John Wayne Gacy

 

Urodzony - 17 marca 1942 roku w Chicago

Zmarł - 10 maja 1994 roku

Liczba ofiar - 33, mężczyźni

Wyrok - śmierć poprzez wstrzyknięcie dożylnie trucizny

 

   John Wayne Gacy przyszedł na świat 17 marca 1942 roku w Chicago i podobnie jak większość seryjnych morderców miał ciężkie dzieciństwo. Jego ojciec John Gacy Senior nie ukrywał swojego rozczarowania synem. Często  bił go i nazywał "ciotą" oraz "głupkiem". Nie wiedział jednak jeszcze wtedy, że John rzeczywiście wykazuje skłonności homoseksualne... Matka natomiast była nadopiekuńcza (to dość częsta przypadłość wśród matek seryjnych morderców; można nawet zaryzykować stwierdzenie, że w znaczący sposób wpływa na psychikę dziecka i wypacza ją, przez co dziecko jest bardziej narażone na dewiacje innego typu). Tak jak Ed Gein również i Gacy od dzieciństwa miał problemy z identyfikacją własnej płci. W wieku 6 lat spadł z huśtawki i uderzył się w głowę, co powodowało potem częste utraty przytomności. Po pięciu latach od tego wypadku lekarze znaleźli u Johna skrzep na mózgu. Dodać trzeba, że Gacy był hipochondrykiem i jedna dolegliwość powodowała fale następnych, jak sobie wmawiał. Po skończeniu szkoły średniej rozpoczął pracę jako sprzedawca butów. Nie pracował jednak długo w tym zawodzie. Ożenił się z kobietą, której rodzice mieli restauracje w Waterloo w stanie Iowa i szybko zaczął tam pracować. Epitety, którymi obrzucał go ojciec, w pewnej części okazały się nieprawdziwe, gdyż John był inteligentny i doskonale radził sobie w interesach. Był także bardzo sympatycznym człowiekiem i jego aresztowanie w maju 1968 roku za namawianie młodego pracownika Marka Millera do zbliżenia, bardzo zdziwiło zarówno rodzinę jak i przyjaciół. Miller twierdził nawet, ze został zgwałcony przez Gacy'ego.  John został aresztowany i w areszcie spędził 18 miesięcy. Po wyjściu z więzienia (w czasie pobytu tam rozwiódł się z żoną) Gacy przenosi się do Chicago. Po śmierci ojca zamieszkał z matką i rozpoczął pracę jako inżynier budowlany. Wkrótce ożenił się ponownie i zamieszkał wraz z nową żoną w średnio zamożnej okolicy, gdzie był uwielbiany przez sąsiadów. Bardzo często występował jako klown "Pogo" na przyjęciach dobroczynnych jak i sąsiedzkich. Był także zaangażowany w politykę; zrobił sobie nawet zdjęcie z żoną prezydenta Jimmy' ego Cartera. 12 lutego 1971 roku Gacy zostaje oskarżony o próbę gwałtu na młodym homoseksualiście. Jednakże nie przybył on na rozprawę sądową i nie potwierdził zarzutów, więc John został zwolniony i oczyszczony z zarzutów 18 października 1971 roku. Po raz pierwszy Gacy zabił człowieka 3 stycznia 1972 roku. Ofiara, która zabrał z przystanku autobusowego pozostała niezidentyfikowana. Gacy swoje ofiary łapał na dwa sposoby. Czasami udawał policjanta, pokazywał fałszywą odznakę i rewolwer i aresztował. Czasem także zapraszał po prostu przyszłą ofiarę do domu na drinka, a potem pokazywał jej "magiczne sztuczki"...Znamienne, że do owych "magicznych sztuczek" używał najcześciej garoty... Swoje ofiary grzebał pod schodami własnego domu, kiedy jednak zaczęło mu tam brakować miejsca wrzucał ciała do pobliskiej rzeki. Oczywiście ciała ukryte pod schodami gniły i wydzielały bardzo nieprzyjemny zapach, co Gacy tłumaczył jako "problemy z kanalizacją". W 1976 roku drugie małżeństwo Johna rozpadło się i żona wyjechała. Mógł wtedy bez przeszkód zwabiać swe ofiary do domu i mordować je. Pomiędzy 6 kwietnia a 13 czerwca 1976 roku przynajmniej pięciu mężczyzn zostało zamordowanych w jego domu. 25 września tego samego roku zabił dwóje ludzi, a ich ciała pogrzebał we wspólnym grobie. Nie wszystkie jednak ofiary Gacy' ego zostały zabite. W grudniu 1977 roku niejaki Robert Donnelly, torturowany i gwałcony, zdołał uciec. Trzy miesiące później 26 letni Jeffrey Rignall został zaproszony na drinka. Gacy gwałcił i bił Rignalla, często aplikując mu chloroform. Rignallowi jednak udało się uciec i zawiadomił policję, która jednak dopiero w lipcu przyszłego roku (sic!) zainteresowała się Gacym. 12 grudnia 1987 roku zaginał Robert Priest. Był właścicielem apteki, którą przebudowywała firma budowlana w której pracował Gacy. Kiedy policja przybyła do domu Johna, żeby wypytać go o szczegóły jego znajomości z Priestem od razu rozpoznała odór wydobywający się spod schodów. Wydobyto stamtąd 28 ciał, natomiast w pobliżu rzeki znaleziono jeszcze 5 ciał. Spośród 33 ofiar dziewięć pozostaje do dziś niezidentyfikowanych.

