Tekst ten jest integralną częścią zinu ALTAR - http://altar.rpg.info.pl

Tegal - stacja wydobywcza



               Tym razem przypadło mi napisać o stacji wydobywczej. Gdy przydzielano mi to zadanie sądziłem, że będzie ono nader proste. Myliłem się jednak. Tegal - bo tak się nazywa - jest miejscem niezwykłym. Niewiele jest w Barsawii takich stacji, jak ta. Z czystą przyjemnością odkrywałem sekrety tego miasta. Sądzę, że napisałem o tym miejscu wszystko, co tylko napisać się dało.
                - Pokornie podane do wiadomości czytelnika przez Thoma Edrulla, archiwistę i skrybę komnaty rejestrów.
- Z dziennika Jonama Mieczorękiego, 1506 TH


               ...Ludzie z miasta mówili, że tutaj, w Tegal znajdę schronienie. Gdy leciałem tu ich statkiem, wyobrażałem sobie jakąś małą osadę zapomnianą przez Barsawię. Dodatkowo utwierdzało mnie w tym przekonaniu gęste, gorące powietrze unoszące się znad Morza Śmierci. „Kto chciałby lecieć w takie miejsce?" - takie pytanie zadawałem sobie w duchu. Wierzyłem, że jest to miejsce, w którym nie znajdą mnie moi prześladowcy.
               Gdy byliśmy już w niewielkiej odległości od stacji widać było tylko rozmazany kształt na horyzoncie. Wyspę zasłaniały opary. W pewnym momencie rozwiał je gorący wiatr, a moim oczom ukazała się stacja. Doznałem szoku. Nigdy nie sądziłem, że w takim miejscu może znajdować się coś tak wspaniałego. Na pierwszy rzut oka stacja wyglądała na therańską bazę wojskową. Dookoła fosa i kamienne wieże naszpikowane wystającymi z okien kuszami oraz wielkimi działami na szczycie. W środku wiele kamiennych budynków, z których każdy byłby zdolny pomieścić dziesiątki niewolników. W samym centrum znajdowało się wiele wolnego miejsca, po części zajętego przez statki powietrzne. Gdy wlecieliśmy nad stację poczułem przyjemny, chłodny wiatr. Powietrze tutaj było jakieś dziwne, chyba przesiąknięte magią. Statek zacumowaliśmy w centrum miasta - w dokach.
               Myślałem, że to pułapka przygotowana przez sprytnych Theran. Oferowali mi wolność, a znów dadzą łańcuchy i lata życia w niewoli. Spodziewałem się, że zaraz podbiegnie do mnie kilku gwardzistów, których wokół kręciło się wielu. Zamiast tego podszedł do mnie jakiś człowiek i ręką wskazał mi drogę, którą miałem się udać by dojść do swojego nowego mieszkania.
               Tegal stało się moim nowym domem, moim wybawcą. Nareszcie poczułem się wolnym człowiekiem...


