*** A takie tam pierdoły ... ***


Witam wszystkich. Jest to mój debiut więc wypadałoby się przedstawić. Otóż nazywam się Mariusz, mieszkam w Legionowie (to takie małe city pod Wa-wą), gdzie chodzę również do L.O. - "Konopnickiej", do klasy maturalnej. (Jak ktoś z mego miasta, bądź L.O. to czyta, niech da znać na GG albo mejla to się jakiś browar rozpracuje:). Z góry ostrzegam, że do napisania tego tekstu skłonił mnie art Askenkh'a "Men In Black", a zwłaszcza akapit mentalne dresy, więc nie odpisujcie, że to plagiat. W końcu nie musicie go czytać. Może i nie ma w tym tekście nic odkrywczego, ale Kulturny napisał w "Poradach Wróbla Ćwirka", żeby pisać do KaeMu :). Ale to tyle tytułem wstępu, przejdźmy więc do rzeczy.

Ostatnio czytając KM zauważyłem, że pojawia się coraz więcej walk pomiędzy "True, pure itd.", a tzw. "pozerami". Po przeczytaniu już kilku tekstów na ten temat w mojej głowie pojawiło się proste skojarzenie: "przecież NIEKTÓRZY z tych True zachowują się jak zwykli dresiarze". Przecież wiemy jak zachowują się dresiarze na ulicach (dla mnie dresiarz = łysa kupa mięśni w "stroju sportowym", która myśli tylko o tym jak komuś wpier***, najlepiej kudłaczowi). Chodzi mi mianowicie o bezpodstawne, zazwyczaj dość chamskie najeżdżanie "True" na tych "non-true" i mieszanie ich z błotem. Czasami się zastanawiam czy jakby tak wziąć dresiarza i jakiegoś agresywnego Hiper-ultra-true-evil-black'a i zamienić ich ubraniami, to różnili by się tylko tym, że innej muzy słuchają(*). Nie chcę wcale bronić tych co słuchają np. Rhapsody, niech się bronią sami, na pewno mają jakieś argumenty. Wiem też, że każdy ma prawo powiedzieć to co uważa, ale bez przesady, można spróbować być choć trochę bardziej "kulturnym" (nie, nie, to nie o Ciebie chodzi :). Rozumiem jeszcze tych ludzi co podają chociaż jakieś sensowne argumenty, dlaczego taka muzyka im się nie podoba, ale samo bezpodstawne zbluzganie innego człowieka świadczy tylko i wyłącznie o ich wysokiej kulturze osobistej i bogatym zasobie słownictwa:). Przecież większość osób które na siebie bluzgają nawet się nie znają. Nigdy nie mogłem tego pojąć jak można zmieszać kogoś z błotem, kogo się nie zna. Z tego co wiem to tylko dresiarze dają wpier*** jak zobaczą kogoś np. w bluzie HammerFall'a czy Manowar'a. Widać jak się bardzo myliłem, skoro poprzez to, że słucha się Heavy lub Power'u można zostać nazwanym pedałem, przez kogoś kto również słucha metalu, ale np. tylko i wyłącznie Black'u lub Death'u (tudzież Grind'u :). Skąd wiesz czy człowiek, który idzie na ulicy w koszulce Manowar'a nie zachwyca się też w domciu płytkami Emperor'a, Immortal'a czy Death'u. W końcu każdy musi zacząć od czegoś lżejszego i dopiero powoli ewoluować w stronę ostrzejszych zespołów, bo nie sądzę żeby każdy zaczynał swoją przygodę z ostrym graniem np. od Dies Irae czy Darkthrone'a. Wiem to nawet na swoim przykładzie, bo nie od razu człowiek zaczyna słuchać np. Saltus'a (polecam :). Jednak wszyscy "True" próbują drogą rewolucji nawracać novice'ów. A chyba wszyscy co przeczytali "Przedwiośnie" i choć trochę znają historię wiedzą do czego doprowadziła rewolucja bolszewicka. Czasem jednak wydaje mi się, że NIEKTÓRZY z Black'owców fakają na słuchających lżejszych odmian tylko po to, aby pokazać się przed swoimi "True" kolegami. Mimo to w domu czasem sami słuchają Heavy, Power'u czy Gotyku. W związku z tą sytuacją na myśl przyszła mi pewna historyjka, którą niektórzy pewnie znają. Mianowicie pewna babcia jechała autobusem. No i w pewnym momencie zachciało jej się puścić bąka. No więc po przemyśleniu sytuacji puściła "tajniaka", a gdy tylko zaśmierdziało, jako pierwsza zapytała się "co za świnia się zje***?", żeby oczyścić się z ewentualnych zarzutów. Ale chyba tacy ludzie o których wspomniałem wyżej nie kochają całym sercem Metalu, a są tylko szpanerami(**). Oczywiście, podkreślam, że nie wszyscy są tacy, a takie zachowania pojawiają się nie tylko w subkulturze "czarnych" lecz wszędzie.

