.

<<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Linki : Listy : Na do widzenia : AM >>>

.


<<< Cypis: "Złote miasta mego żywota." >>>
 
 

„Nasze życie jest tym, czym czynią je nasze myśli”
                                   Marek Aureliusz

Pobity.
Zniszczony.
Umęczony.
Przez życie.

Ostatkiem sił zaczerpnąłem z otaczających mnie ciemności,
To dzięki czemu mogłem zmartwychwstać.
Schodząc w Otchłań Ciemność mając za światło,
Odnalazłem Skorupę i przyoblekłem się w Nią.

Odetchnąłem
wiedząc, że obcych świat mi już nie zagraża,
wiedząc, że jestem już bezpieczny w swej samotności,
wiedząc, że nikt mnie już nie zrani jakimkolwiek uczuciem,
Nigdy. Przenigdy.

Docierały do mnie jednak głuche uderzenia ze Świata Żywych,
Ktoś mnie szukał,
Ktoś-przyjaciel chciał mnie uratować,
Ktoś-Ona chciał słyszeć mój oddech,
Ktoś-Życie chciał mnie wypełnić.
Nigdy. Przenigdy. Zbudowałem przeto Mur.

Odetchnąłem
wiedząc, że obcych świat mi już nie zagraża,
wiedząc, że jestem już bezpieczny w swej samotności,
wiedząc, że nikt mnie już nie zrani jakimkolwiek uczuciem,
Nigdy. Przenigdy.

Mur jednak okazał się być zbyt słaby, nawet w połączeniu ze Skorupą,
Oni byli wciąż zbyt blisko,
Oni-znajomi wciąż byli słyszalni dla mego ucha wrażliwości,
Oni-nieznajomi wciąż byli widzialni dla mego oka spokoju,
Oni-ludzie wciąż mogli mnie dotknąć ponad Murem.
Nigdy. Przenigdy. Zbudowałem przeto Zamek.

Odetchnąłem
wiedząc, że obcych świat mi już nie zagraża,
wiedząc, że jestem już bezpieczny w swej samotności,
wiedząc, że nikt mnie już nie zrani jakimkolwiek uczuciem,
Nigdy. Przenigdy.

Zamek jednak, choć otoczony Murem, okazał się być zbyt słaby, nawet wraz ze Skorupą
Mordercy-rodzina niszczyli go katapultami spojrzeń,
Mordercy-koledzy niszczyli go dynamitem słów,
Mordercy-koleżanki niszczyli go taranem gestów.
Nigdy. Przenigdy. Zbudowałem przeto Fortecę.

Odetchnąłem
wiedząc, że obcych świat mi już nie zagraża,
wiedząc, że jestem już bezpieczny w swej samotności,
wiedząc, że nikt mnie już nie zrani jakimkolwiek uczuciem,
Nigdy. Przenigdy.

Siedząc na onyksowym tronie cierpienia,
Byłem po raz pierwszy szczęśliwy,
Było tak jak chciałem.
Wiedziałem, co teraz - to co chciałem od początku swego istnienia – Żyć.
Rozpocząłem przeto budować Złote Miasto mego Żywota.

Odetchnąłem
wiedząc, że własny Świat prawie zbudowałem
wiedząc, że wkrótce zaproszę do niego ludzi wybranych.
wiedząc, że gdy Ona tu wejdzie, razem Namiętnością wreszcie spłoniemy
By już nie powrócić do żywych świata tego,
Nigdy. Przenigdy.
 

.

 <<< poprzednia strona       

następna strona >>>   

.

<<< Periodyk Poetycki, numer 4, luty 2004 : periodyk-poetycki@pf.pl >>>