|
<<< UnionJack: "Inni." >>>
Z dwu różnych pochodzili państw,
inne śpiewali pieśni,
inny pili wieczorem tran
i inny sok z czereśni,
inny włosów mieli kolor,
różniła się ich cera...
Różnie, każden za własny kraj,
tego września umierał.
Jeden z nich praktyczny był człek,
wierzył w siłę techniki.
Marzenia miał, miał ciepły głos,
flanele na guziki.
Blond włosy miał, piwne oczy
w garażu czarny skuter...
Gdy kula mu przebiła skroń
cichutko westchnął "Mutter".
Drugi wierzył w poezji moc,
pisywał ją nocami.
W hamaku spał, jak elfi król,
w flanelach, pod gwiazdami.
Taki miał nieobecny wzrok,
takie spojrzenie czyste...
Gdy granat mu rozrywał pierś,
on tylko szepnął "Chryste.".
* * *
Dziś w jednej leżą mogile,
pod wspólnym mchem, tarniną,
wspólny ich deszcz, wspólny ich mróz,
wspólną jesienią, zimą...
Jeden nad nimi rośnie głóg,
pod jednym ich kasztanem...
Wszak równy ich połączył los,
jak Izoldę z Tristianem.
Jeden ginął za Lebensraum,
choć w hasła te nie wierzył.
Drugi za własny ginął kraj...
Wśród błagań i pacierzy.
Nie miłość połączyła ich,
lecz śmierć, co w drogę prosi...
Człowiek, który naciskał spust
i Bóg, co kule nosił.
Różne były ich marzenia
i różni ich bogowie.
Różny ich byt, różny ich świat...
Jeden zabił ich człowiek.
Różny ich ból i inne łzy,
Inna, śmiertelna rana...
Różnie płynęło życie im...
Śmierć była taka sama
|