:::: Moyra ::::

Strzępki pamięci



- Kim jesteś? - wyszeptałem. Paraliżował mnie strach, odbierał zmysły. - Nikim szczególnym.- jego głos. Lodowaty, przykuwający, a zarazem miękki, łagodny, uspokajający. Zawierał tęsknotę do czegoś, czego nie byłem pewien. Jasne, delikatne promienie księżyca, bawiły się jego włosami. Gładziły swoją srebrzystą poświatę. Szeptały słowa zazdrości:, " Co robisz z tym człowiekiem, dziecko nocy?!". Ja sam nie wiedziałem, dlaczego zwrócił na mnie uwagę. Na mnie, którego celem było tylko patrzeć na cierpienia bliskich mi osób...Popychany przez los, w świecie, którego już dla mnie nie było.
- Drżysz - uśmiechnął się, a jego, uśmiech w październikową noc miał w sobie cos diabolicznego i sennego zarazem. Podziwiałem jego wąskie usta, klasyczny, prosty nos, mocno zarysowane kości policzkowe i oczy. Zimne, fosforyzujące oczy. Takie spojrzenie mógł mieć tylko człowiek, który przeżył bardzo wiele. Który posiadł wiele tajemnic...

Jego sylwetka tonęła w mroku, oświetlana czasami promieniami łuny...
Patrząc na niego przypomniał mi się Frey. Radosny, zawsze uśmiechnięty chłopiec, który przy mnie podciął sobie żyły. Patrzyłem jak jego bezładne ciało osuwa się na ziemie plamiąc ścianę karminowymi różami. Było w nim cos pięknego. Piękno, doskonałej porcelanowej lalki. Coś z dokończonego dzieła sztuki. Wyszedłem z pokoju. Mijałem rozmazane twarze ludzi spieszących się do swoich domów, obowiązków, pracy...
Ten mężczyzna był jednak inny. Piękny innym pięknem. Czymś nieuchwytnym. Przerażającym. Pragnąłem go i odczuwałem przy nim niemal paniczny lęk. On zbyt dużo wiedział...

-Wszystko będzie dobrze- ten głos był jakby obok mnie. Jakby mnie tylko musnął...Podszedł do mnie, a ja nie mogłem zrobić żadnego kroku. Zrosłem się z tą ciemną, cmentarną ziemią. Na niej leżały konwalie, który przyniosłem na grób Samanty.
Jej delikatne, padające miękką falą włosy. Duże zielone oczy w tamtą noc były przepełnione prośbą o życie. Ręka mocno zaciśnięta na mojej dłoni. Usta wypowiadające szeptem jedno słowo. Za oknem prószył, wirował, tańczył jakby mała baletnica śnieg. W powietrzu unosiły się odgłosy dzwonów zapraszających na pasterkę. Kakofonia dźwięków. Jej delikatna, marmurowa sylwetka upadająca łoskotem na podłogę. Turlający się mały, srebrny pierścionek z szmaragdowym kamykiem. Jak jej oczy...

Przytulił mnie. Westchnąłem. Odgarnął moje krótkie włosy. Pieszczotliwie pogłaskał po policzku. Byłem jak marionetka zdana tylko na swojego pana, na aktora, który nią porusza. Płakałem. Szloch wstrząsnął moim ciałem. Skuliłem się. Przybliżył swoją twarz do mojej.... Przesuwające się obrazy. Klatka po klatce...Życie po życiu...

Śmiech Freya...oczy Samanty...krzyk Lou...Słowa starej kobiety: " To, czego szukasz sam zniweczysz, zniszczysz. Budując odnowa to runie...Ostrze topione w szkarłacie na twój podarunek...."
Ukazując swoje piękne szkarłatne wargi, a w nich lśniące, ostre perłowe zęby. Ogarnęła mnie rozpacz. Chciałem żeby to zrobił, uśmierzył mój ból, lęk...


- "Kochasz mnie?"
- "Bardzo"
- "Miałam sen...Trochę makabryczny...W nim widziałam piękną porcelanową lalkę z wydłubanymi oczami..."
- "Co było później?"
- "Pojawił się mężczyzna mówiąc, że ona chciała za dużo widzieć"
- "To tylko sen''
- "Wiem kochanie"

Powoli, z namaszczeniem scałowywał mi łzy. Poczułem na ramieniu jego dłoń. Trzymał mnie mocno. Jakby się bał, ze mu ucieknę. Gdyby nawet mnie nie powstrzymywał to i tak nic bym nie zrobił. Nagle zapragnąłem, aby mnie tymi ustami całował, ukołysał...Zabił... " To, czego szukasz sam zniweczysz, zniszczysz..."
Przybliżył swoją twarz ku mojej prawie wkładając język w ucho.- Jesteś jeszcze niegotowy... - powiedział tak miękko. - Kiedyś... - znikł. Wiatr z jękiem nawoływał. Z drzew padały suche liście...Stałem bardzo długo przy grobowcu- Kiedy będę gotowy? - położyłem konwalie, całując połamany krzyż. Odchodziłem z nadzieją, że niedługo znów go spotkam...

***

Szatan poprawił konwalie położone przez człowieka uśmiechając się leciutko, a wiatr potargał włosy, z czułością daną tylko jemu...
Bo ludzi nigdy nie zabraknie... Każdy nosi piekło i raj w sobie, on tylko to urzeczywistnia...


Moyra

antymon4@wp.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||