Papierosy pamięci
Czterdziestoparoletni mężczyzna siedział w fotelu. Jego wzrok był nieruchomo skierowany na wazon stojący na małym okrągłym stoliku. Siedział nieruchomo i próbował sobie przypomnieć... właściwie wszystko, bo nie pamiętał nawet jak się nazywa. Pamiętał tyko, że przyprowadzili go jacyś ludzie ubrani na czarno i powiedzieli, że to jego mieszkanie, więc wszedł i usiadł w fotelu. Próbując się podrapać po nodze natknął się na paczkę papierosów schowaną w kieszeni. Wyjął ją i ponownie włożył rękę do kieszeni, znalazł tam jeszcze zapalniczkę. Zapalił papierosa i chociaż nie pamiętał, by kiedykolwiek wcześniej to robił nie sprawiało mu to żadnych problemów, wręcz przeciwnie, z każdym wdechem czuł się coraz lepiej i chyba nawet zaczął sobie coś przypominać. Tak, teraz przypomniał sobie, nazywa się Karol, Karol Osicki, przynajmniej tak powiedział jeden z tych, którzy go przyprowadzili. Przypomniał sobie także, że powiedzieli mu żeby już więcej tego nie robił. Ale czego, do cholery! Próbował sobie przypomnieć pan Karol i nawet nie zauważył, jak wypalił pierwszego papierosa.
Postanowił sięgnąć po drugiego, licząc, że może dzięki temu przypomni sobie coś więcej, a szczególnie to, czego ma już nie robić. Niestety nie przypomniał sobie, czego ma już nie robić, ale za to przypomniał sobie, że zanim trafił do mieszkania dość długo podróżował samochodem w towarzystwie trzech mężczyzn ubranych na czarno. Teraz już dokładnie pamiętał, że był to duży, czarny i lśniący samochód. Oczami wyobraźni widział także samą podróż, która wiodła najpierw dość długo nierówną drogą przez las, a potem, nie krócej, przez pustkowia lub niewielkie mieściny, o których mało kto słyszał. Monotonia tej podróży uniemożliwiała mu odtworzenie jej dokładnej trasy, gdyż wszystko mieszało się ze sobą w jedną wielką szarą masę myślową. Pan Karol właśnie miał sobie przypomnieć gdzie rozpoczęła się jego podróż, już prawie widział budynek, spod którego wyruszyli, ale wizja skończyła się razem z papierosem.
Szybko zapalił kolejnego. Wraz z nim powróciła wizja budynku, który może być kluczem w rozwikłaniu zagadkowej czynności, której ma nie robić. Pamiętał, że budynek był pomalowany na szaro. Zaraz, nie, budynek był biały, tylko półmrok panujący tam z powodu gęstego zadrzewienia nadawał budynkowi szary odcień. Sam budynek nie był wysoki, gdyż posiadał tylko jedno piętro, a i powierzchnia, jaką zajmował nie odbiegała znacząco od tej, jaką zajmuje zwyczajny dom jednorodzinny. Mimo, że w wyglądzie budynku nie było nic nadzwyczajnego to było wyczuwalne, że kryje on jakąś tajemnicę. Pan Karol spróbował ją rozwikłać, ale jedyne, co zdołał sobie przypomnieć to to, że przed opuszczeniem budynku odbył coś w rodzaju odprawy. Niestety nie był w stanie przypomnieć sobie słów, jakie wypowiedziała młoda kobieta w okularach, ale dokładnie pamiętał to, że ona też była ubrana na czarno oraz to, że wręczyła mu ubranie, które teraz miał na sobie. Z kolejnym wdechem papierosowego dymu przypomniał sobie także, co znajdowało się na piętrze, na które prowadziły metalowe schody. A mieściła się tam przebieralnia połączona z łaźnią zajmująca całe piętro. Tam też umył się dokładnie i zmienił szarą piżamę, w którą był ubrany na nowo otrzymane ubranie. W tym momencie przerwał rozmyślanie, gdyż poczuł, że właśnie zaczyna palić filtr.
