*** Iron Maiden: "Aces High" ***
teledysk - wersja fabularna
Na początku słyszymy gustowne przemówienie Churchilla który obiecującego nam walkę w powietrzu, na wodzie i wzgórzach. Zilustrowane to jest efektowną kroniką filmową przedstawiającą premiera Wielkiej Brytanii, żołnierzy i co najważniejsze - pilotów wbiegających do swoich samolotów. Zaczynają się początkowe takty: Hitler w swojej mówczej pozie, salwy z dział przeciwlotniczych i spadający, płonący samolot, wybuchy bomb i... zmiana ujęcia - scena na której zaczynają szaleć muzycy. Po chwili wskakuje Bruce i zaczyna się: "There goes the siren...".
Teledysk podzielony jest na dwa zasadnicze ujęcia: pierwsze z nich to kronika filmowa z drugiej wojny światowej. Czarno białe filmy ilustrujące walki powietrzne, nocne naloty a także propagandowe filmy animowane ukazujące rajd niemieckich bombowców na angielską flotę w kanale La'Manche a także na Dover i pozostałem brytyjskie miasta. Drugie ujęcie jest to widok sceny, na której kapela wykonuje kawałek: z oświetleniami i efektami pirotechnicznymi. Ujęcie to zaczyna się zaraz po przygrywce i trwa aż do solówki. Potem jest trochę mieszaniny tychże ujęć i w ten sposób powstaje teledysk niezwykły. Dlaczego niezwykły? Ponieważ przez prawie pięć minut teledysku mamy co do joty przedstawione to, o czym mówi kawałek. Kawałek o jednym z najchlubniejszych z momentów brytyjskiego, a także naszego lotnictwa: Bitwie o Anglię. Na pewno słyszeliście tę sentencję: "Jeszcze nigdy w dziejach konfliktów ludzkich tak wielu zawdzięczało tak wiele tak nielicznym". To są właśnie tytułowi Asi Przestworzy. Fantastyczne riffy powodują, iż po chwili faktycznie czujemy się pośrodku wielkiej powietrznej bitwy, kiedy samolot zaczyna pikować, a z karabinów maszynowych sypią się serie w kierunku małego samolocika pośrodku siatki celowniczej naszego Hurricane'a.
Na osobne zdanie zasługuje solówka. Jej pierwsza część wygrywana przez Dave'a jest niczym lot samolotu myśliwskiego - kiedy pilot otwiera przepustnicę na maksa, wychyla drążek do przodu a rozpędzona maszyna zaczyna tracić na wysokości i bardzo szybko zbliżać się do formacji wrogich bombowców. Kilka ostatnich dźwięków jednak podrywa maszynę ze śmiertelnego nurkowania i sprawia, że samolot odzyskuje sterowność. Druga jej część w wykonaniu Adriana jest niczym salwy z pistoletów samolotu. Najpierw powoli, pojedyncze dźwięki odrywają się od gitary niczym łuski od taśmy z nabojami do karabinu Browing. I gdy tylko widzimy, że tory lotu pocisków przecinają się z torem lotu wrogiego bombowca odruchowo wciskamy spust od działek i w kierunku wroga leci cała kanonada pocisków. Kilka ostatnich dźwięków wręcz uzmysławia z jakim impetem amunicja zrobiła dziury w poszyciu skrzydeł, silniku i kabinie pilotów. To co opisałem czuć z muzyki, jednak teledysk ma tę ogromną zaletę że dokładnie to ilustruje (no może nie tak dokładnie - spora część w tym opisie to moja chora wyobraźnia:) co opisałem. Poza tym, że czujemy fantastyczną bitwę powietrzną to dodatkowo możemy sobie jeszcze ją zobaczyć.
Reasumując, teledysk jest świetny. W dużej mierze to zasługa samego kawałka, który jest dla mnie mistrzostwem (a na takie mistrzostwo stać tylko Harrisa który jest autorem tego kawałka) świata i nie nudzi nawet przy tysięcznym wysłuchaniu, ale widziałem nawet jak do dobrego kawałka można zrobić dziadowski teledysk a nie jest to przyjemne oglądać coś, co rani w oczy. Na szczęście Aces High można oglądać bez obaw. Każdy kto chodź raz leciał samolotem oglądając ten teledysk będzie miał na sobie ponownie ten sam dreszczyk, a ci co nie lecieli dostaną podobnych dreszczy gdyż przez magiczny szklany ekran bije z teledysku tyle energii i wrażeń, że siedząc w wygodnym fotelu odruchowo poszukają pasa, żeby się do niego przypiąć.
Ocena: 9/10