać i jeszcze raz szukać!
    Jeśli nie wiecie, co kupić - zapytajcie sprzedawcę, on może naprawdę pomóc, możecie jeszcze poszukać czegoś w necie, jest wiele stron modelarskich ( co jakiś czas sprawdzam Polską Witrynę Modelarską, a ze stron zagranicznych - Hyperscale (www.hyperscale.com), adresu tej polskiej nie pamiętam :(), poza tym są kumple w szkole, ja też mogę pomóc :), jest Luke i inni - nic, tylko sklejać modele... Dużo przydatnych informacji można znaleźć też w gazetach modelarskich. I oczywiście poszukiwania materiałów należy zacząć od swojego miasta, i najbliższego kiosku lub księgarni (jeśli nastawiamy się na dłuższe zajmowanie się tym hobby, bo jeśli chcesz bawić się w to przez np. pół roku, to szukanie monografii i innych cudacznych badziewi mija się z celem).
    Zawarłem tu tylko i wyłącznie porady na temat modelarstwa lotniczego, choć z modelami np. czołgów jest podobnie, ale ja mam na koncie tylko jeden, i to w dodatku prosto z pudełka, więc dużo powiedzieć o tym nie mogę, ale chętnie przeczytam o czołgach, jeśli tylko ktoś napisze...
    I jeszcze jedno: kupujcie wszystkie potrzebne rzeczy OD RAZU, bo potem projekt może się dłużyć, co owocuje odstawieniem go w końcu w kąt, i w efekcie zmarnowanie, nieraz sporej, sumki pieniędzy. Wiem to z doświadczenia :(

    I to by było na tyle. Poniżej adres, na który należy kierować wszelkie bluzgi, sprostowania, wąglika itp.
    NIECH ĆMOC BĘDZIE Z WAMI!!!    

LeRobaque

Ps. Słuchałem Iron Maiden
Pss. Miło by było, gdyby inni modelarze nawiązali ze mną kontakt w celu wymiany doświadczeń - a nuż odkryjemy drugą Amerykę? ;)
Psss. Pozdrówka dla wszystkich, którzy mnie znają, i dla tych, którzy mnie nie znają :)
Pssss. To mój debiut na łamach AM - o ile nie ukaże się jeszcze jeden mój tekst, w co wątpię...