Tym razem już spokojnie sięgnął do paczki. Wraz z pierwszym obłokiem dymu wyjaśniła się tajemnica domu w lesie. Otóż przed odprawą pan Karol poruszał się windą, która łączyła niepozorny budynek z rozległymi podziemiami, chociaż wąskie korytarze tychże sprawiały całkowicie odmienne uczucia. W każdym z nich, w zależności od długości, znajdowało się od kilku do kilkunastu drzwi. Pamiętał, że zawsze przemieszczał po nich w kajdankach na rękach i nogach oraz w towarzystwie dwóch opiekunów uzbrojonych w pałki elektryczne. Od razu przypomniał sobie też ból, jaki potrafią zadać owe pałki, gdyż codziennie rano, chyba rano, gdyż będąc kilkadziesiąt metrów pod ziemią nie był w stanie tego stwierdzić, był nimi budzony w swojej celi. Cela była cała biała, łącznie z łóżkiem, muszlą klozetową oraz małą umywalką, nad którą wisiało lustro. Za lustrem znajdowała się szafka, w której schowane były podstawowe rzeczy pozwalające utrzymać się w czystości, takie jak: mydło, pasta i szczoteczka do zębów, mały biały ręcznik oraz przyrządy do golenia. Co do jedzenia, to przypominał sobie, że zawsze była to zielonkawa papka o nijakim smaku oraz bezbarwny płyn o konsystencji gęstej zupy i równie nijakim smaku. Jakże cudowny był w tym momencie smak właśnie wypalonego papierosa.
Karol Osicki obawiał się, co może mu się przypomnieć z następnym papierosem. Jednak lęk przegrał z ciekawością i kolejne kłęby dymu wzbiły się w stronę sufitu. Jego obawy były w pełni uzasadnione, ponieważ to, co mu się przypomniało miało bardzo gorzki smak, a pan Karol z przerażeniem oglądał wizję wytworzoną w swoim umyśle.
Leżał na czymś w rodzaju stołu operacyjnego. Czuł, że ręce i nogi ma przywiązane za pomocą skórzanych pasów, tylko czuł, gdyż jego ogolona głowa także była unieruchomiona. Do głowy miał poprzyczepiane kilkanaście elektrod. Nagle, jego głowę przeszył potworny pulsujący ból, to elektrody zaczęły działać. Ból i przerażenie były tak silne, że zmusiły go do zgaszenia papierosa i przerwania wizji.
Po chwili wszystko minęło, jednak Karol Osicki wiedział, że za tą bolesną kurtyną kryje się odpowiedź na trapiące go pytanie. Lekko się jeszcze wahając sięgnął po kolejnego papierosa. Jak tylko wciągnął w płuca szary dym poczuł ponowny przypływ bólu i przerażenia. Ten stan był tak silny, że pana Karola całkowicie zamroczyło. Mimo, iż nic nie widział to wciąż czuł jak z każdą falą bólu z jego głowy ulatniają się kolejne wspomnienia, nie potrafił ich zidentyfikować, nie wiedział nawet czy są dobre czy złe, ale czuł jak po kolei znikają. Łatwość, z jaką znikały można było porównać z tym jak łatwo jest zetrzeć kredę z tablicy. Osicki coraz mocniej zaciągał się papierosem chcąc przypomnieć sobie, chociaż jedno wspomnienie, niestety z każdą chwilą ból stawał się coraz mocniejszy, aż w końcu stał się tak mocny, że nie był w stanie nawet utrzymać papierosa w zesztywniałej i drżącej z bólu ręce, a ten spadł na ziemię i powoli zgasł.
Pan Karol jednak nie rezygnował. Cały zlany potem i drżącymi rękoma wyjął ostatniego papierosa, jego ostatnią szansę na wyjaśnienie zagadki. Jego chęć poznania prawdy była tak silna, że jeszcze bardziej cofnął się w czasie. To, co zobaczył w swojej nikotynowej wizji przeraziło go jeszcze bardziej niż ból i ulatniające się z jego głowy wspomnienia razem wzięte. Było to rozwiązanie całej zagadki, chociaż czy rozwiązaniem można nazwać to, że całe to czyszczenie pamięci miało miejsce tylko dlatego, iż przypomniał sobie to podziemne więzienie oraz to, że już raz przechodził czyszczenie pamięci. Osicki postanowił ostatnie chwile wolności spędzić w tym samym miejscu, w którym spędził wszystkie wolne chwile dotychczas, czyli w fotelu. W tym samym momencie, w którym skończył ostatniego papierosa, do mieszkania weszli ci sami ludzie ubrani na czarno, którzy go tu przywieźli. Teraz już wiedział, czego ma więcej nie robić.
Uhn'Daar
uhn.daar@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||