Przyjaciel?

Przyjaciel - temat na arta bądź, co bądź dziwny. Dziwny nie znaczy jednakże bezsensowny. Nie będę opisywał tutaj swojego wspaniałego przyjaciela, ponieważ takiego zwyczajnie nie mam.

No właśnie, i tu rodzi się problem, bo czy człowiek nie mający przyjaciela może o takowym pisać? Owszem, może, gdy czuje potrzebę jego posiadania. Ludzie często zastanawiają się po co im przyjaciel. Przyjaciel drogi czytelniku jest wbrew pozorom bardzo potrzebny. Przyjaciel jest to osoba, która nie zawiedzie nas w żadnej, nawet beznadziejnej sytuacji. Niewielu jest w dzisiejszych czasach ludzi gotowych na takie poświęcenie, dzisiaj ludzie dbają głównie o swoje własne sprawy, a los innych ich guzik obchodzi. No, ale co im się dziwić? Kto by wolał wysłuchiwać płaczu nieszczęśliwej pzyjaciółki zamiast oglądania ulubionego serialu w telewizji? Kto by wolał pomóc przyjacielowi w remoncie mieszkania zamiast wybrania się na mecz ulubionej drużyny? Właśnie poprzez takie zachowania na świecie jest coraz mniej prawdziwych przyjaciół. Przyjaciel, to przede wszystkim człowiek zdolny do wielkich poświęceń!

Mnoży się za to na pęczki takich fałszywych przyjaciół, którzy potrafią być z nami tylko w dobrych chwilach. Niesamowicie wkurzają mnie ludzie, którzy zapraszani na prywatkę przychodzą o każdym terminie i o każdej porze, a gdy są proszeni o jakąś pomoc, z której nie będą mieć żadnej korzyśći znajdują sobie w jednej chwili kilka wymówek. Oni nie są prawdziwymi przyjaciółmi, oni są zwyczajnymi kuplami, z którymi można się napić i zabawić, a takch każdy człowiek może mieć na pęczki.

Podczas czytania tego tekstu może nasunąć Ci się drogi czytelniku taka myśl: "a po co mi właściwie taki przyjaciel?". Ha, dobre pytanie. Przyjaciel jest nie tylko po to, żeby udzielić Ci pomocy w potrzebie, żeby porozmawiać z tobą o wszystkim, cierpliwie Cię wysłuchać. Przyjaciel jest także po to, abyś Ty mógł mu się odwdzięczyć tym samym i poczuć się także prawdziwym przyjacielem. Przyjaźń nigdy nie może być jednostronna! Poczucie przyjaźni potrafi człowieka niesamowicie pozytywnie naładować. Wielu ludzi samotnych nie zwariowało jeszcze tylko dlatego, że posiadają takiego prawdziwego przyjaciela, który ich wspiera.

Pisałem Ci już czytelniku, że nie mam takiego przyjaciela. Nie mam, ale kiedyś myślałem, że mam. Niestety okazał się on tym z gatunku "fałszywych". Dopóki wszystko było w porządku, to był on kumplem jakich mało - wszędzie chodziliśmy razem, mówiliśmy sobie o wszystkim. Niestety miałem w swoim życiu taki okres, że zacząłem się słabiej uczyć, przeszedłem jakby takie załamanie. "Przyjaciel" się wtedy wyraźnie ode mnie oddalił, usiadł z kimś innym w ławce. On był jednym z najlepszych uczniów w klasie, więc poprosiłem go, żeby mi trochę pomógł z matematyki. Prosiłem go wiele razy i zawsze miał jakąś wymówkę. W końcu, kiedy spytałem go "dlaczego do mnie nie przyjdziesz?", odpowiedział "bo nie chce mi się". Wkurzyła mnie niemiłosiernie taka odpowiedź, niemalże się popłakałem. Po pewnym czasie stwierdziłem, że te nerwy nie były warte tego człowieka. Sprawy z nauką po pewnym czasie wróciły do normy, kumpel znowu się do mnie zbliżył, jednak dalej razem nie siedzieliśmy i nie rozmawialiśmy o wszystkim. Tak jest już do dzisiaj. On pozostał tylko moim kumplem, do przyjaciela jeszcze mu daleko...


zabójca /zabojca@buziaczek.pl/