O wyglądzie stacji

               Tegal nosi taką samą nazwę, jak wyspa, na której się znajduje. Jej powierzchnia jest zaledwie parokrotnie większa od powierzchni stacji. Nie porastają jej żadne rośliny i nie zamieszkują żadne zwierzęta. Sama w sobie nie różni się od innych stałych wysp Morza Śmierci, które mijałem, gdy leciałem do tego miasta. Różni ją tylko to, że wybudowano na niej potężne miasto i tym, że z uwagi na Tegal większość stworzeń zamieszkujących morze omija wyspę z daleka wiedząc, że za zbliżenie się do niej mogłyby zapłacić życiem.
               Tegal to stacja wydobywcza. Słyszałem już o wielu stacjach wydobywających esencję żywiołu ognia, ale żadna z nich nie była tak wspaniała jak ta. Ze względu na jej położenie, rozmiar i funkcje, jakie pełni, niektórzy nazywają ją Ognistym Miastem. Miasto na stałe zamieszkuje około 650 osób. Większość z nich to pracujący tutaj górnicy - jest ich około 550 - zaś reszta to urzędnicy, rzemieślnicy, kupcy, zawodowi żołnierze, bibliotekarze, medycy. Oprócz nich na terenie stacji cały czas przebywa bardzo dużo przejezdnych. Mają oni tutaj różne sprawy do załatwienia - większość z nich to poszukiwacze przygód, szukający łatwego zarobku. Właśnie ze względu na nich niektórzy z mieszkańców, posiadających własne domy, przerabiają je na coś, co Theranie nazywają hotelami - za pieniądze wynajmują pokoje w swoich mieszkaniach tym, którzy nie mają własnych, a potrzebują noclegu. Jest to bardzo ciekawy pomysł Theran.
               Już z zewnątrz stacja robi ogromne wrażenie. Otoczona jest fosą, a raczej wodą przesączoną esencją żywiołu wody. Dookoła stacji wybudowano kamienne wieże strażnicze, będące zarazem latarniami. Gdy pierwszy raz wleciałem na teren stacji, poczułem się wspaniale. Było to spowodowane tym, że na obszarze zajmowanym przez Tegal i przestrzenni powietrznej ponad nim powietrze jest o wiele zimniejsze i rzadsze. Po wylądowaniu dowiedziałem się, że już w pierwszych latach istnienia stacji rzucono na ten obszar potężny czar nazwany - zmiana temperatury. Jest to zaklęcie wymyślone przez magów z Thery. Jego działaniem jest znaczne obniżenie temperatury na obszarze miasta.
               Doki stacji znajdują się w centrum i są jej największą częścią. W dokach odbywa się przeładunek zbiorników esencji żywiołu ognia i innych towarów ze statków wydobywczych do składu, bądź na statki handlowe. Tutaj w centrum stacji znajduje się budynek rady miasta. Jest to największa budowla w całej osadzie. W niej znajdują się biura tutejszych urzędników, rajcy miasta, ambasadorów Throalu i Thery. W tym budynku podpisuje się prawie wszystkie ważne dla stacji dokumenty i podejmuje wszystkie decyzje związane z polityką miasta.
               Doki stykają się na północy z terenami przeznaczonymi dla armii broniącej stację. Jest to najmniejsza część osady. Tutaj znajdują się koszary, zbrojownia i plac treningowy. Tegal zatrudnia około 70 zawodowych żołnierzy, w każdej chwili gotowych do obrony stacji. Oprócz nich każdy górnik zobowiązany jest przychodzić na cotygodniowy trening, zaś w wypadku ataku, do obrony miasta. Armia Ognistego Miasta jest dość dobrze wyszkolona i świetnie wyposażona. W obronie stacji oprócz żołnierzy i górników biorą udział magowie, którzy przybyli tu głównie z Thery.
               Na terenie miasta znajduje się wiele budynków rzemieślniczych. Kuźnie od innych budynków różnią się tylko wielkością i szyldem. Tak samo jak i liczne w mieście sklepiki, posiadają tak duży zakres asortymentu, z jakim jeszcze nigdzie się nie spotkałem. Karczmy tutaj są duże i dobrze wyposażone, oferują potrawy z różnych zakątków Barsawii i Thery. To dzięki wizycie w tym miejscu miałem okazję zasmakować potraw zza Morza Aras - przywieziono je tutaj z Urupy. W mieście cały czas powstają nowe hotele - nie brakuje im klientów. Tegal może też poszczycić się dobrze wyposażoną biblioteką. Znalazłem w niej masę ksiąg, których nigdy dotąd nie widziałem nawet w Throalskiej Bibliotece - zwykle ich tematem było życie nad Morzem Śmierci. Jeżeli ktoś chciałby znaleźć informacje dotyczące stworów zamieszkujących morze, to właśnie tutaj ma ku temu sposobność.
               Jak dotąd w Tegal wybudowano świątynie pięciu pasjom - Astendar, Chorrolis, Garlen, Upandal i Lochost. Gdy po raz pierwszy wszedłem do świątyni Garlen, byłem w szoku - zewnętrzny wizerunek budynku nie sugeruje, że w jego środku jest aż tak pięknie. Stojąc przed świątynią widzi się kamienne schody i mury, drewniane wrota i kilka kontrastujących witraży. Natomiast wnętrze usłane jest drogimi ozdobami - obrazy, złote świeczniki, dywany. Zrozumiałbym, gdyby była to świątynia Chorrolisa, ale tutaj wszystkie świątynie tak wyglądają.
               Na wschodzie miasta można obejrzeć wspaniale prezentujące się ruiny budynków sprzed pogromu. Są to pozostałości po dawnych mieszkańcach tej wyspy. W centrum ruin znajduje się kamienny blok z wyrytymi runami. Wielu magów przybyło tu by je odczytać lecz żadnemu się nie udało. Na terenie ruin znajduje się zejście do podziemi. Już dawno zostało ono zapieczętowane. Kiedyś podejmowano próby penetracji tych tuneli, lecz jeszcze nikt stamtąd nie powrócił. Uczeni z Thery mówią, że ci, którzy się tam zapuścili, zginęli z odwodnienia. Podobno tunele prowadzą głęboko pod ziemię, a im się niżej zejdzie tym temperatura jest większa. Legenda mówi, że na dnie tuneli uwięziona jest śmierć, a na kamiennym bloku zapisano informacje o tym jak uniknąć jej powrotu.
               Cała reszta to budynki mieszkalne. W większości mieszkańcy nie posiadają większego majątku i żaden dom się nie wyróżnia. Miastowi nie przywiązują większej wagi do wyglądu i wyposażenia swoich domów - wolą zadbać o wypełnienie swoich brzuchów jakimś drogim jadłem i napitkiem.
               Wszystkie budynki w mieście są do siebie podobne - solidna kamienna konstrukcja, okna szklane, drzwi drewniane, okute metalem. Oprócz tych najważniejszych budynków tylko karczmy, kuźnie i inne budynki rzemieślnicze z przyczyn oczywistych są trochę większe.

