Wiersze
Gromph


PIEŚŃ KRUKA

kamień duszy
wpadł w źródło śmierci
tylko na zewnątrz
kamień jest śmiercią.
martwy kruk
w lesie
krople krwi
czarne i gęste. echo -
w rozpaczy głodne upiory
oczy umarłego
kruka który spoczął
na leśnej ziemi
pusty powietrza
zrozumienie sedna (niczego)...
mrok wśród drzew
głucha jest brama piekieł
żyjący nieistotni
dziś w kulcie słabości
modlą się do prawdy absolutnej
a jedyna prawda pochodzi spoza
czasu i przestrzeni
-imię jej ciemność
wreszcie siłą wdziera się im w oczodoły
nigdy nie tworzy łuny na niebie
lecz zajmie je całe


+++
wklęsłe w mózg słowo
czy jest coś
poza złudzeniem?
słowo
może obrazować tylko słowo
nie ma żadnego obrazu w ramach nocy
spojrzenie zwierzęcia wklęsłe w mózg
który już wygasł
i sadza z drzewa w które padł piorun
noc pozbawiona ram
nie przeszedłeś góry ani przepaści
krew morza, w sile zimy
mroźny oddech pogańskiego boga
wyrosłe słowa zmieniają ziemię
a korzeniami wbijają się
w pamięć w niej
co jest w posągu, za bramą
co jest za ścianami?


+++
Przewody w mózgu
odprowadzone do
lasów i śmierci
do pochodni
która zgasła na dnie nocy
do miecza
przy zwłokach zapomnianego
szum liści w mroku
stal zanurzona w krwi
daleko w ziemi Zło
wciąż płynie jej żyłami
poprzez Wolę i Nadzieję
Ciemność nigdy się
nie narodziła.



Głód krwi

Marzę o tysiącu śmierci
że za dnia sczernieją niebo w noc
że trupia mgła otuli zwłoki
legionów jehovy w bitwie zabitych
za występek przeciw naturze
za występek nędzy
za występek ohydy
że widzę las tak stary
w miejscu ich zropiałych miast
Krew dla Świętowita. Wieczność dla Odyna
Chwała dla Thora
Wilków skowyt, wilczy żal
żyd i czas zostawili mi pustkę
ciemność głęboką jak surowa
natura morza, dolin, borów i gór
Ciemność na nocnym niebie
i kaleką głuchotę
na świst skrzydeł Myśli i Pamięci.


+++
Z pustki rodzi się myśl
z myśli rodzi się pustka
spod kopuły umierającego mózgu widać gwiazdy
to wewnątrz jest fałsz
zbawienie pochodzi od rasy żydowskiej
i zbawieniem będzie koniec
-nigdy nie dość pogardy
niech będzie przeklęty ludzki rozum
chwała zwierzętom, krukom, wężom, lwom i wilkom
przeklęty, chory ludzki rozum
zamysł ziemi przerodził w żal
piękna nocy, skowyt drapieżników
krew wciąż krąży w ciele
czy wypełniasz powieki ciemnością?



Spoza dziejów kłamstwa

Odarta z siły i z pamięci
ziemia przodków
głaskana przez wiatr,
przez światło starych gwiazd
i patrzącego księżyca
w powietrzu przesyconym zimnem
ostatni śpiew wilka - żar
czerwonych oczu ostrość kłów
w żyłach krew pełna żelaza
okrzyk w krtani, ogień, sztorm
Życie w darze ojczystym Bogom,
Moc w darze Bogów
Twarda Natura, zimna stal

O przeszłości - w górach
trwa wiatru ponura opowieść
i w ocalałych lasach cichnie
odrodzonych liści szept. dostojnie
kołyszą się wierzchołki drzew
a morze napiera na ląd
O przeszłości poprzez puszcze,
szczyty i strumienie
o nieśmiertelnych prawach
jak można zapomnieć?

Człowiek oszpecił swą matkę
i odwrócił się od niej. Wzniósł
cuchnący teraźniejszością
labirynt obłudy, w którym
stopy grzęzną w bagiennym błocie
a rządzi zepsucie i fałsz
Daleko, żal.
Otchłanny płomień. Gniew.
Poprzez mróz oddycha noc
Gdy piorun krzesa iskry
słychać echo zapomnianej chwały


***
W głębokim lesie
duch zamszony
z obłędu i pajęczyn połączony
w labiryncie drzew
w labiryncie dźwięków
w labiryncie światła
nie rzuca cienia
od słońca ucieka
od jasnego cierpienia
wysychają stare drzewa
ptactwo w swym królestwie
ciszą dla niego śpiewa
gdy po wieczności zapada noc,
zimnem otula konary
w ciemności zatapia się duch
i jego żal jak gwiazdy stary