Zima z Małyszem: Kuusamo I

Nie wiem, jak wy, ale ja na tę chwilę czekałem już od marca, od ostatnich zawodów na Velikance w Planicy. Minęło osiem miechów i się doczekałem, skoczkowie narciarscy rozpoczęli kolejny zimowy sezon. Ja skokami interesuję się od wielu lat (jeszcze wtedy nikt nie wiedział kto to Małysz), toteż jest to dla mnie wielki wydarzenie. Sezon 2003\2004 w skokach narciarskich uważam za rozpoczęty!

Dnia 28. listopada odbył się pierwszy z dwóch konkursów zaplanowanych w fińskim Kuusamo. Od początku były tam duże problemy z wiatrem, odwoływano trenig i kwalifikacje. W końcu wszystko jednak wróciło do jako takiej normy i konkurs mógł się odbyć. Obiektem, na którym zmierzyło się tego dnia 50 zawodników była skocznia Ruka o punkcie konstrukcyjnym 120 m, z rekordem 148 m należącym do V-M Lindstroema. Do konkursu zakwalifikowało się dwóch Polaków - startujący bez kwalifikacji Adam Małysz oraz muszący brać w nich udział Tomisław Tajner.

Niestety dla Tonia konkurs zakończył się już po pierwszej serii, kiedy to w fatalnych warunkach pogodowych oddał równie fatalny skok na odległość 91 m. Wogóle wielu z zawodników skaczących na początku nie mogło przekroczyć bariery 100 m. Wszystko było winą silnego wiatru. Przed pierwszą piętnastką skoki oddało kilku wartych uwagi zawodników. Jako 22. wystartował Tommy Ingebrigtsen i wylądował daleko, bo na 131. metrze. Z numerem 25. skakał Funaki, jednak skok Japończyka był żenujący - marne 110 m w stylu do siebie nie podobnym. Kolejnym "ważnym" był Schmitt skaczący w tym dniu jako 28. Niemcowi jednak zabrakło dobrego wiatru i skoczył niewiele lepiej od Funakiego, czyli 112,5 m. Po Schmitt' cie skok oddawał rekordzista Ruki - Lindstroem. Jego skok był o niebo lepszy od rywala, ale ogólnie rzecz biorąc był co najwyżej na dobrym poziomie, bo 122 m, to nie mało, ale rewelacja też to nie jest. Kolejnym zawodnikiem był też Fin - Tami Kiuru. Jego skok był już jak najbardziej udany - 130 m w dobrym stylu, to już światowa klasa. Następny w kolejności był świetnie się zapowiadający siedemnastoletni Austriak - Morgenstern, który rewelacyjnie sakakał na treningu. W konkursie nieco zawiódł, ale 125 m to nie jest zły skok. Ostatni na mojej liście vipów przed 15-tką jest Słoweniec Kranjec, który niestety zwiódł, bo skoczył zaledwie 107, 5 m. Teraz przyszedł czas na pierwszą piętnastkę ubiegłego sezonu:

Uhrmann - słabiutki skok, tylko 105 m
Romoeren - świetnie i daleko - 131,5 m, potwierdził, że w zeszłym sezonie nie był tylko przypadkiem.
Kasai - podstarzały Japończyk nadal w wysokiej dyspozycji - 130,5 m przynajmniej na to wskazuje ;).
Goldberger - wiecznie młody i uśmiechnięty. Niestety w tym skoku wyraźnie spóźnił odbicie i wylądował na 121. metrze
Miyahira - kolejny z niemłodej już japońskiej ekipy. Gdyby jeszcze dobrze skakał, ale 97 m raczej na to nie wskazuje...
Pettersen - odkrycie Kojonkoskiego w zeszłym sezonie. Na treningu spisywał się świetnie, tu zawiódł - tylko 101 m.
Ljokelsoey - pokzał klasę, skoczył 133,5. Pokazał, też w jak dobrej dyspozycji są Norwegowie, bo już jako trzeci z nich skoczył w tym dniu daleko.
M. Hautamaeki - młodszy z braci nie zapomniał jeszcze jak się skacze - końca formy z końcówki poprzedniego sezonu nie widać, bo skok 139-cio metrowy to nie tego oznaka...
Peterka - dno, tragedia, porażka - tak można skomentować jego skok na odległoś 93,5 m.
Hoellwarth - słabo, słabe noty - 116 m.
Liegl - katastrofa, koniec dna normalnie. Po zmianie przepisów dot. kombinezonów już może nic z niego nie być. Szkoda...
Ahonen - Daleki, ładny stylowy skok na odległość 133,5 m.
Widhoelzl - jak widać Austriacy jeszcze nie są dobrze przygotowani. Tylko 108 m.
Hannawald - ładnie wyszedł z progu, ale słabo pociągnął skoki i w efekcie uzyskał "zaledwie" 126 m.
Małysz - wyskoo wyszedł z progu, jednak szybko stracił wysokość. 132 m i 5-te m-ce.
 
Pierwsza 10-tka po pierwszej serii:
1. M. Hautamaeki
2. Ahonen
3. Ljokelsoey
4. Romoeren
5. Małysz
6. Ingebrigtsen
7. Kiuru
8. Kasai
9. Hannawald
10. Morgenstern

Po około piętnastu minutach rozpoczęła się druga seria zawodów. Wzięło w niej udział zgodnie z regulaminem trzydziestu zawodników. Niestety Tonio Tajner nie zakwalifikował się to trzydziestki i w drugiej serii mieliśmy tylko Małysza. Jako czwarty swój skok oddał Widhoelzl i jak się później okazało, był to najgorszy skok dnia. Słynny Ausstriak się skompromitował lądując na 62 metrze. Tylko ten skok mnie zaciekawił oprócz skoków pierwszych po pierwszej serii piętnastu zawodników. Oto pozostali:

Hoellwarth - nic lepszego niż w 1. serii - 117,5 metra.
Goldberger - bardzo ładny skok, wreszcie pokazał klasę - 127 m.
Jones - poprawny skok Amerykanina - 121 m.
Zonta - dobry skok na 123. metr.
Lindstroem - świetny skok na odległość 135,5 m.
Morgenstern - jeszcze gorzej niż w pierwszej próbie - 121 m.
Hannawald - słabo wyszedł z progu, ale ładnie wyciągnął. Co z tego? To tylko 124 m.
Kasai - zbyt wcześnie się położył na nartach i poszedł w efekcie zbyt płasko. Krótko, 110 m.
Kiuru - zupełnie nieudanie - 110 m.
Ingebrigtsen - gorzej, niż w pierwszej próbie, ale przyzwoicie - 124,5 m.
Małysz - dobry, dynamiczny skok, 134 m.
Romoeren - słabo, chyba pogoda odmówiła posłuszeństwa - 115 m.
Ljokelsoey - również bliziutko - 111 m.
Ahonen - tragicznie, spadł na bulę! Janne uzyskał tylko 84 m.
M. Hautamaeki - rozwiał wszelkie wątpliwości skacząc 133,5. Zwycięzca mógł być tylko jeden...
 
Pierwsza 10-tka na koniec zawodów:
1. M. Hautamaeki
2. Małysz
3. Lindstroem
4. Ingebrigtsen
5. Hannawald
6. Goldberger
7. Romoeren
8. Zonta
9. Morgenstern
10. Ljokelsoey

Pierwszy konkurs i od razu widać, że będzie wielka walka. Małysz pokazał, że nadal będzie się liczył w walce o Kryształową Kulę. Kilku zawodników zepsuło swoje drugie skoki, ale myślę, że była to wina pogody, a nie ich własna.


zabójca /zabojca@buziaczek.pl/