:::: Pepis ::::

Soul Walker



Dusza człowieka, czym jest, skąd pochodzi, czy każdy ją ma, co potrafi ludzka dusza...
Wszystko zaczęło się w Los Angeles, czyli w mieście aniołów.
W nocy miasto dla każdego jest niebezpieczne, a już z pewnością dla osoby samotnie przechadzającej się po nim. Akurat w tym dniu Jenny postanowiła pójść na spacer, a powodem tego była rozłąka z jej chłopakiem Markiem. Zamyślona Jenny szła przed siebie równym krokiem, nie myśląc o czającym się niebezpieczeństwie. Tej nocy wszystko było dla niej obojętne, nie zwracała uwagi na nic, a co miało się stać, stało się...
Zdezorientowana Jenny spostrzegła przed sobą trzech opryszków, którzy potrzebowali pieniędzy, a głównym źródłem ich utrzymania były osoby takie jak Jenny.
Dziewczyna wiedziała, że z pewnością nie ominął jej i pójdą w swoją stronę, ale stanął jej na drodze. Jeden z nich podchodząc pod Jenny z ironicznym uśmiechem na twarzy zapytał:
- Masz może pożyczyć trzy dolary?
- Niestety nie mam, ostatnie moje pieniądze wydałam na chusteczki - powiedziała szlochając.
- A dlaczego płaczesz - zapytał podchodząc bliżej - czyżbyś miała jakiś problem?
- Nieważne, to nie wasza sprawa.
- Ależ nie, dla mnie i chłopaków to bardzo ważne, ponieważ my specjalizujemy się w rozwiązywaniu problemów, a szczególnie sercowych, prawda chłopaki?!
- Masz absolutną rację Hans!! - odparli z nienawiścią w oczach.
- Nie mam ochoty z wami rozmawiać - powiedziała odchodząc szybkim tempem, zaś sam fakt odwrócenia się plecami do ludzi ich pokroju było nie lada błędem...
Jeden z nich wyciągnął krótki nóż, który błysnął złowieszczo w świetle ulicznych lamp. Przyśpieszył kroku, po czym ruszył w ślad za nią biegiem.
Zaskoczona atakiem Jenny zaczęła uciekać w popłochu, lecz nie miała dość sił by uciec, a to mogło oznaczać tylko jedno... śmierć.
Napastnik rzucając się na bezbronną dziewczynę zwalił ją z nóg, zaś drugi biorąc zamach uderzył ją otwartą dłonią w twarz. Bandyci zaczęli się znęcać nad kobietą jakby ona była jedną z ich rozrywek. Bili ją tak bestialsko, że nawet nie zwracali uwagi na to z jaką siłą zadawali ciosy, lecz na to aby ten cios był lepszy od poprzedniego. Jenny katowana na ziemi z bólu straciła przytomność, co złagodziło jej ból i cierpienie. Hans podekscytowany brutalną zabawą wyciągnął nóż i wbił go dziewczynie pomiędzy żebra, przekręcając kilkakrotnie. Był to śmiertelny cios, który wysłał Jenny na tamten świat. Napastnicy widząc, że dziewczyna przestała się bronić odstąpili od niej. by przyglądać się dziwnemu zdarzeniu, które nastąpiło chwilę później.
Leżące w bezruchu ciało Jenny zdawało się lekko unosić w powietrzu. Powodem tego była dusza domagająca się zemsty na sprawcach śmierci jej ciała.

***

Przestraszeni bandyci zaczęli uciekać w popłochu ale dla nich nie było już ucieczki...
Następnego ranka całe to zdarzenie, które miało miejsce w parku opisywały gazety, lecz żadna z nich nie zdobyła pozwolenia aby zobaczyć ciało zamordowanej. Okoliczni świadkowie twierdzili, że trup wyglądał jakby leżał tu już od roku albo i więcej.
Dla bandytów, którzy zabili niewinną kobietę był to dzień, w którym mogli się nacieszyć ostatnimi chwilami swego życia. Nie wiedzieli o tym, że dusza zmarłej czyha na ich życie tak jak oni czyhali na życie Jenny.
Pierwszą ofiarą duszy był Hans, który zapoczątkował to morderstwo. Jej zamiary były jasne: ukarać sprawców zgodnie z obowiązującymi w starożytności zasadami, mianowicie oko za oko, ząb za ząb... W nocy zabijając niewinną kobietę podpisali na siebie wyrok śmierci, lecz nie wyrok wykonany przez władze stanowe, ale wykonane przez niespokojną duszę.
Śmierć zaplanowana była perfekcyjnie, a wszystko miało wyglądać na nieszczęśliwy wypadek.
Przestraszony całą zaistniałą sytuacją Hans postanowił pojechać do jakiegoś hotelu z dala od miasta na czas gdy sprawa ucichnie. Wychodząc z domu wziął tylko klucze do samochodu myśląc, że nic więcej nie będzie mu potrzebne, i że niebawem wróci do swojego domu. Wyjeżdżając na drogę myślał tylko o chwili gdy ciało zmarłej Jenny zaczęło się unosić. Po samym zajściu żaden z nich nie odważył się nawet wspomnieć o tym, a nawet myśleć. Jadący Hans nie myślał w ogóle o prowadzeniu samochodu lecz o swym czynie, a to miało swoje konsekwencje. Przejeżdżający Hans nie zwracając uwagi na znak przejazdu kolejowego mknął przy asyście warkotu i jęków samochodu. Nieszczęśliwym trafem szlaban, który powinien wstrzymać go przed wjazdem na tory zaciął się... Nikt nie mógł przeżyć czegoś podobnego, uderzenie było tak ogromne, że wrak samochodu sunął po ziemi jeszcze długo od miejsca kolizji.
Paul, jeden z pozostałych dowiedziawszy się o straszliwym zajściu zatelefonował do Daniela.
- Słyszałeś, co się przytrafiło Hansowi? - zapytał niespokojnym i drżącym głosem.
- Nie, a co? - odparł natychmiastowo Daniel.
- Mamy przechlapane!!! - wrzeszczał do słuchawki Paul.
- Ale o co chodzi - rzucił - przecież śledztwo potrwa co najmniej dwa lub trzy lata.
- Tu nie chodzi o śledztwo, lecz o nas, przed chwilą dzwoniła do mnie dziewczyna Hansa i powiedziała mi, że on nie żyje!!!
- Uspokój się, i powiedz mi jak to się stało.
- Jechał poza miasto, a przejeżdżając przez przejazd kolejowy uderzył w niego pociąg.
- To mógł być zwyczajny wypadek.
-Podobno nie był to zwykły wypadek. Jego dziewczyna powiedziała mi, że sprawny i działający szlaban nie chciał się opuścić! A szlabanem steruje komputer, a weryfikuje to jeszcze centrala!
- Miał pecha - wypowiadając te słowa Daniel nie wiedział, że są to jego ostatnie słowa w jego życiu, a w słuchawce dało się usłyszeć dziwne odgłosy, które wydawały się nie pochodzić z tego świata...