O historii powstania stacji

               Historia tego niezwykłego miejsca zaczęła się już w 1472 roku kalendarza Throalskiego. Wtedy to Throalski statek wypełniony poszukiwaczami przygód wylądował na wyspie Undares, której później zmieniono nazwę na Tegal. Nowa nazwa wzięła się od imienia kapitana statku. Statek został wysłany w celu odszukania pradawnego miasta, które niegdyś mieściło się na wyspie. Według starych ksiąg sprzed pogromu miasto zostało zniszczone w kilka dni po tym, jak pasje zamieniły wody morza w lawę. Mieszkańcy nie przetrwali nagłej zmiany warunków życia. Większość budynków została zniszczona.
               Zaraz po wylądowaniu załoga statku zaczęła przeszukiwać ruiny miasta. Znaleziono wiele cennych przedmiotów i byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie niespodziewany atak ognistych ptaków. Potwory uszkodziły statek i poraniły załogę. W walce ucierpiały też zapasy żywności, co wymusiło pośpiech na Tegalu i jego ludziach. Wspólnie postanowili nie wracać do Throalu by nie być zmuszonym rozliczać się ze swoich łupów. Statek poleciał do Kratas. Tam spieniężono skarby i zakupiono ekwipunek potrzebny na kolejną wyprawę. W czasie przygotowań do Tegala przyłączyło się wielu poszukiwaczy przygód spragnionych sławy i pieniędzy. Wszyscy oni wiedzieli na co się decydują - mieli osiedlić się na wyspie.
               Załoga, składająca się w większości z Barsawian uciekających przed prawem, osiedliła się na wyspie Tegal zakładając tam osadę. Ruiny dawnego miasta Undares wciąż nie zostały do końca spenetrowane, nadal pozostawały śmiertelnie niebezpieczne podziemia. Gdy wieści o tym mieście rozeszły się, na wyspę zaczęli przybywać różni ludzie. W większości byli to poszukiwacze przygód mający nadzieję, że się wzbogacą, i magowie spragnieni pradawnej wiedzy.
               Osada cały czas się rozrastała, a z czasem stała się miastem i stacją wydobywającą esencję żywiołu ognia. Tegal ustanowił prawo i nawiązał stosunki handlowe z Domem V’strimon. Gdy stacja stała się poważnym dostawcą esencji zainteresowały się nią Thera i Throal.

