Finał
Długi, głęboki sen, który kończy się w środku nocy, jest dla
mnie wielkim łykiem tlenu, po wynurzeniu się z jeziora nocnych
mar. Otwieram oczy i znowu wpadam w nasz pół realny świat.
Mroczny pokój, a w mej głowie nadal
snujące się ponure postacie. Życie poza życiem, skrytym w
ogromnym akwarium.
Przez lekko uchylone okno dobiega do moich uszu ledwo słyszalny
oddech. Podchodzę, odsłaniam grubą zasłonę i w tym samym
momencie postać, która była za szybą podnosi wzrok. Naokoło nas
cisza wydaje się krzyczeć. Powyginane ze zgryzoty gałęzie drzew
zamierają z braku wiatru, który zatrzymuje się by odbić nasze
oddechy na szybie.
- To ty?
Mówię z lekką obawą przykładając swą otwartą dłoń
do chłodnego, zaparowanego okna.
- Chcę uciec... to mój czas na
pożegnanie...
Powiedział i odszedł. Mój
własny demon, przeszedł kilka kroków odrywając dłoń od mej
zimnej, kościstej ręki za szkłem, by za chwilę zniknąć w mrokach
nocy. Przyszedł jednak następny - już inny. Chciał
rozpocząć rozmowę:
- Bądź... ze mną.
Drżące, czarne
usta wypowiadają kilka słów by wplątać mnie w pajęczynę
zdarzeń.
- Przecież żyjesz w innym świecie. To
niemożliwe - nigdy się nie spotkamy...
Jego szybkie
spojrzenie uderza w głąb mej podświadomości. Krzyknął, a dźwięk
jego głosu rozniósł się jedynie w mej głowie. Znowu podniosłam
dłoń przyciskając ją do szyby - wydał się jeszcze bardziej
ożywiony.
- Nie możesz odmówić. Stracę bez ciebie sens... pozbądź się
wszystkich myśli... przestań kochać i nienawidzić, niech obce
będą dla ciebie jakiekolwiek uczucia. Przyłącz się do nas...
bądź ze mną.
- A okno? Przecież
nie potrafimy go otworzyć.
Na jego twarzy
nie malowało się nic. Tylko kącik ust wydał się lekko zgiąć. Nie
uśmiechnął się, powtórzył jedynie swój niemy krzyk i odchylił w
przeciwną stronę.
- Poczuj w sobie lekkość...
Mówił wolno, a jego słowa tworzyły echo
rozpierając mą czaszkę. Nie czułam bólu - słyszałam jedynie jego
głos.
Przed mymi oczyma zaczęły powstawać różne obrazy, malowały się
nierealne wizje... unoszące się cienie przechodziły przez
ludzkie ciała, zbierały perły i wsypywały je do paszczy
ogromnego smoka. Ludzie tańczyli na bezkresnych polach. Wszędzie
przelewała się nienawiść. Zło, gasiło świece na długich
cmentarzach, a chmury spowijające okolicę rozkwitały przy każdym
gasnącym płomieniu.
Poczułam lekkość będącą zapowiedzią nadejścia Legionów.
- Przestań czuć cokolwiek... inaczej zginiesz. Zginiesz beze
mnie...
Poczułam jak moja dusza mnie opuszcza i z góry obserwuje
zachowania mego ciała. Stojąc przy oknie, wiłam się jak wąż, nie
odrywając dłoni od szyby. Czułam górowanie jakiejś potężnej
siły, która zbliżała się do mnie. Chciałam by w całości mnie
ogarnęła. Mogłam się jej w całości oddać, zaufać i nic nie
mówiąc, o nic nie pytając znać wszystkie odpowiedzi.
Nagle pomiędzy tymi wszystkimi wizjami zaczął błyszczeć jakiś
płomień. Długa złota nić skupiająca się w jednym punkcie.
