Jeruzalem street - komentarz by Willow
/Słowem wstępu/
>>Trzeci komentarz!!! Ludzie szykować mi tu trumne, bo zara umre ;)<< - napisał nasz kolega po piórze, Berserker, w odpowiedzi na kolejny komentarz. "Przyzwyczajaj się!", chciałoby się powiedzieć...
/Co i jak/
Rzecz dzieje się na ulicy, zapewne Jeruzalem, gdzie to zdradzony kochanek (pewnie autor jest feministą i chciał równouprawnienia przy zdradach kochanków) użala się nad swym losem, przyzywa do siebie Śmierć, by została jego kochanką (pewnie chce się na tamtej odegrać). Niestety, Śmierć dość opacznie pojmuje sprawy kochania... Trochę jak Mickiewicz...
/Zalety/
Przede wszystkim, ciekawy pomysł. Nie jest on może coś niebywale odkrywczy lub oryginalny, a jednak podoba się. Co najważniejsze, ów przebłysk natchnienia został należycie ubrany w słowa, a autor go nie spartaczył (choć nie wiem, czy nie spartaczenie to zaleta, chyba raczej niezbędny wymóg). Kiedy czytałem opowiadanie nie nudziłem się, jak mi się to czasami niestety zdarza. Głównie dzięki narracji, Berserker bowiem nie skupia się nad ilością liści na drzewie, kolorem skarpetek przechodniów, problemami dorastających dziewcząt czy też polityką rolną w Kazachstanie (w ten oto pokrętny sposób chciałem wyrazić, że autor nie skupia się nad bzdetami).
/Waty... to jest, wady/
Panie, ja wiele jestem skłonny wybaczyć, ale nie beznadziejny tytuł (i kto to mówi)![ No kurde wasza mać!!! :) Właśnie dlatego go zmieniłem, bo się nie podobał pewnej szacownej osobie, a tu mi nagle wypadają, że tamten jest lepszy. Koniec ze słuchaniem innych teraz podejmuję decyzje samodzielnie ;P- Berserker] Co to ma być, jakieś "Jeruzalem street"?![ Ekhm... no prostrzego nie mogłem wymyślić na polski: "Ulica Jeruzalem" Coż w nim takiego złego? - Berserker] Czy pan, ujrzawszy taki tytuł, będzie chciał przeczytać resztę (oczywiście należy wykluczyć inne czynniki, jak znane nazwisko, albo to, że ma się ambicję parę tekstów miesięcznie skomentować, więc trza coś przeczytać)?
Szczerze wątpię.
Dobra, tytuł tytułem, mniejsza z tym ("Kochanek Śmierci" bardziej mi się podobał...). Ważna jest treść, co nie? No więc treść jest dobra, nie wiem czy juz o tym pisałem?, tylko opowiadanie jakieś takie mało rozbudowane. Całość prezentuje się jako pojedynczy epizod wyrwany z czegoś większego, jak jedno małe wydarzonko... Kurna, autorze, napisałeś "Żelazne skrzydła..." (które mi się spodobały), więc stać cię na trochę.
/Werdykt/
Hm? A cóż ja mam tu napisać? Może to, że mi się podobało? Eee, to zbyt banalne, zaraz mnie wywalą...
[Może być: "Podobało mi się bardzo". ;) Tak na poważnie to wiem, że bądź, co bądź długie mi nie wyszło ale jakoś tak rączki się zbuntowały i nie chciały pisać... Bardzo dziękuję za pozytywny komentarz. :)- Berserker]
Willow
wyllow@poczta.fm
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||