Jeśli tak dalej pójdzie to niedługo w KM'ie będzie można poczytać artykuły typu "Wojna Grindcore - Light Death Metal". I oczywiście kolejne bluzgi typu: "ty jeb*** pozerze, uważasz się za Death'owca a sluchasz tych ciot z Vader, którzy grają prawie tak melodyjnie jak Maiden'i, a nie znasz ultra-true-brutalnego Yattering":) Tak może być i to całkiem niedługo. Przecież to, że ktoś zaczyna słuchać ostrego grania np. od Tool'a, nie znaczy, że kiedyś nie będzie się nosił jak "Oldschool'owiec" i słuchał norweskiego Black Metalu. A zresztą o czym ja tu pisze! Przecież nie ocenia się ludzi, zwłaszcza nieznajomych po tym jakiej muzyki słuchają. Przecież można mieć też kolegów, którzy nie słuchają Metalu czy Rock'a. Czasami jest tak, choć nie zawsze, że ci "nie-metalowi" ludzie mogą być lepszymi kolegami niż ci, którzy są Metalami. Ja mam wielu kumpli, którzy nie słuchają ostrego grania, a jakoś się z nimi dogaduję bez problemu. Najlepszy przykład: mam kumpla (pozdro Koniu :), który kiedyś słuchał sobie troszkę ostrej muzyki (Iron'i, Manowar, a nawet Vader - nawet, bo niektórzy ludzie uważają, że Metallica to bardzo szatanistyczny zespół :). Niestety po jakimś czasie Jemu się to znudziło. Teraz słucha głównie HH i dyskotekowej łupaniny, ale jakoś nadal nie mam problemów z dogadaniem się z Nim. Tak więc podsumowując, według mnie nie należy oceniać człowieka po tym jakiej muzyki słucha, lecz po tym jak się zachowuje wobec innych ludzi. Bardzo mi tu pasują słowa Askenkh'a: "(...) Jednym słowem, moja tolerancja kończy się tam, gdzie zaczyna się nietolerancja drugiego człowieka (...)". Wiem, że istnieje coś tak zwanego jak stereotypy. Wydaje mi się jednak, że nie można się nimi kierować, gdy np. chcemy poznać nową osobę, bo prawdopodobnie nic z tego nie będzie, gdy na powitanie wyjedziemy z tekstem "cześć ty drechu pieprzony".
A tak jeszcze jedno słówko na koniec. Tak szczerze to wolałem już bardziej tą wojnę HH vs. Metal, bo można było przynajmniej się czasem pośmiać albo poczytać co tak naprawdę ludzie widzą w tych obu rodzajach muzyki (czyt. czasem padały ciekawe argumenty "za" lub "przeciw" danej muzyki). I to by było na tyle ...

(*) Nie wiem czy mnie tu wszyscy dobrze zrozumieli. Chodzi mi o podobieństwo zachowań tych 2 osób w przypadku zobaczenia osoby w koszulce np. Rhapsody - o k***a jemu to trzeba wpier*** bo to brudas/pozer. To chyba ten sam typ myślenia a później postępowania ...
(**) Jeśli macie stałe, to ściągnijcie sobie na Kazaa'ie filmik pod tytułem "Black Metal" (ok. 3 MB). Jest to krótka reklama, która bardzo ładnie pokazuje jak to czasami może być z wydawałoby się prawdziwymi Metalami ...

Ps. To, że wymieniłem tu nazwy paru zespołów nie oznacza, że wszystkich z nich słucham ...
Ps2. Sorry za przydługie i zawiłe zdania i ogólny chaos, ale jak napisałem na początku to mój pierwszy art, a zapewne też i ostatni.
Ps3. No dobra nie płaczcie już, może jeszcze coś kiedyś napiszę jak mnie coś zbulwersuje :)


10.12.2003


© Sv3n <Sv3n2001@poczta.onet.pl>
GG: 1099563