Relacja z Mystic Festival

Na kilka dni przed 7 listopada w mediach została podana informacja o infekcji gardła wokalisty Iron Maiden - Bruce'a Dickinsona. Niestety zespół był zmuszony odwołać kilka koncertów między innymi w Rotterdamie, Helsinkach i niestety we Wrocławiu. Na szczęście niedługo trzeba było czekać na nową date drugiego w tym roku występu brytyjczyków (i w 1/12 Polaka - ojciec Janicka - Bolesław służył nawet w Marynarce Wojennej podczas II Wojny Światowej). Koncert zaplanowano na 28 lsitopada.

Przed Halą Ludową we Wrocławiu znalazłem się po godzinie siedemnastej. Atmosfera przypominała tam swego rodzaju metalowy piknik kiełbaski, jakieś stragany z pamiątkami, czasem było słychać chóralne śpiewy jakiegoś utworu Ironów. Szybko znalazłem moich znajomych z Fan Klubu Sanktuarium. Po wejściu do środka czekała wszystkich niespodzianka, niestety nie miła. Widać, że organizatorzy niezbyt się postarali i na sześcio tysięczny tłum przygotowano szatnie na około 500 osób, do tego czynna była tylko jedna (i do tego płatna toaleta), pomijam już tutaj około godzinne opóźnienie. Później przeszedłem się po hali i zobaczyłem co działo się na scenie, grał wtedy śmieszny/żałosny zespół Kat. Popatrzyłem chwilkę, pokręciłem głową, pośmiałem się i odszedłem.

Na salę wróciłem na chwilkę przed występem gwiazdy wieczoru. Technicy kończyli ustawiać instrumenty, po chwili gdy przedarłem się pod barierke z głośników poleciał przebój grupy UFO - Doctor Doctor, wszyscy wiedzieli już co będzie za chwilę. Niektórzy śpiewali tekst tej piosenki. Niesamowita atmosfera unosiła się w powietrzu. Po chwili zgasły światła z głośników poleciał utwór O Fortuna (znany między innymi z Soundtracku z filmu Omen). Zapadła na chwilę cisza i zaraz wszyscy zaczeli skandować "Maiden, Maiden" i zaczeło się! Nicko, Adrian, Dave, Steve, po chwili wbiegli na scenę Bruce i nasz Janicek. Ścisk był na płycie straszny, ale nie zwracało się na to uwagi. Dickinson (wokalista) biegał po scenie, nakłaniał fanów do wspólnej zabawy, Ci szybko podchwycili o co mu chodzi i już pierwszy refren był wyśpiewany przez sześć tysięcy gardeł. Po chwili Bruce dostał od fanów polską flagę, pokazał wszystkim i położył na swoim odsłuchu. Ja stałem gdzieś dwa metry przed Adrianem. Było to po prostu niepowtarzalne uczucie widząc swoich idoli z bliska. Następnie zespół zagrał trzy starsze utwory Wrathchild, Can I Play With Madness i The Trooper podczas którego Bruce tradycyjnie machał brytyjską flagą. Później chwila przerwy, światła na sali zgasły. I nagle zaczął się Dance Of Death, spokojny wstęp Bruce odśpiewał siedząc na specjalnym fotelu. On sam założył pelerynę z kapturem jaką ma maskotka Eddie na okładce nowej płyty. Wkrótce utwór się rozkręcił, gitarzyści biegali z jednej strony na drugą, Dickinson szalał po scenie. Żal był tylko Nicko, który musiał siedzieć na swoim miejscu za perkusją, ale i tak odbił sobie to robiąc parę wygłupów podczas koncertu. Minęło kilka piosenek i przyszedł czas na mnie bym cofnąl się trochę i odpoczął, bo już naprawdę nie miałem siły, by chociaż raz zaklaskać. Było to dobrą decyzją, zwłaszcza, że zaczęła się kolejna przebieranka Bruce'a. Na scenie ustawiono kilka zasieków wojskowych, na położono nich ubrania żołnierzy. W końcu wyszedł Dickinson, przebrany za oficera angielskiego. Powoli zaczął śpiewać "Na obcej ziemi leży on, samotny żołnierz, grobu nie doczekał się; w swych ostatnich słowach modli się "powiedź światu o Paschendale", wiadomo już było - lament żołnierza z Paschendale. Utwór wypadł świetnie, może brakowało tylko orkiestry symfonicznej grającej za zespołem. Kolejnym wartym uwagi utworem było No More Lies, a właściwie to bardziej interesujące był to co zdarzyło się podczas tej piosenki. W pewnym momencie Bruce wspiął się na rusztowanie scenografii na około 10 metrów ponad scenę, miał już schodzić gdy jakiś fan urwał się ochronie i zaczął się wspinać za Brucem. Natychmiast dwóch panów z fosy ruszyło za nim. Odrazu gdy go włapali zaczeli go bić na rusztowaniach. Chyba nie zdali sobie sprawy z tego co by się stało gdyby spadli. Oczywiście, że fan nie postąpił dobrze. Ale gdyby wszyscy spadli? Już można było sobie wyobrazić tą nagonkę na zespół po koncercie. Po ściagnieciu fana na ziemię, odrazu zajęło się nim kilku ochroniarzy. Po twarzach zespołu widać było złość na lekkomyślnych i brutalnych ochroniarzy, Bruce o mało ze złości, a właściwie wściekłości nie zeskoczył ze sceny (zresztą swoje zdanie o ochronie wyraził bardzo dosadnie po koncercie). Później zespół zagrał trzy klasyki: świetna piosenka na koncerty - Fear Of The Dark (oczywiście chóralnie odśpiewany przez fanów), przebój Hallowed Be Thy Name i kończący zasadniczą część koncertu - Iron Maiden, podczas którego zza Nicko wyłoniło się nowe oblicze Eddiego.

