THE OFFSPRING
"Splinter"


To była dla mnie jedna z ważniejszych premier tego roku. Miała zostać wydana już pierwszego dnia wakacji, potem premiera była kilka razy przekładana, aby wreszcie w grudniu płyta trafiła do sklepów (wg mnie zwykły chwyt marketingowy). Było dużo obaw. Czy to będzie kontynuacja Americany, czy może produkt dorównujący Smashowi. Czy Offspring się skomercjalizowali, czy nie? Każdy na pewno zadawał sobie te pytania przed premierą. Kupiłem kasetę, jak to zwykle bywa z przyczyn finansowych. Jest ta niej 12 piosenek, czyli, o ile się nie myle, tyle samo co na płycie.

Płyta, na początku wita nas obrazkiem przedstawiającym rzeźbę z pękającą głową. Jest to moim zdaniem znak, który ma przekazać, że Offspring dojrzał do swojego wieku. Cały czas się rozwijają i cały czas ewoluują. Otworzyłem pudełko, a tam niemiłe zaskoczenie. Brak tekstów do piosenek. To duży minus zważywszy na dosyć wysoką cenę (ok.25 zł.). We wkładce wymienieni są ludzie, którzy brali udział przy produkcji płyty. Dla przeciętnego słuchacza wiocha:) Jest tam (we wkładce) kilka ładnych grafik, które uderzają swoim profesjonalizmem. Ale czas włączyć wreszcie kasetę:

1. Neocon - numer otwierający kasetę/płytę. Typowe intro. Gitary i chóralne śpiewy, jakby kibiców, do tego Dexter. Ogólnie dosyć słabo i krótko, bez pomysłu. Wolę już intro z Americany. Welcome to Americana... Ocena cząstkowa:5
2. The noose - Zaczyna się dość spokojnie, jednak to nie Pretty fly:) Ogólnie fajny i melodyjny, w starym stylu. Dobra robota. Może refren się za dużo razy powtarza, ale nie jest to jakaś doskwierająca wada. Ocena cząstkowa 9.
3. Long way home - Kolejny niezły utwór trochę gorszy od poprzednika, ale ogólnie fajny. Nie ma jednak tego czegoś co miał poprzednik. Mimo wszystko jednak trochę nieprzemyślany. Ocena cząstkowa: 7
4. Hit that - Ten kawałek miałbyć hitem kasety. Stosunkowo szybko pokazał się singiel, którego nie słuchałem, by nie psuć sobie zabawy. Pierwszym co szokuje (i to bardzo) jest wstęp na jakiś klawiszach. Coś jak klawiatura MIDI. Dla mnie szok. Zawsze jednak coś innego:) Kawałem jest trochę lżejszy od poprzedników, co nie znaczy jednak, że to jakaś kaszanka. Dobry refren i melodia. Minus za klawisze, które są zupełnie niepotrzebne i robią z tego utworu, szczególnie na początku, jakiś popowy kawałek. Ocena cząstkowa: 7
5. Race against myself - Utwór porażka. Już na początku słyszymy komputerowo podkręcany głos Dextera. Potem kiczowata melodia. Ogólnie piosenka nudna jak flaki z olejem. Nie polecam. Ocena cząstkowa: 3 i ani centa wyżej.
6. (Can`t get my) Head around you - Na koniec pierwszej części Offspring serwuje nam kolejny pożądny kawałek. Solidna punkowa robota. Ocena cząstkowa: 7
7. The worst hangover ever - Kolejna piosenka od której jebie wiochą i zdechłymi krowami na kilometr. Brzmi ona jak hawajska piosenka, w sam raz na plażę. Fuck Off. Ocena cząstkowa: 2
8, 9. Never gonna find me & Lightning rod - Dwa utwory połączone ze sobą. Szybkie, punkowe, melodyjne. To się chwali. Fajne zwolnienie pod koniec, wszyscy myślą, że to koniec, a tu drugi song . Jeden z lepszych kawałków na kasecie. Ocena cząstkowa: 2 x 9 = 18
10. Spare me the me details - - Wstęp nie wróży nic dobrego, dalej sytuacja wcale się nie poprawia. Słabiutko. Wolny, nudny i monotonny kawałek. Byłby lepszy z mocnymi gitarami. Ocena cząstkowa: 5
11. Da hui - Fajny tytuł :))) Utwór wspaniały, jeden z najlepszych na kasecie, tylko obrzydliwie krótki. Ocena cząstkowa:9
12. When you`re in prison - Utwór w stylu retro. W tle słychać słychać małą orkiestrę. Dexter śpiewa powoli i do tego wszystkiego efekt starej płyty. Utwór powinien być dodawany jako bonus, a nie jako pełny utwór umieszczony w spisie. Kolejny chwyt marketingowy, zawsze to o jeden utwór więcej :**-( Oceny nie będzie jako, że dla mnie jest to bonusowy kawałek. Jednak za tani chwyt marketingowy -1.

To już chyba koniec. Krótkie podliczenie średnich ocen, wynik - ok. 6,5 + plus za jakość dźwięku i okładkę czyli 7 Jednak należy się też minus za brak tekstów czyli 7-. Należy do tego doliczyć sentyment w postaci + i otrzymujemy ostateczną ocenę:) Trzeba podkreślić, że jest to bardzo obiektywna ocena. Osobiście bardzo lubię ten zespół, jedak potrafię dostrzec jego wady. Reasumując. Płyta lepsza od Americany i Orginala, ale nie dorównuje nawet Smashowi.

Ocena: 7/10

PS. A kawał musi być:
Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Pija ostro. Około północy:
- Wiesz stary, muszę już iść.
- A daleko masz?
- Nie, na Matejki, tu zaraz obok.
- Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście.
- Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze.
- Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką!
- Chwila... JACUŚ!?
- TATA???


© Miękki Spod Jedynki <miekkispodjedynki@wp.pl>