O rządzących stacją i ich polityce

               Miastem rządzi wybierana co trzy lata rada składająca się z rajcy, jego zastępcy, 8 urzędników i 20 górników. Ten pierwszy, tak jak i jego zastępca, wybierany jest przez wszystkich mieszkańców stacji. Urzędników wybiera sobie rajca. Ostatnia grupa to reprezentanci zdecydowanej większości mieszkańców, czyli górników. Tylko oni mają prawo do wyboru tej części rady - górnicy wybierają górników. Aktualnie rajcą Tegal jest ork Kartag Wspaniały. Kilka dni temu zostałem zaproszony przez niego na wystawną ucztę. Była to dobra okazja by go poznać. Nie dziwię się, że to on po raz trzeci z rzędu sprawuje władzę w Tegal. Jest to wyjątkowo inteligentny i dobrze wychowany ork. Szczególnie ceni się u niego opanowanie i wyrozumiałość. Ma on pozytywną opinię wśród mieszkańców. Mówią, że kieruje się ich dobrem, a nie własnym. Jego polityka nie jest wprawdzie rewelacyjna lecz z pewnością wystarczająca. Większość zarobionych pieniędzy przeznacza na zakup nowych statków powietrznych, broni i sprzętu potrzebnego do wydobywania esencji. Stara się utrzymywać dobre stosunki z Thoralem i Domem V’strimon, a kontakt z Therą ograniczyć. Jest negatywnie nastawiony do niewolnictwa i dlatego jedną z pierwszych ustaw jaką wprowadził, gdy został wybrany rajcą, było tegoż zakazanie. Niestety nie podziela on wszystkich praw ustanawianych przez Throal - bez problemu kupiłem sobie na targu amulet krwi (tylko proszę mnie źle nie zrozumieć - nie kupiłem go po to, by go używać).
               Z tego co się dowiedziałem, wnioskuję, że stosunki polityczne stacji z większością dużych miast i społeczności są obojętne. Jedynie Królestwo Throalu, Imperium Thery i Dom V’strimon mają wpływ na politykę Tegal.
               Gdy ostatnio siedziałem w gospodzie, udało mi się podsłuchać rozmowę kilku górników. Właściwie była to rozmowa między nimi, a innym pracownikiem stacji. Ten ostatni zadawał reszcie różne pytania. W większości dotyczyły one polityki Kartaga. Opowiadał im też o wspaniałym życiu górników therańskich. Dowiedziałem się, że w mieście zamieszkał on kilka lat temu. Wiem też, że takich jak on jest na stacji więcej. Śmiało mogę powiedzieć, że Thera prowadzi akcje propagandowe na terenie stacji. Prawdopodobnie przynoszą one zamierzone skutki, gdyż z wyborów na wybory popierających Kartaga jest coraz mniej, a poparcie ambasadora therańskiego wzrasta.
               Thera wiele lat temu zaproponowała Kartagowi ochronę w zamian za esencje żywiołu. Oferta była bardzo niekorzystna dla stacji, więc na zwołanym głosowaniu jednogłośnie postanowiono propozycję odrzucić. Do dziś Thera przypomina mieszkańcom miasta, że na zmianę zdania jeszcze nie za późno. Plotki mówią, że potajemnie opłaca ona różnych rzezimieszków lub trolli, by atakowali statki należące do stacji Tegal. To rzekomo ma przekonać Kartaga o słuszności przyjęcia układu z Therą.
               Throal także próbuje przeciągać mieszkańców na swoją stronę. Król Varulus III nie ucieka się do takich podstępnych zagrań jak Thera. Throal finansuje wiele projektów związanych z rozbudową kultury i obrony militarnej stacji. Jak na razie większość mieszkańców uważa królestwo krasnoludów za swojego sprzymierzeńca, a nie, jak chciałaby Thera, wroga.
               Głównym partnerem handlowym stacji jest Dom V’strimon. Jemu sprzedawana jest lwia część wydobytej esencji i właśnie z handlu z nim miasto czerpie największe zyski. W zamian za cenny surowiec Tegal dostaje żywność. Towar ten jest niezwykle różnorodny. Na stację przylatują statki załadowane wszelkimi rodzajami jedzenia t’skrangów, jest też towar zza Morza Aras, a nawet jedzenie krasnoludów z Throalu.

- To jest bzdura! Jak można wypisywać w księgach takie absurdalne i wyssane z palca informacje!?! Z resztą trolle nie zgodziłyby się na coś takiego.
- Koen Devia, ambasador Thery na stacji Tegal

