.

<<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Linki : Listy : Na do widzenia : AM >>>

.


<<< UnionJack: "Epitafium rówieśnikom." >>>
 


Przyznaję, jestem w szoku.
W rogu-m ślepej uliczki.
Gdzie się nie spojrzę, wokół
są białe rękawiczki.
Gdzie się nie spojrzę, wokół
stroboskop, prochy, gwizdek.
Hedonizm wlazł na cokół,
świat poszedł na łatwiznę.

A miało być tak pięknie:
mieliśmy świat naprawiać,
sobą zapełniać święte
imiona w kalendarzach...
Miała być rewolucja,
paść miał mentalny marazm...
Zniknąć miała korupcja,
teatr miał być w koszarach...

Dziś sygnet jest w kanonie,
brak welwetowych swetrów...
Raper grywa w zielone,
nie pisze heksametru...
"Rewolucja? Dlaczego?"
Nikt nic dziś nie chce zmieniać...
Po co? Diler dał w credo,
towaru w bród w kieszeniach...

Odeszły precz marzenia,
szlag trafił twórcze chęci...
Ambicją Robospierre'a
rozkoszy się poświęcić.
Brak mu zapału, celu...
Stracona generacja...
Na głowie tubka żelu,
a środku gniew, frustracja.

Gałczyński szepcze w grobie
skumbrie, skumbrie w tomacie!
Chcieliście złotą młodzież,
to ją, cholera, macie!
Bez szacunku dla prawa
i bez ambicji cienia...

Dobranoc, mówił dla Was,
syn swego pokolenia.

* * *

Dobranoc? Nie, za wcześnie...
Nie będzie białej flagi...
Ja mam w rękach czereśnie
i nie brak mi odwagi...

Wszak trzeba małej iskry,
by świat mógł spłonąć cały...
Wystarczy potok bystry,
by twardą drążyć skałę...

Wystarczy dać im wzorzec
i karta się odwróci...
Wystarczy jeden bodziec,
by hedonizm ukrócić...

Odnajdzie swą tożsamość
stracone pokolenie...
Wierzę w to, wciąż tak samo...
Czereśnie, śpiew, kieszenie...
 

.

 <<< poprzednia strona       

następna strona >>>   

.

<<< Periodyk Poetycki, numer 4, luty 2004 : periodyk-poetycki@pf.pl >>>