____                           _        _
/ ___| ____ _   _  _ __  _ __  (_)  ___ | |_  __ _
\___ \|_  /| | | || '__|| '_ \ | | / _ \| __|/ _` |
 ___) |/ / | |_| || |   | | | || ||  __/| |_| (_| |
|____//___| \__,_||_|   |_| |_||_| \___| \__|\__,_|
             _  __       __   _      \_\
            | |/ / __ _  \_\ | | __ __ _
            | ' / / _` |/ __|| |/ // _` |
            | . \| (_| |\__ \|   <| (_| |
            |_|\_\\__,_||___/|_|\_\\__,_|




    Ostatnio opisywałem wam mojego ukochanego kotka Maćka. A teraz zkolei zajmiemy się moim drugim kociskem - Kaśką. Ten kot jest naprawdę dziwny. Na świecie nie ma drugiego takiego, na pewno! Kaśka bowiem jest chora psychicznie. Nie śmiać się, piszę poważnie ;). No naprawdę, to na serio! Jak mi zaraz nie uwierzycie to przestanę pisać! No, wiedziałem! To zawsze skutkuje ;). Otóż jak już pisałem Kaśka jest chora psychicznie. Dostaliśmy ją tak samo jak Maćka, (tyle że jakiś miesiąć później) od cioci Beaty. Otóż ciotka, znalazła Kaśkę koło szpitalu i ją przygarnęła szukając dla niej nowego domu, bowiem sama nie mogła już jej wziąźć (bowiem sama ma 9 kotów!). I w ten sposób Kaśka trafiła do nas.

     Kaśka wygląda następująco: czarna na grzbiecie i głowie, biały brzuszek, białe "skarpetki" i biała strzałka na mordce biegnąca od brzucha, porzez szyję, aż do oczu. No i ma jeszcze krzywe nogi i jest gruba ;). Zamieściłbym jej zdjęcie, lecz nie wywołałem jeszcze filmu, ale nic nie stracilście, na kocią miss, raczej by jej nie wybrali ;).

     Kaśka to prawdziwy kot po przejściach - była w okropnym stanie, pokaleczona (cały nosek miała rozwalony i zakrwawiony), brudna i biedna, aż się serce krajało gdy się na nią spojrzało ;(, i w dodatku strasznie się wszystkiego i wszystkich bała. Po jakimś czasie doszła do normalnego stanu, ale tylko fizycznie - psychicznie już nie. Nie wiem co jej się stało, ale jakiś uraz psychiczny jej po tym został. Ktoś musiał się nad nią znęcać, bo bała się ludzi, i wystarczyło że zrobiłeś\aś szybszy lub gwałtowniejszy ruch, to już uciekała pod kanapę i siedziała tam przez parenaście godzin. Jakbym dorwał tego kogoś, kto ją tak urządził, to ja bym dopiero mu [cenzura]!!! Otóż Kaśka najczęściej siedziała u nas pod kanapą i nie opuszczała dużego pokoju. Wychodziła spod kanapy dopiero jak był spokój i cisza. Była strasznie biedna i szukała ciepła i miłości. Jak się leżało na kanapie i ona wyszła spod niej, to kładła się obok domownika, bardzo wtulona. A jak ktoś, nie daj Bóg, wszedł wtedy do pokoju, to tak wyła przeraźliwie, że nie pomagały ciepłe słowa i głaskanie ;(...

     Kaśka miała też często halucynacje. Mówiłem żeby się nie śmiać! Jak nie wierzysz, to nie czytaj dalej ;)! Otóż jak pisałem miewała ona omany. Często siedziała na fotelu, kanapie lub gdzieś indziej, patrzyła przed siebie, sierść zjeżona i miauczała przeraźliwie. A tam przecież nic nie było!!! Nic a nic, a ona dalej miauczała na np.: ścianę. Po chwili jej przechodziło i dalej leżała spokojnie na kanapie, lub ze strachu uciekała i chowała się pod nią. A najgorzej było jak Maciek ją zaczepiał i chciał się z nią bawić. Otóż Maciek już jak wchodził do pokoju i Kaśka to zauważyła, to myk pod kanapę i darcie się w niebogłosy. A Maciek przecież jeszcze nic nie zrobił, tylko wlazł do pokoju. Kaśka jak już pisałem "mieszkała" w dużym pokoju pod kanapą, a miski i kuweta były w kuchni i ta wariatka chodziła do kuchni najeść się i załatwić swoje potrzeby tylko w nocy! Siedziałem sobie raz przy komputerze i akurat składałem Klasykę Center, drzwi miałem uchylonę i zobaczyłem jak Kaśka chyłkiem pomyka do kuchni. Wyjrzałem zaciekawiony i zobaczyłem jak dorywa się do miski i pośpiesznie wcina żarcie. Ruszyłem się w jej kierunku, a ona najwyraźniej mnie usłyszała - jak ruszyła, to tylko kurz było widać! W trymiga uciekła do dużego pokoju i wlazła pod kanapę. Prawdziwa biedaczka z niej była, prawda?

    Zastanawiacie się pewnie czemu piszę wciąż w czasie przeszłym - otóż ten zwariowamy kot nam uciekł ;( i już nie wrócił. Jak to się stało, spytacie pewnie, skoro ona nie opusczała dużego pokoju i ciągle siedziała pod kanapą? Otóż okno w dużym pokoju było lekko uchylone i zastawione kwiatkiem, aby żaden zwierz sobie nie wyszedł. Ale, jak się okazało to nie było najlepsze zabezpieczenie. Kwiat na podłodze, doniczka rozbita, okno uchylone szerzej i Kaśki nie ma. Dobrze że Maciek nie skorzystał z sytuacji i nie dał dyla (chociaż i tak by wrócił - już dwa razy nam zwiał, po czym po paru godzinach wracał utytłany do domu i wył pod drzwiami, czekając aż mu lokaj otworzy ;)) Póżniej ją szukaliśmy i wołaliśmy - wszystko na nic. Przepadła bez śladu. Wszyscy sąsiedzi też za nią patrzyli - miała żółtą (ale taki żółty, rażący kolor) obróżkę, więc było ją z daleka widać. Poszła gdzieś i nie wróciła, biedaczka. No, ale mam nadzieję że ją jeszcze znajdziemy. Dobra, kończę, bo pewnie już pozasypaliście... POBUDKA!!! To już koniec, możecie śmiało kliknąć <-- Wstecz. Dobranoc, Do widzenia, lub po prostu Siema! Żegna się z wami:


Gordon_Freeman@poczta.onet.pl
www.GordonFreeman.prv.pl



PS. Taka mała reklama ;). Ludziska, zaglądajcie do nowego kącika o starych gierkach w Games Corner - Klasyka Center!

PS2. Pozdroowka dla Rudego, Jajocha, Natki i jej pieska Stefcia, Rudej, Magdy i Mr. Mansonika, Grandżusia, Hub3rta, Avistaka, Zszywacza, Pedra i całej redakcji LP (w szczególności dla Izabelki i dla korekty. Luke, chyba za dużo błędów w tym tekście nie popełniłem? ;)) oraz wszystkich czytujących i piszących do AM!