Mignęła mi przed oczyma czyjaś twarz. Pojawił się przebłysk
świadomości i zakłócił słyszalność jego głosu. Najwyraźniej
poczuł się zagrożony i znowu zaczął krzyczeć:
- Bądź ze mną! Zginiesz! Nie czuj! Zapomnij!
Światło wzbierało na sile; punkt w jakim się skupiało narastał.
Jakieś scenki z życia, migały przed oczyma jak szybko przewijany
film. Złota nić otoczyła nieco bledsze światło punktu i
zobaczyłam dłonie, które rozdzierały mrok. Ktoś wychodził w
świetlistego kokonu i bardzo wolno podążał w moją stronę.
Wszystko działo się w niesłychanym hałasie, on krzyczał, w końcu
zaczął wypowiadać jakieś maksymy w nieznanym mi języku. Chmury
narastały, tworzyły wielkie kręgi i wirowały wokół ciemnych
postaci. Czułam ich gniew i ciepło światła jakie się do mnie
zbliżało. Echo w
głowie nie było już tak głośne bo przytłumił je czyjś szept... A
jednak on krzyczał:
- Zapomnij o jego istnieniu! Przyłącz się do
nas!
Ten dźwięk stawał się tak
nieznośny, że poczułam jak moje ciało słabnie. Zmęczenie ciała
dominowało i poczułam, że z sekundy na sekundę oddaję się jego
głosowi. Nie mogłam wydobyć z siebie głosu; moja krtań
nieustannie drgała w walce z dwoma siłami. Obrazy z mojego życia
przesuwały się do czasu, gdy w mej głowie nie zaczęła tworzyć
się jakaś plastyczna twarz. Stopniowo, kawałek po kawałku
powstawał obraz jakiejś bliskiej mi osoby. Najpierw sam zarys,
owal, potem poszczególne elementy: nos, oczy, usta. Ten obraz
dodawał mi siły, napawał swoistą pewnością i siłą. W końcu
postać owita smugą światła dotknęła mego prawego ramienia.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam ją w całości. Uśmiechała się, a
Jego uśmiech zagłuszał krzyki mego demona.
W tym czasie działy się niesamowite rzeczy: wiatr,
który wcześniej ucichł, teraz szalał pomiędzy drzewami, łamiąc
ich najgrubsze konary; wielkie chmury zbierające się nad
dalekimi postaciami utworzyły trzy potężne kręgi wirujące nad
ich głowami. Wszystkie cienie łączyły się w następne obłoki i
przechodziły ponad
legionami...
- Nienawiść... - krzyczał. - Miłość! To wszystko cię wypełnia! Poczuj naszą
lekkość! Przyłącz się do nas! Światło jest twą zgubą! Zniszczy
cię, zginiesz!
Zawroty głowy, które wcześnie nie były aż tak odczuwalne, właśnie
się nasilały. Przy tym twarz w moje wyobraźni była już w pełni
rzeczywista.
- Nie bój się... Jestem z tobą.
Głos postaci wydawał się dziwnie znajomy.
Nagle oderwałam dłoń od szyby i poczułam ciężkość
własnego ciała; znowu poczułam swoje ręce, głowę, które oderwane
siłą własnych myśli od okna, opadały wprost na stojącą za mną
świetlistą postać. Poczułam jednak, że znowu stoję o własnych
siłach. Podniosłam wzrok i mym oczom ukazało się wielkie
atramentowe niebo. Wróciła świadomość... legiony odchodziły choć
nie mówiłam ani słowa. Demon upadł na ziemię, a ja stałam
nieruchomo. Najwyraźniej już wiedział jaki będzie koniec tej
bitwy...W jednej chwili pękło niebo i wylała się z niego fala
rażącego światła. Zmrok, który opanował ziemię zniknął, a na
jego miejscu zagościł niesamowity
blask.
- Dziękuję... - odwróciłam się do postaci, której przypomniana nareszcie twarz
zwrócona była ku gwieździstemu niebu.
- Wiesz, że ja...
Jego ciepło dotarło do mnie przez jego ramiona.
Haamanka
hanah27@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||