spis utworów:
- Twoja generacja
- Marchef w butonierce
- Chłopcy idą na wojnę
- Tom Petty spotyka Debbie Harry
- Taksówki w poprzek czasu
- Bon ton na ostrzu noża
- Noc jak noc
- Brudna forsa
- Pryszcze
- Zabiłem go
- Idą brunatni
- Chcąc pokonać babilon
- Nocny gość
ocena:
9/10
|
Pidżama Porno jest jednym z moich ulubionych polskich zespołów muzycznych. Płyta, której recenzję właśnie czytasz drogi czytelniku, jest pierwszym albumem Pidżamy, który dane mi było usłyszeć. Od niej właśnie zaczęła się moja przygoda z muzyką Pidżamy Porno, więc jak łatwo się domyślić słucham jej stosunkowo krótko, gdyż została ona (płyta, nie Pidżama :P) wydana 23 kwietnia 2001. Ale dość o mnie, zacznijmy w końcu tę recenzję!
Na krążku znajduje się trzynaście świetnych, punkowych utworów + 4 utwory dodatkowe (są to jedynie przeróbki kilku piosenek z płyty, a jako, iż niewiele różnią się od oryginału, w tym miejscu skończę ich omawianie). Pierwszy song powinien być znany większości osób słuchających polskiej muzyki rockowej. Jest nim "Twoja generacja", utwór wydany na singlu, nakręcono również do niego teledysk (niestety dane mi było widzieć jedynie jego urywek, więc się nie wypowiadam). Jeśli chodzi o warstwę muzyczną to jeden z ciekawszych kawałków na płycie, tekst też świetny (jak zresztą większość liryk Grabaża). Następny jest utwór, od którego pochodzi tytuł płyty, czyli (uwaga, werble... :)) "Marchef w butonierce". Szybkie tempo i niezłe riffy gitarowe to jego atuty. "Chłopcy idą na wojnę", bo tak brzmi tytuł następnej piosenki, to mój faworyt jeśli chodzi o tą płytę. Znakomity tekst o żołnieżach będących na wojne daje sporo do myślenia (przynajmniej mnie, gdyż można o mnie powiedzieć, że jestem pacyfistą). Może nie będę wymieniał po kolei wszystkich utworów, bo zajęłoby to za dużo miejsca, wspomnę tylko o kilku wybranych. Na samym początku nie lubiłem zbytnio "Brudnej forsy" (trochę nie podobał mi się "wesołkowaty" charakter utworu), jednak po kilku przesłuchaniach polubiłem go. Fajny, zabawny tekst (np. fragment o dresiarzach: "(...) specyficzni kolesie, ósmy cud świata - piąty pasek w dresie." :)). W "Idą brunatni" po nieszczególnej zwrotce świetny refren opowiadający o rasistach. Na płycie są też ballady - "Noc jak noc", "Nocny gość" (co oni mają z tą nocą?), a także trochę szybsza ballada - "Pryszcze". Dostało się w niej trochę między innymi pozerom, którzy słuchają danego zespołu/gatunku muzycznego tylko dlatego, że słuchają go inni ("Twoje kolejne kłamstwo - masz koszulkę z Kurtem i nawet ci do twarzy, nawet ci do twarzy z trupem"). Na płycie trochę odstaje "Zabiłem go", to znaczy na początku można tego posłuchać, ale piosenka jest strasznie prosta i bardzo mało skomplikowana, dlatego szybko się nudzi.
Podsumowując, na płycie większość kawałków trzyma równy, wysoki poziom. Ogólnie "Marchef w butonierce" jest uważana za najlepszą płytę Pidżamy. Z tym mógłbym się zgodzić, chociaż inne też bardzo lubię. Ocena - dziewiąteczka - w pełni IMHO zasłużona. Polecam!
|