O społeczności stacji

               Zdecydowana większość mieszkańców to pracujący tutaj górnicy, zaś reszta to urzędnicy, rzemieślnicy, kupcy, zawodowi żołnierze, bibliotekarze, medycy itp.
               Górnicy pracujący na stacji to głównie orki i ludzie pochodzący z miast i wsi leżących nieopodal Morza Śmierci. Trochę mniej jest krasnoludów i trolli. Pozostali (pięć procent ludności miasta) to przedstawiciele wszystkich innych ras Barsawii.
               Przez kilka tygodni przebywałem wśród społeczności górników i wiele się o niej dowiedziałem. Tutejsi ludzie żyją w bardzo komfortowych warunkach. Wszystkie zarobione pieniądze wydają szybko, nie odkładając nic na czarną godzinę lub na starość. Jedzą dużo i dobrze. Urządzają sobie uczty bez specjalnej okazji. Dzięki ich zwyczajom w mieście rozwinął się przemysł rozrywkowy. Ludzie zdecydowaną większość swojego wolnego czasu spędzają w kasynach i tak zwanych „barach z atrakcjami" - czyli barach, w których można popatrzeć na tańczące i obnażające się kobiety. Większość z nich to nieżonaci mężczyźni, którzy wiele swojego wolnego czasu spędzają w domach publicznych.
               Przeciętny górnik miesięcznie zarabia 200, może 300 srebrników. Standard życia to posiadanie własnego domu wyposażonego w łóżko, stół, krzesła, biurka, szafę, z własną toaletą i środkami czystości, posiadanie własnych ubrań, broni i pieniędzy wystarczających na opisane wyżej życie.
               Z tego co wyżej napisałem wywnioskować można, że nie są to ludzie światli. Nie mają też dużej wiedzy o polityce. Na szczęście na pytanie, „Którą stronę konfliktu byś poparł, gdyby wybuchła wojna? Throal czy Therę?" odpowiadają niemalże jednogłośnie: „Throal" .Argumentują to nienawiścią do niewolnictwa. Uważają, że niepotrzebna im jest ochrona dawana przez Therę podległym jej terenom. Podzielają politykę ich przywódcy - Kartaga. Stosunki miedzy górnikami jakie panują na stacji są raczej pozytywne. Podczas mojego pobytu w tym miejscu tylko raz byłem świadkiem bójki w karczmie i był to wynik zwyczajnej kłótni o to: kto pierwszy siedział na danym miejscu. Dowiedziałem się też, że ci ludzie w głębi siebie boją się o własne życie. Boją się śmierci w czasie wydobywania esencji, a także tego co nazywają zemstą Śmierci. Od lat w mieście giną ludzie. Zdarza się to rzadko, lecz zawsze w niewyjaśnionych okolicznościach. Niektórzy ludzie mówią, że sami widzieli ślady krwi, gdy w dniu zniknięcia przechodzili w okolicach ruin. Władze miasta twierdzą, że to Theranie pozorują te zdarzenia by zasiać strach w sercach mieszkańców miasta. Może są to sprytne zagrania Theran, a może zemsta dopełniana przez Śmierć? Kto wie?

- Moim zdaniem większość mieszkańców tej stacji to gnuśne i sprośne świnie. Co dzień upijają się w gospodach. Nie raz nocą obudził mnie głośny śpiew przechadzających się ulicą, pijanych górników. Towarzystwo tych brudasów jest po prostu nie do wytrzymania.
- Naaman, bibliotekarz z Tegal

- Sądzę, że w mieście Tegal jest wiele osób opowiadających się za polityką Thery, tylko, że nie każdy chce się z tym ujawniać.
- Tolem, szlachetny poszukiwacz przygód

O obronie stacji

               Stację co jakiś czas atakują różne be-stie. Powszechnie mówi się, że po prostu szukają pożywienia, lecz plotki głoszą, że coś w ruinach dawnego miasta przyciąga te stwory. Może to sama Śmierć? W większości są to ogniste orły i darakasy. Te pierwsze przypominają zwyczajne orły, lecz wygląd i umiejętność latania są chyba jedynymi podobieństwami tych zwie-rząt. Te drugie wyglądają jak ogromne węże wodne. Najdłuższe z nich mierzą ponad 10 metrów, a rozpiętość ich szczęki osiąga 3 metry. Ciała tych zwierząt zbudowane są z żywego ognia. Bestie najczęściej atakują w po-jedynkę lub grupami liczącymi od 2 do 5 osobników.
               Przed atakiem z lądu stację broni fosa, oraz kilkumetrowe, kamienne wieże, na których ustawiono działa. Przeciwko ognistym bestiom używa się po-cisków esencji wody. Od wielu lat żaden powietrzny statek nie zaatakował stacji, gdyby jednak to nastąpiło po-smakowałby pocisków esencji ognia.
               Oprócz dział wieże obsadzono łuczni-kami, kusznikami i magami. Wszyscy oni przygotowani są by w każdej chwili odeprzeć atak wroga. Obronę stacji dodatkowo usprawnia czar nazwany obszarowy alarm Tegal. Jest to ulepszona wersja obsza-rowego alarmu, która alarmuje mieszkańców, gdy na teren stacji wkradnie się jakieś stworzenie nie będące Dawcą Imion.
               Już czwartego dnia po moim przybyciu na stację byłem świadkiem ataku dwóch ognistych orłów. Z dział nie wystrzelono ani razu. Jedno zwierze zgi-nęło, a drugie uciekło, ostrzeliwane strzałami i bełtami. Wśród obrońców ucierpiał tylko jeden człowiek. Były to tylko lekkie oparzenia. Zauważyłem też, że gdy jedna z bestii wleciała w obszar działania czaru zmiana temperatury, wyraźnie osłabła - zaczęła wolniej machać skrzydłami i tracić wysokość, a płomień na jej piórach jakby przygasł.
               Jak dotąd stacja nie broniła się przed żadnym poważnym atakiem. Gdyby jednak została zaatakowana przez flotę powietrzną, do obrony użyto by wszystkich 8 drakkarów i 4 galer należących do stacji. Każdy wyposażony jest w jedno działo, a dobrze wyszkolonej załogi nie brakuje. W razie ataku wrogich sił wszyscy mężczyźni zamieszkujący stację mają obowiązek brać udział w walce. Statki Tegal można nazwać prawdziwą flotą powietrzną.

