Zima z Małyszem: Kuusamo II

Po pierwszym konkursie, który odbył się w piątek, przyszedł czas na kolejne zawody, które miały być w sobotę. Już na początku odwołano zarówno trening, jak i kwalifikacje i zapowiedziano, że w konkursie, w pierwszej serii wystartują wszyscy zgłoszeni zawodnicy. Było ich 74. Niestety nie wszyscy oddali swoje skoki ze względu na trudne warunki atmosferyczne (po fatalnym upadku Morgensterna konkurs przerwano, unieważniono i wyznaczono jego nową datę na niedzielę rano).

W niedzielę warunki pogodowe nie były wiele lepsze - wiał wiatr ok. 5 m\s, ale zdecydowano, że konkurs się odbędzie. Tak, jak dzień wcześniej przystąpiło do niego 74 zawodników. Jako pierwszy z Polaków swój skok oddał Bachleda - skok był przyzwoity, na pewno lepszy niż poprzednio. Polak uzyskał 106,5 m. Jako drugi z naszych reprezentantów na belce stanął (a raczej usiadł) Tonio Tajner, ale jego skok należał do tych z gatunku tragicznych, bo odległośi 83,5 m inaczej określić się nie da. Dalej warto zauważyć całkiem udany skok Liegla, który w poprzednich zawodach się skompromitował i wydawało się, że bez dobrego kostiumu to on nie poskacze. Austriak wykrzesał jednak z siebie trochę umiejętności i wylądował na 113 metrze. Później przyszedł czas na kolejnego z naszych "podniebnych asów", czyli na Roberta Mateję. Ten pokazał, że bardziej pasuje mu przydomek "podziemny", bo skoczył na bulę (71 m). Kolejnym zawodnikiem, który oddał swój skok był Pettersen. Po występie Norwega w poprzednim konkursie wydawało się, że nie zostało nic z jego formy z poprzedniego sezonu. Kto tak myślał, to bardzo się mylił, gdyż Norweg świetnie wykorzystał warunki pogodowe i wylądował bardzo daleko, bo na 131 metrze. Kolejnym zawodnikiem z poza pierwszej piętnastki PŚ, którego skok warto opisać jes Simon Amman. Szwajcar od IO w Salt Like City nie może się odnaleźć. Cały poprzedni sezon przeszedł obok, a i wtym nie zapowiada się, że będzie lepiej. Mizerny jak na niego skok na odległość 111 m jest tego potwierdzeniem. Dobrym skokiem popisał się natomiast Widhoelzl, który w drugiej serii poprzednich zawodów się skompromitował. Austriak pokazał, że jeszcze potrafi daleko skoczyć (121 m). Kilku zawodników dalej ujrzeliśmy Janne Ahonena, który zepsuł drugi skok w piątek. W tym udowodnił, że jest w wysokiej formie i wylądował na 122,5 metrze. Z lepszej strony niż ostatnio pokazał się także Martin Schmitt, który skoczył poprawnie, choć nie rewelacyjnie i uzyskał 117,5 m. Inny dobry skok oddał młody Fin - Kokkonen (123 m). Później przyszedł czas na pierwszą piętnastkę PŚ (niestety bez kontuzjowanego Morgensterna, więc zawodników było czternastu):

Hoellwarth - wyszedł dynamicznie z progu, ale stracił noszenie i w efekcie oddał fatalny skok na 97,5 m.
Kofler - po upadku w odwołanym konkursie może pozostał mu jakiś ślad w psychice i pewnie dlatego uzyskał tylko 74 m.
Jones - popełnił błąd na progu i skoczył zaledwie 88,5 m.
Kasai - słabo, ale z nadzieją, że powinno być lepiej - 107 m.
Yamada - lepiej niż Kasai, ale nie wyśmienicie bo tylko 116 m.
Ljokelsoey - kolejny dobry skok Norwega. Potwierdził nim wysoką formę, w jakiej niewątpiliwie się znajduje (126 m ).
Zonta - zawsze równy Słoweniec tego dnia chyba nieco zawiódł skacząc słabo, bo tylko 108 m.
Romoeren - zupełnie nieudany skok na odległość 94 m.
Goldberger - tragedia, Austriak musiał ratować się przed upadkiem. Była to chyba wina złego wiatru, bo tacy wyjadacze nie popełniają już prostych błędów (84 m ).
Hannawald - przyzwoicie, 119 m.
Ingebrigtsen - słabiutko, a wyglądało, że jest w dobrej dyspozycji (103 m).
Lindstroem - bardzo daleki, ale słaby stylowo skok. Co z tego, i tak wyszedł po nim na 2-gie miejsce (129,5 m).
Małysz- daleko, ładnie stylowo, dynamicznie - po prostu w swoim stylu (129,5 m). Lepsze noty od poprzednika i jest 2-gi.
Hautamaeki - coś zepsuł po dobrym starcie, krótko (109,5 m).
 
Pierwsza 10-tka, po pierwszej serii (jaki i na koniec):
1. Pettersen
2. Małysz
3. Lindstroem
4. Ljokelsoey
5. Kokkonen
6. Ahonen
7. Widhoelzl
8. Hannawald
9. Schmitt
10. Yamada

Niestety pierwsza seria okazała się ostatnią (pogoda), więc zatwierdzono ją, jako końcowe wyniki konkursu. Norwegowie mogli się cieszyć ze zwycięstwa, my z tego, że mamy lidera Pucharu Świata. Małysz w tych dwóch konkursach pokazał, że już jest w wysokiej formie, że potrafi być powtarzalny, i że potrafi dobrze skakać w każdych warunkach. Czuję czwartą kulę...

Pierwsza 10-tka PŚ ( po dwóch konkursach):
1. Małysz 160 pkt.
2. Lindstroem 120 pkt.
3. M. Hautamaeki 116 pkt.
4. Pettersen 100 pkt.
5. Hannawald 77 pkt.
6. Ljokelsoey 76 pkt.
7. Kokkonen 58 pkt.
8. Ingebrigtsen 54 pkt.
9. Yamada 50 pkt.
10. Ahonen 48 pkt.

zabójca /zabojca@buziaczek.pl/