Zaraz po telefonie Paula, Daniel zaczął rozmyślać o tym, co się stało. Z rozmowy z Paulem zapamiętał tylko jedno zdanie: "Nie był to wypadek". Po tym właśnie zdaniu zaczęły nawiedzać go chore myśli, a on sam nie wiedział, co się z nim stało. Widząc, że coś się dzieje postanowił wyjść na świeże powietrze. Myślał, że jest to tylko chwilowe osłabienie, lecz mylił się.
Wychodząc na balkon swojego mieszkania mruczał coś pod nosem o tym, że śmierć Hansa to tylko zwykły wypadek i nie ma się czym martwić. Był to bardzo wietrzny dzień, jeden z takich, po którym nie działają telefony, a drogi nie są przejezdne. Chodzącego w kółko Daniela dręczyły wspomnienia tamtego "wypadku", nie mógł wymazać z pamięci obrazu unoszącego się w powietrzu ciała kobiety. Zamyślony i podenerwowany nie zauważył nawet spadającego na niego szyldu reklamowego. Szyld przeciął głowę Daniela na pół odcinając przy tym prawy bark wraz z ręką. Były to ułamki sekund, lecz czy tak mocne mocowania szyldu mogłyby ulec wiatrowi, czy to także był wypadek?

Jenny. Dopinając swego krok po kroku zabijała tych, którzy spowodowali jej odejście od ciała. Została tylko jedna osoba, która była współwinna popełnionemu czynowi, a był nim Paul. W czasie gdy zginął Daniel, Paul nie zdawał sobie sprawy, iż został tylko on i że ma nikłe szanse przeżycia, biorąc pod uwagę jego kompanów. Nie wiedział, że Daniel zginął, ale i tak coś budziło w nim niepokój. Nie zdawał sobie nawet sprawy, że ma do czynienia z istotą niematerialną, która nie jest zbudowana z krwi i kości. Nie dało się jej pozbawić życia, tak jak oni pozbawili go Jenny. Przerażony Paul postanowił pójść do okolicznego baru, ażeby wypić drinka dla uspokojenia, ale to nie był odpowiedni moment, by przebywać w tym pubie. Podczas gdy Paul próbując utopić problemy w alkoholu, przed barem rozpoczęła się strzelanina miedzy dwoma gangami.
W czasie ulicznej wojny Paul schował się pod stolikiem leżąc w bezruchu chroniąc swoje życie, ale los jego był już z góry przesądzony. Gdy jeden z uczestników strzelaniny oddał strzał chybiając przy tym przeciwnika, trafił on w latarnię stojącą przed pubem, w którym przebywał Paul. Dziwnym zbiegiem okoliczności kula zmieniła swój tor poprzez rykoszet i trafiła Paula prosto w skroń. Była to natychmiastowa śmierć. Dwa miesiące po śmierci ostatniego z morderców prasa zaczęła pisać o niewyjaśnionych wypadkach nawiedzających coraz częściej Los Angeles. Każdy z wypadków mający miejsce od tamtego czasu nie był zwykłym wypadkiem. Każda śmierć wydawała się upozorowana, a sprawca nie pozostawiał za sobą śladów...
Czy dusza bestialsko zamordowanej Jenny znalazła upodobanie w pozbawianiu życia innych, czy też może te wszystkie wypadki były dziwnym zbiegiem okoliczności. Żeby się o tym przekonać trzeba tam po prostu pojechać...



Pepis

pepisvx@o2.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||