Sposoby wydobywania esencji i zagrożenia z tym związane.

               Jak wiadomo podstawowym źródłem dochodów Tegal jest sprzedaż esencji żywiołu ognia. Wydobywa się ją tutaj dzień w dzień. Stacja ma do dyspozycji 8 drakkarów i 4 galery. Wszystkie statki wyposażone są w sprzęt potrzebny do wydobywania esencji. Tutejsi górnicy używają tradycyjnych metod i sprzętów do pozyskiwania surowca.
               Śmiałkowie spuszczają się po linach na wyspy głupców - chybotliwy zlepek kilku klenk unoszących się na powierzchni lawy. Następnie zarzucają swoje wzmocnione orichalkiem sieci w głąb wrzącej lawy. Innym sposobem, preferowanym szczególnie przez galery, jest praca parami. Dwa statki rozciągają pomiędzy sobą sieć z orichalku. Wtedy wrzuca się pod nią ładunki esencji żywiołu wody. Ładunki powodują wybuch, którego siła wyrzuca wysoko w niebo okruchy esencji ognia i powietrza. Następnie załoga łapie surowce w sieci. Kolejną metodą wydobycia jest zarzucanie sieci prosto ze statku. Ten sposób nie naraża poszczególnych osób, ale jest niebezpieczny dla całego statku. Sieci mogą zahaczyć o coś twardego np. skupisko klenek. Co za tym idzie, statek mógłby stracić równowagę i wpaść do morza. Ostatnio Thera przedstawiła Kartagowi projekt nowej techniki wydobycia. Podobno jest to dowód lojalności jaką darzy Tegal. Większość górników od razu odrzuciła pomoc ze strony Thery. Są jednak i tacy, którzy ich projekt wprowadzają w życie. Polega on na użyciu Ognistych Orłów jako środka transportu. Rzekomo, za pomocą magii, możliwe jest oswojenie tych zwierząt. Górnicy lataliby na nich z sieciami w rękach i łowili esencję. Mnie osobiście podoba się ten pomysł. Niewątpliwie jest on najbezpieczniejszym ze wszystkich znanych nam sposobów wydobywania esencji - dobrze przymocowany górnik nie spadnie z orła, a zwierzę samo do morza nie wleci. Dodatkowo eliminowane jest zagrożenie ze strony bestii lądowych. Jak na razie projekt ten jest w fazie testów.
               Praca górnika jest bardzo niebezpiecz-na. Górnicy w moim rodzimym Throalu bali się śmierci przez zasypanie. Tutejsi boją się wpaść do morza lub zostać niespodziewanie zaatakowanymi przez ogniste bestie czy konkurencję. Nikt o tym nie rozmawia, gdy próbowałem do kilku zagadnąć, szybko zmieniali temat. Jednak każdy z nich wie, że ryzyko śmierci jest du-że.
               Największym problemem górników są zamieszkujące morze stwory. Głównie ze względu na nie statki wyposażono w działa, a górników uczy się wal-czyć. Atak tych bestii zawsze jest niespodziewany, a śmierć przez nie zadana bardzo bolesna. Innym zagroże-niem są konkurencyjne statki powietrzne. Dobrym przykładem jest "Ognik" - bata latająca po Morzu Szkarłat-nym, a czasem i Morzu Śmierci. „Ognik" atakuje każdy napotkany statek, co do którego jest pewien zwycię-stwa. Ostatnio udało mi się zasłyszeć plotki, jakoby Thera opłacała niektóre statki, by te atakowały górników z Tegal. Rzekomo ma to skłonić Kartaga do przyjęcia oferowanych przez Therę warunków ochrony.

Wojtek 'ReDreemer’ Pięta