Cykle
Winix :::
Lost Soul rozdział 5: Morderca ... .. . . .
"Nie przeraził się ducha gdyż nie był w pełni świadom co tak naprawdę widział. Teraz leżał na zimnym asfalcie. Słońce kryło się za grubą warstwą chmur... jeśli w ogóle tam było, dzień wygląda jak typowy zmierzch, wszędzie szaro i brzydko póki słońce nie zacznie wychylać się zza horyzontu, ale teraz był środek dnia.
"
[poprzednie części]
Krillin :::
Har'oloth (rozdział 6) ... .. . . .
"Minęły dwa dni od spotkania z Czerwonym Magiem z Thay. Wczorajszy poświęcił na rekonesans - znalezienie dobrego sposobu wejścia do tej mini-twierdzy, sprawdzenie liczby strażników na zewnątrz i ewentualne przerwy w patrolowaniu, czy też zmiany warty. Czekał teraz spokojnie aż wszyscy domownicy położą się spać, bo w jednym pokoju wciąż migotała świeca. Żałował trochę, że musiał zostawić towarzysza w gospodzie, ale zdawał sobie sprawę z tego że Thord nie nadaje się do misji wymagających subtelności i umiejętności złodziejskich, zręcznością bowiem krasnolud przypominał raczej wór ziemniaków niż wprawnego łotrzyka.
"
[poprzednie części]
Neonate :::
Na krawędzi #5 ... .. . . .
"Nie czuł wyrzutów sumienia ani potrzeby tłumaczenia się przed Anastazją czy kimkolwiek innym. Jest u siebie, poza tym to jego sprawa, co robi. Tylko jego. Jednak tym razem gdzieś w środku czuł, że to nie w porządku. Że coś jest nie tak i nie chodziło tu bynajmniej o brak kontroli nad pewną siedemnastolatką.
Anastazja z westchnieniem odłożyła na półkę trzymaną w rękach kulę. W innym wypadku z całą pewnością rozbiłaby się ona na głowie Damiena.
"
[poprzednie części]
Scooter Fox :::
Vaeille (część piąta) ... .. . . .
"Jedynie chwilę oboje trwali w bezruchu, potężnie zaskoczeni widokiem. Ariel pierwsza podeszła do ciała.
Przykucnęła i obróciła je powoli, starając się nie poślizgnąć na strzępach wnętrzności walających się tu i ówdzie wokół. Twarz ofiary, choć cała we krwi, była rozpoznawalna, a kobiecie zdawała się znajoma. Rezygnując na moment z identyfikacji zwłok, dokładnie obejrzała śmiertelną ranę. "Niesamowite" było jedynym wyrażeniem, jakiego potrafiła użyć do jej opisu. Siła uderzenia wymykała się jakiejkolwiek skali - nie dało się porównać jej do czegokolwiek innego. Nawet pocisk z najlepszej katapulty nie robił czegoś takiego.
"
[poprzednie części]
Faramir :::
Syn złodzieja (rozdział 8-9) ... .. . . .
"Ale jednocześnie do nozdrzy wkradał się okrutny, siarczysty mróz. W tym podmuchu było czuć wszystko, a zarazem nic, gdyż wiaterek był... ucieleśnieniem? Gdyż wiatr ten był wcieleniem tego, który przemawia wszystkimi głosami, tego który obdarowuje życiem i jednocześnie je odbiera. Tego, który stworzył i powołał do egzystencji...
"
[poprzednie części]
Mariusz Saint
mariuszsaint@interia.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||