   Gacy przeważnie krążył po ulicach w swoim czarnym Oldsmobile'u, w okolicach, gdzie kręciło się wielu homoseksualistów. Pod różnymi pozorami zapraszał ich do swojego domu, by następnie odurzyć ich chloroformem, gwałcić i na koniec udusić. Niektórym ofiarom oferował pracę, innym zaś proponował wspólne pijaństwo. Wydaje się, że nigdy nie sugerował stosunku seksualnego. Jednym z jego ulubionych sposobów było pokazanie swojej przyszłej ofierze "triku" z kajdankami. Polegał on na tym, że Gacy sam zakładał sobie zabawkowe kajdanki, po czym się z nich wyswobadzał. Następnie zakładał je swojej ofierze, która również się z nich uwalniała. Potem zakładał je na ręce skrzyżowane do tyłu. To samo robił ofiarom, z tą różnicą, że podczas gdy ofiara odwracała się, Gacy szybko podmieniał kajdanki na prawdziwe. Potem mógł robić co chciał. Gdy młodzieniec odzyskiwał przytomność, John powoli go wieszał, recytując wersety z Biblii, szczególnie często swój ulubiony Psalm 23 ("Pan jest moim pasterzem ... ").  Gacy próbował zwalić winę za morderstwa na swoje alter-ego Jacka (takiego imienia używał kiedy udawał policjanta). Po długotrwałych przesłuchaniach, Gacy przyznał, że przed pięciu laty zabił jednego ze swych homoseksualnych partnerów. Twierdził, że było to zabójstwo w obronie własnej. Ciało mężczyzny ukrył pod podłogą. Potem Gacy zaszokował przesłuchujących, gdy przyznał się do zamordowania blisko 36 mężczyzn i chłopców, których ciała także ukrył pod podłogą. Detektywi przeszukując pustą przestrzeń między deskami odnaleźli trzy ciała w stanie rozkładu oraz szczątki innych ofiar. Mimo takich rezultatów nie zaprzestali poszukiwań. Wyrywają całą płaszczyznę podłogi, przeczuwając, że ciał ofiar jest o wiele, wiele więcej. Zwłoki znajdowały się pod podłogą w jadalni, a także w garażu. Dom Gacy'ego krył w sobie kłębowisko kości i uszkodzonych szkieletów. Gacy został oskarżony o zamordowanie Roberta Priest'a, chociaż odnalezione przez policję ciało leżało w ukryciu tak długo, że nie można było ustalić czy są to zwłoki chłopca. Za jedyną gwarancję bezkarności swego czynu Gacy uznał ukrywanie zwłok ofiar w miejscu, które miałby pod kontrolą. John pragnął trzymać swe ofiary w niewoli nawet po ich śmierci. Był pewien, że w jego własnym domu nikt ich nigdy nie znajdzie bez jego wiedzy. Tego rodzaju precyzja, począwszy od planowania zbrodni aż po jej wykonanie, jest cechą doskonale zorganizowanego zabójcy. Okoliczności popełnienia zbrodni, dowody i wszystkie przedmioty znalezione w domu Gacy'ego świadczą o tym, że był osobą doskonale zorganizowaną. Zanim dokonał zbrodni, przemyślał i zaplanował wszystkie szczegóły. Część swych ofiar zatopił w rzece Des Plaines. Policja odnalazła tam sześć innych ciał. Jedne z odnalezionych zwłok należały do Roberta Priest'a. Historia Johna Wayna Gacy'ego to według specjalistów klasyczny przykład seryjnego mordercy. Psychiatrzy jednak po zbadaniu Gacy'ego odrzucili  teorie o rozdwojeniu jaźni. Podczas procesu zeznawała jedna z jego ofiar. Młodzieniec ów opisał, jak pod groźbą użycia broni, zakuty został w kajdanki i zawieziony do domu Gacy'ego. Tam został zgwałcony, następnie zboczeniec zaczął go topić w wannie. Zmienił jednak zamiary i jeszcze kilkakrotnie go zgwałcił. Później znów zanurzył go w wodzie, na tak długo, że chłopak stracił przytomność. Gdy się ocknął, poczuł jak oprawca oddaje na niego mocz. Nie był to jednak koniec "zabawy". Gacy przyłożył mu następnie do skroni rewolwer i zaczął zabawiać się w rosyjską ruletkę. Wszystkie komory rewolweru okazały się puste. I znów z nieznanych nam przyczyn ofiara została wypuszczona na wolność.

John'owi Wayne Gacy udowodniono popełnienie 33 morderstw i skazano na karę śmierci. Wyrok przez wykonanie dożylnego zastrzyku z trucizną wykonano 10 maja 1994 roku w więzieniu w Ilinois. Ostatnie słowa Johna brzmiały: "Pocałujcie mnie w dupę".

 

Shagrath  ( shagrath@go2.pl )

http://cof.rockmetal.art.pl