Po krótkiej przerwie wróciłem na swoje miejsce, tym razem bezpośrednio przed Bruce'a, zespół po chwili także przyszedł. Gitarzyści usiedli na krzesełkach, trzymając w rękach akustyczne gitary, Dickinson szybko przedstawił muzyków i zaczął się dla mnie najlepszy utwór tego koncertu - Journeyman. Po prostu powalił mnie na kolana mimo, że ciagle skałem :D. Ciężko jest mi opisać mój zachwyt. Do tego jeszcze refren "Wiem swoje, mówię to co chcę i nikt mi prawa do tego nie odbierze!". Później troszkę przejedzony już klasyk The Number Of The Beast, podczas którego wyszedł "chodzący" Eddie i na wielki finał - Run To The Hills, który był wielkim szaleństwem. Janick jak zwykle wyczyniał cuda ze swoją gitarą, Bruce krzyczał "krzycz dla mnie Polsko!!!", Adrian z Dave'm biegali ciągle po scenie, Steve wspomagał wokalnie Dickinson'a, a Nicko? A Nicko znów siedział za perkusją, ale był zadowolony gdyż podczas prezentacji zespołu to on otrzymał największą owację. I tak zakończył się koncert. Złapałem jeszcze kostkę do gitary Adriana, którą trzymałem tak mocno, że dopiero przyjżałem jej się na spokojne w samochodzie.

Można by szczerze powiedzieć, że gdyby nie koncert Iron Maiden to tegoroczny Mystic Festiwal byłby wielką porażką organizacyjną. Mimo świetnego show, pozostaje jednak niesmak ze względu na kłopoty z szatnią, toaletą, wpuszczaniem do hali, czy pobiciem fana... . Na szczęście dwa dni później w Krakowie koncert był bardzo dobrze zorganizowany. A nam - fanom pozostaje mieć nadzieje, że zespół powróci zgodnie z zapowiedzią w przyszłym roku!

The LasT Child | snick@muzyka-am.prv.pl | GG: 3702202 | www.HTFfan.prv.pl